Gdy w dziecku czai się morderca

15-letni Olek sporządził listę ofiar, zapisał kilkanaście nazwisk. Siostrę – pierwszą w kolejności – zamordował nożem. Następni mieli być rodzice… 15-letni wychowanek łańcuckiego poprawczaka wepchnął 14-letniemu koledze do gardła zwitek papieru toaletowego. Chłopiec zmarł w męczarniach. 17-letni Sebastian i Dżesika zamordowali siekierą 38-letniego sąsiada, a jego zwłoki wywieźli na taczkach
i porzucili w rowie. To drastyczne historie z Podkarpacia. A z Polski? 15-letni Emil z Warszawy zabił kolegę w szkole, zadając mu 9 ran nożem. 17-letni Szymek z Garwolina zasztyletował matkę, a 18-letni Maciek z Turku zabił nożem swojego 9-letniego brata.

Nie ma miesiąca, żeby opinią publiczną nie wstrząsnęła szokująca zbrodnia dokonana rękoma młodocianego mordercy. Co się dzieje z nastolatkami?! Z Semko Lipcem, psychologiem klinicznym i psychoterapeutą rozmawia Katarzyna Szczyrek.

– Co nastolatki odpowiadają na pytanie: „dlaczego zabiłeś?”

– Najczęściej z pewnym zakłopotaniem odpowiadają, że… nie wiedzą dlaczego to zrobiły, że „tak wyszło”. Mówią o impulsie, którego nie zdołały powstrzymać. O ile dorośli sprawcy takich lub podobnych przestępstw często mogą odtworzyć swój proces myślowy przed dokonaniem zbrodni, w przypadku dzieci i młodzieży to, czym tłumaczą swój czyn jest zazwyczaj zbyt ogólne i nieprzystające do rzeczywistości, albo mówią wprost: „nie wiem”. I wydaje się, że jest w tym prawda. Często za zbrodniami stoją działania impulsywne, albo takie, które były wprawdzie planowane – dziecko chciało kogoś skrzywdzić, dokuczyć mu, jednak nagle wymknęły się spod kontroli.

– 15-latek z Głowaczowej pod Dębicą twierdzi, że słyszał głosy, które kazały mu zabić siostrę…

– Określenie „słyszał głosy” kojarzy się z chorobą psychiczną, ale jest to jeden z objawów niewystarczający do postawienia takiej diagnozy. Z tego powodu chłopiec wymaga specjalistycznej oceny stanu psychicznego. Z całą pewnością z nim już dużo wcześniej musiało dziać się coś złego. Rzadko się zdarza, że agresja i to w takiej formie eksploduje w jednym momencie. Jeśli tak, to towarzyszy temu gwałtowne wzburzenie emocji lub wiąże się z działaniem używek: narkotyków, alkoholu. Ten chłopiec musiał dawać jakieś mniej lub bardziej czytelne sygnały, że coś jest nie tak. Nie musiały dotyczyć nawet samej agresji.

– Co powinno zaniepokoić?

– Należy zwrócić uwagę na każdą zmianę u dziecka bądź nastolatka. Nie zawsze taka zmiana musi od razu niepokoić, ale zawsze – zastana-wiać i warto próbować dojść do tego, co się za nią kryje. Jeżeli na przykład chłopiec z aktywnego, nawet rozrabiającego, gwałtownie się wycisza czy izoluje, to jest to zmiana, na którą dorosły powinien zareagować – ale nie od razu paniką czy lękiem, ale bardziej ciekawością, co ją spowodowało. To, co wydarzyło się w Głowaczowej jest ogromną tragedią dla tego chłopca i jego rodziny, ale też porażką systemu osób dorosłych wokół niego, którzy nie zauważyli niepokojących objawów i nie zareagowali w porę. Dzieci dają sygnały, że coś się z nimi dzieje, ale nie zawsze wprost. Nie za każdym razem wejdą do salonu i nie powiedzą, że się boją, albo czymś martwią. Zmieniają się ich nawyki żywieniowe, rytm snu i czuwania, nagle zaczynają się inaczej ubierać – dziewczęta na przykład bardziej po męsku, czym mogą zamaskować swoje kompleksy, ale też samookaleczenia. Musimy zwracać szczególną uwagę na każdą zmianę. Bądźmy czujni.

– Podobno chłopiec zafascynowany był postacią Jokera – komika, który popada w obłęd i staje się psychopatycznym mordercą…

– Raczej mało prawdopodobne jest to, żeby fascynacja jakimś bohaterem była w stanie popchnąć dziecko do zabójstwa. Nie znam tego chłopca ani jego rodziny, jednak nie mam wątpliwości, że w jego przypadku musiało dojść do kompilacji kilku bardzo niekorzystnych czynników, bo taki akt jak zabójstwo jest objawem bardzo głębokiego kryzysu. Mało prawdopodobne jest to, żeby jeden film, jeden bohater, nawet namiętnie oglądany był w stanie doprowadzić do takiej sytuacji. Moim zdaniem, ten chłopiec na pewno ujawniał bardzo głębokie problemy psychologiczne i nie otrzymał pomocy na czas.

– Coraz więcej dzieci ma problemy psychiczne…

– Statystyki mówią wprost: średnio co trzecie dziecko i nastolatek będą ujawniali jakieś objawy problemów psychicznych czy emocjonalnych. Co ósmy nastolatek wymaga specjalistycznej pomocy psychiatryczno-psychologicznej. Część z nich, jeżeli nie otrzyma fachowej pomocy, może posunąć się, niestety, nawet do zbrodni. Problemem jest też coraz powszechniejsza szczególnie wśród nastolatków depresja – dane mówią, że boryka się z nią od 25 do nawet 50 proc młodych ludzi. To bardzo dużo. Wydaje się, że zaburzenia emocjonalne i psychiczne były zawsze chociaż w ostatnich dziesięciu latach nasiliło się to zjawisko. Wiążemy to, z niespotykanym z perspektywy kilkudziesięciu lat kryzysem rodziny jako instytucji. Najpierw była emigracja w ogromnej skali i mnóstwo dzieci nagle została z jednym rodzicem. Do tego dochodzą rozwody – tu liczby też robią wrzenie. Szacuje się, że w mieście wielkości Rzeszowa rocznie rozpada się około tysiąca rodzin. Te wszystkie zmiany mocno odbijają się na dzieciach i zawsze idzie za tym wzrost liczby zaburzeń emocjonalnych. Niestety problemem jest bardzo utrudniony dostęp do specjalistów, szczególnie jeżeli chodzi o NFZ. Ludzi często nie stać na wizyty prywatne, a z kolei nawet roczne terminy oczekiwania na refundowaną wizytę są nieporozumieniem.

– Często słyszy się o osobie, która popełniła zbrodnię, że „z niego/niej już nic nie będzie”. Czy nastoletni morderca ma szansę?

– Tak naprawdę nie wiadomo, czy popełni taką zbrodnie ponownie. Coś się w nim przełamało, że posunął się do takiego czynu, ale stwierdzenie, że na pewno będzie zdolny znów zabić byłoby zbytnim uproszczeniem. Powrót do normalności będzie niewątpliwie bardzo długim i złożonym procesem. Nie wiadomo, jak wpłynie na niego to, co się stało, ale też co stanie się z nim teraz i w ciągu najbliższych lat.

– Dzieci i nastolatkowie, którzy popełnili przestępstwo traktowani są jako nieletni sprawcy czynów karalnych. W przypadku szczególnie poważnych przestępstw jak np. zabójstwo, jeżeli ukończą 15 lat, mogą wyjątkowo odpowiadać jak dorośli. Co Pan o tym sądzi?

– Aparat psychiczny nastolatka jest zupełnie inny niż osoby dorosłej. Dlatego pomimo całej tej presji społecznej, która domaga się dorosłej odpowiedzialności karnej, moim zdaniem 15-latek powinien odpowiadać za swoje czyny z perspektywy 15-latka, czyli zgodnie z okresem rozwojowym, w jakim jest. Jego proces myślenia, proces decyzyjny i wewnętrzne poczucie odpowiedzialności za to, co robi jest zupełnie inne niż osoby dorosłej, której osobowość jest już ukształtowana. Dlatego nawet jeżeli jesteśmy bardzo zbulwersowali i oczekujemy jak najsurowszej kary, pamiętajmy, że to nadal nastolatek.

– W polskim prawie mamy granicę wiekową odpowiedzialności karnej. Czy granicę dojrzałości emocjonalnej można wyznaczyć w podobny sposób?

– To jest indywidualna kwestia, bo często 17-18-latkowie są dalej bardzo niedojrzali. Ja wiem, że będąc pełnoletnim można mieć już prawo jazdy, kupować alkohol, głosować czy wziąć kredyt, ale pod względem psychologicznym to są nadal często niedojrzałe osoby. Zdarzają się też oczywiście wyjątki w tym wieku, natomiast to „naście” oznacza nadal pewien stopień niedojrzałości.

Rozmawiała Katarzyna Szczyrek

 

2 Responses to "Gdy w dziecku czai się morderca"

Leave a Reply

Your email address will not be published.