
TARNOBRZEG. Zasłużył na ostatnią drogę z pełnymi honorami, niestety w pożegnaniu mogli uczestniczyć tylko najbliżsi.
Był żołnierzem Armii Krajowej i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, kawalerem wielu odznaczeń państwowych oraz uhonorowanym najwyższym tarnobrzeskim wyróżnieniem Orderem Sigillum Civis Virtuti. W czwartek, 25 marca, odbyło się ostatnie pożegnanie wyjątkowego człowieka, malarza i świadka historii śp. Mariana Kosiora. Uczestniczyło w nim tylko kilka osób.
Gdyby nie obostrzenia nakazujące ograniczoną do minimum liczbę uczestników uroczystości pogrzebowych, w Sanktuarium Matki Bożej Dzikowskiej w Tarnobrzegu stawiłyby się w czwartek zapewne tłumy tarnobrzeżan. Śp. Marian Kosior najpierw walczył o wolną Polskę, a potem przez dziesiątki lat opowiadał o czasach, które miejmy nadzieję, że nigdy nie wrócą. Przyciągał skromnością, kulturą osobistą, wrażenie robiła jego wiedza i pamięć historyczna, a także malarski talent. Lubił spotykać się z młodymi, którym otwierał oczy na wydarzenia z nie tak znowu odległej przeszłości.
Marian Kosior urodził się w 1921 r. w Stalach. Był żołnierzem Armii Krajowej i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, malarzem, rysownikiem, rzeźbiarzem, portrecistą Tarnobrzega oraz projektantem wielu tablic sztandarów poświęconych AK i organizacji WiN. W 2002 roku odznaczony został najwyższym tarnobrzeskim wyróżnieniem, Orderem Sigillum Civis Virtuti. Był także odznaczonym srebrnym i złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim, Krzyżem AK, Krzyżem Partyzanckim oraz odznaką „Zasłużony dla Województwa Tarnobrzeskiego”, laureatem wielu nagród artystycznych, w tym między innymi Ministerstwa Kultury i Sztuki.
W jednym z wywiadów udzielonych kilka lat temu opisał czas, w którym opisał jak wyglądało jego aresztowanie. Do więzienia trafił jako jeden z dowódców AK działającej na ternie Tarnobrzega.
– Tarnobrzeski budynek był nieco schludniejszy niż ten w Przemyślu, w którym siedziałem nieco wcześniej. Tam leżałem godzinami na ziemi w ludzkich odchodach i najprawdopodobniej przez to do dzisiaj mam poważne problemy zdrowotne. Warto jednak wiedzieć, że budynek, w którym mieściło się kiedyś więzienie UB w Tarnobrzegu, istnieje nadal i stoi sobie w najlepsze przy rynku. Wygląda nawet tak samo jak przed laty, tylko w piwnicach wylali beton, bo wcześniej była tam tylko ziemia. Ludzie próbowali się tam podkopywać, ale wygrzebać pazurami tunelu raczej się nie da. Spało się tam w celach na gołej ziemi, albo na pryczach zbitych z trzech desek. Trudno było na tym leżeć. Nie było tam także światła. Cele miały chyba z metr długości i miliony pluskiew, które gryzły dzień i noc. Do tego jeszcze szczury, który podgryzały człowieka na żywca. Przebywałem w tym więzieniu od sierpnia do stycznia. Wytrzymałem. Młody, zdrowy człowiek potrafi naprawdę wiele znieść. Przeżyłem, choć sam nie wiem jak i dlaczego – mówił śp. Marian Kosior.
Transmisję mszy św. pogrzebowej ojcowie Dominikanie transmitowali na swoim profilu na FB, w samym kościele w trakcie ceremonii pogrzebowej artysty i wielkiego patrioty przebywało tylko kilka osób z najbliższej rodziny. Śp. Marian Kosior zmarł w wieku 98 lat. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Tarnobrzegu.
mrok




