
PODKARPACIE. Największe sieci handlowe zapowiadają poważne zmiany. Powróci era sklepów poza obiektami handlowymi?
Od poniedziałku, 4 maja, obiekty o powierzchni 2 tys. mkw. mogą otworzyć wszystkie sklepy. Właściciele lokali łapią oddech. Coraz ciekawiej zaczyna prezentować się sytuacja na linii galerie – sieci handlowe.
Musimy zapomnieć o funkcjonowaniu galerii i centrów handlowych w znanej nam dotychczas formie. Pandemia i obostrzenia, wynikające z pojawienia się koronawirusa, przyczynią się do wielu zmian. Na horyzoncie pojawiają się dwie zasadnicze kwestie, które w przeciągu najbliższych miesięcy będą mieć kluczowe znaczenie.
Największe marki poza galeriami
Poważne zmiany zapowiadają największe „sieciówki”. Empik, który w sumie w kraju posiada ok. 300 sklepów (głównie w galeriach handlowych) odstąpił od ponad 40 umów najmu. – „Ze względu na pandemię i jej ekonomiczne skutki zarząd Empiku podjął decyzję o odstąpieniu od ponad 40 umów najmu w galeriach handlowych. Oznacza to, że te lokalizacje nie zostaną otwarte 4 maja” – czytamy w komunikacie. Kolejne wiadomości o podobnym wydźwięku przedstawiła sieć LPP, do której należą takie marki, jak Reserved, House, Cropp, Mohito i Sinsay. – „Wobec zaistniałych okoliczności spowodowanych pandemią COVID-19 wykonywanie umów, o których mowa na dotychczasowych warunkach jest trwale niemożliwe, co uzasadnia skorzystanie przez LPP z przysługujących LPP uprawnień” – informuje zarząd spółki. Sektor usług i handlu niemalże jednogłośnie uważa, że głównym powodem decyzji o zamknięciu sklepów jest zmniejszenie atrakcyjności galerii i centrów handlowych.
Względny spokój
W rzeszowskim galeriach w poniedziałek panował względny spokój. – Zobaczymy, jak to będzie. U nas większość lokali została otwarta normalnie i nie mam żadnych wypowiedzeń – wyjaśnia Sebastian Podkulski, dyrektor zarządzający w Galerii Rzeszów. Co słychać po drugiej stronie Wisłoka? – W Millenium Hall wszystkie sklepy są przygotowane do otwarcia, normalnie działają największe marki wraz ze wspomnianym Empikiem – zaznacza Robert Wróbel, dyrektor marketingu Millenium Hall.
Podobna sytuacja, jak w przypadku rzeszowskich centrów handlowych, ma miejsce w przemyskiej Galerii Sanowa. – Czynne jest praktycznie wszystko, oprócz stoisk z jedzeniem i miejscami rekreacji – donoszą klienci, którzy w poniedziałek wybrali się do galerii w mieście nad Sanem.
A jak wyglądała sytuacja w „Galerii Sanok”? Tu również w poniedziałek nie było tłumów, a po obiekcie spacerowały pojedyncze osoby. Czynne były za wszystkie sklepy, poza dużymi sieciówkami odzieżowymi: Croop, House, Sinsay i Reserved. Jak jednak zapewnił nas zarządca obiektu, najprawdopodobniej już od czwartku będą ponownie otwarte. Z innych sieciówek, działa Księgarnia Autorska. – Byłyśmy zaskoczone, bardzo dużo stałych klientów dzisiaj do nas wróciło. Cieszyli się, że jesteśmy normalnie otwarci, mogą osobiście poszperać po regałach z książkami i coś dla siebie wybrać – powiedziała nam Mariola Mazur, pracownica księgarni. Od połowy kwietnia księgarnia była zamknięta, ale działalność cały czas prowadziła. – Realizowaliśmy telefoniczne i internetowe zamówienia klientów i dowoziłyśmy wybrane przez nich książki do domów – relacjonuje pracownica sklepu.
Czynsz uzależniony od obrotów
Kolejne zmiany, o których mówią właściciele sieci, odnoszą się do kształtu obowiązujących umów najmu. Sieci handlowe chciałyby wprowadzenia opłaty czynszowej, uzależnionej od przychodów. – Czynsz od obrotu to od zawsze funkcjonujący element w relacjach wynajmujący-najemca. Czas pokaże jak kondycja finansowa klientów przeniesie się na poziom obrotów. Zaznaczam, że właśnie przez różnorodność oferty i efekt skali jaki wytwarzają galerie handlowe możliwe jest tam osiąganie dużo większych obrotów niż w pojedynczych lokalizacjach. Wysokość czynszu uzależniona jest od wielu czynników, obie strony umowy powinny być usatysfakcjonowane ze współpracy, a w tym wszystkim najważniejszy jest klient – dodaje Wróbel.
Szał promocji za trzy, dwa…
W najbliższych dniach klienci galerii z pewnością będą mogli liczyć na wiele promocji, świadczy o tym długi okres sprzedażowego zastoju oraz… zalegające magazyny. Wiceprezes LPP, Sławomir Łoboda mówił o 400 mln zł wartości niesprzedanego w marcu i kwietniu towaru. Według dalszych obliczeń w całym 2020 roku ta kwota mogłaby sięgnąć niemal miliarda złotych.
Wszystko to powoduje, że w najbliższym czasie na terenie stolicy innowacji należy przygotować się na promocyjne szaleństwo. Już w dzień otwarcia większość sklepów oferuje promocje na poziomie 50 i 60 proc. – Będą promocje i wyprzedaże. Staramy się ściągnąć jak najwięcej klientów – wyjaśnia Podkulski. Należy szykować się na wojnę cenową? – Myślę, że nie. Ceny wszędzie są takie same w tych samych sieciach. Teraz szczególnie atrakcyjne przez wiele promocji i rabatów. Jest to wyjątkowa okazja na korzystne zakupy. Ze względu na różnorodną i atrakcyjną często niepowtarzalną ofertę oraz komfort i poczucie bezpieczeństwa klienci wybierają Millenium Hall – odpowiada dyrektor MH.
Jaka będzie najbliższa rzeczywistość i czy zniesienie kolejnych obostrzeń może spowodować kolejną falę zakażeń, tego nie wiemy. Nie mniej jednak, póki utrzymany jest w Polsce stan zagrożenia epidemicznego, wszystkie nasze działania powinniśmy przemyśleć podwójnie.
Rafał Bolanowski



9 Responses to "Galerie rozpoczynają walkę o klientów"