Lubicie Państwo regionalne wędzonki? Domyślam się, że tak, bo kto ich nie lubi? Niestety, wszystko wskazuje na to, że za parę miesięcy nie będziemy już mogli cieszyć się ich smakiem, bo unijne urzędasy z Brukseli wymyśliły tak restrykcyjne przepisy, że wyeliminują one z rynku małych i średnich polskich wędliniarzy stosujących kilkusetletnią, tradycyjną metodę wędzenia nad otwartym ogniem.
Oficjalnie chodzi o nasze zdrowie, ale jeśli przyjrzeć się sprawie bliżej, to chyba jednak o coś innego. Bo jak logicznie wytłumaczyć fakt, że nowe normy zawartości tzw. substancji smolistych mają obowiązywać polskich wędliniarzy, a producentów kakao, czekolady, mięsa grillowanego czy wędzonego szprota już nie?
O tych ostatnich zadbały jednak krajowe rządy, udanie negocjując dla swoich odstępstwo od nadgorliwych przepisów, ale nasz (a konkretnie PSL-owskie Ministerstwo Rolnictwa) udaje, że problemu nie ma. A problem jest i to poważny, bo stracimy nie tylko smaczne kiełbasy, ale również tysiące miejsc pracy w zakładach mięsnych. Na samym tylko Podkarpaciu działa ich prawie 200 i olbrzymia większość z nich jest zagrożona, bo jeśli nowe przepisy wejdą w życie bez zmian, to za produkcję wyrobów, które wytwarzają od kilkudziesięciu lat, grozić im będzie kara finansowa do 10 proc. rocznego obrotu! A produkty, które otrzymywały unijne nagrody, wyróżnienia i certyfikaty, będą prawdopodobnie zakazane! Paranoja!
Ale wcale nie musi tak być, bo jak udowodnili polscy eurodeputowani, Komisja Europejska jest otwarta na rozmowy z polskim rządem. A Unia potrafiła już pod presją Francji i Portugalii zrobić ze ślimaka rybę, a z marchewki owoc. Jeśli chłopy w garniturach nie wykorzystają tej szansy, to tradycyjne wędzonki będą kolejną, po uboju rytualnym, unijnym budżecie na rozwój wsi 2014-2020 i wschodnim embargu na wieprzowinę, sprawą, którą przegrają dla polskiej wsi.
Arkadiusz Rogowski



8 Responses to "Gdzie chłopy w garniturach mają polską wieś?"