Gdzie i jakie samochody giną najczęściej

Złodzieje, którzy połakomili się na volkswagena najpierw udawali kupców, a potem skradli go z posesji właściciela i zdekompletowali. Fot. Policja

Specjalnie dla Czytelników Super Nowości sprawdziliśmy, które samochody najczęściej padają łupem złodziei na Podkarpaciu, ile aut udaje się odzyskać i co dzieje się z tymi, po których ginie wszelki ślad.

Podkarpacie to jedno z tych regionów w kraju, w których kradzieże samochodów zdarzają się stosunkowo rzadko. Z policyjnych statystyk za ubiegły rok wynika, że w naszym województwie złodzieje aut atakują nieco częściej niż raz w tygodniu.

– W pierwszym półroczu bieżącego roku, na terenie województwa podkarpackiego skradziono 26 pojazdów, z czego 14 przestępstw wykryto. W analogicznym okresie 2019 r. (styczeń-czerwiec) skradziono 30 samochodów, a w całym 2019 roku – 58 – informuje nadkom. Marta Tabasz-Rygiel, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie.

Jeśli komuś wydawałoby się, że łupem złodziei padają samochody dostawcze, specjalistyczne, czy ciężarówki to się mocno myli.

– Wszystkie skradzione w tym roku pojazdy to auta osobowe – informuje policjantka. -Od lat, najczęściej kradzione są pojazdy marek niemieckich.

Mercedesy, volkswageny i ople. Te samochody biorą sobie złodzieje za cel najczęściej i nie ma w tym dziwnego, bo tych pojazdów po polskich drogach jeździ bowiem najwięcej i zapotrzebowanie na części do nich jest ogromne. Sprawdziliśmy także, gdzie doszło do największej liczby kradzieży pojazdów w tym roku.

– Najwięcej kradzieży odnotowano w powiatach rzeszowskim (8), stalowowolskim (8), przemyskim (5) i tarnobrzeskim (2). W trzech powiatach zgłoszono po jednej kradzieży, w 13 pozostałych powiatach nie odnotowano takich przestępstw w tym roku – informuje nadkom. Marta Tabasz-Rygiel.

Co jeszcze wynika z informacji zgromadzonych przez podkarpacką policję?

Złodzieje najczęściej kradną samochody, po to by błyskawicznie rozebrać je na części i sprzedać na rynku „wtórnym”. Przykładem takiej sytuacji jest kradzież, która miała miejsce w maju w powiecie krośnieńskim.

Osobowy volkswagen został skradziony w nocy z 27 na 28 maja br., z terenu prywatnej posesji w miejscowości Potok. Policjanci ustalili, że kilka godzin wcześniej, samochód oglądało dwóch mężczyzn, którzy byli zainteresowani jego zakupem. Potencjalni kupcy umówili się jednak z właścicielem, że po samochód przyjadą dopiero następnego dnia. Tak też się stało. Dzień później, ci sami mężczyźni przyjechali, by wywiązać się z umowy i sfinalizować zakup volkswagena. Na posesji właściciela pojazdu zastali już policjantów w związku z otrzymanym zgłoszeniem o kradzież samochodu. Na widok zabezpieczających ślady przestępstwa funkcjonariuszy, mężczyźni zaczęli zachowywać się nerwowo. Podczas rozpytania okazało się, że potencjalni kupcy mogą mieć związek ze zdarzeniem, a ponowna obecność na posesji, miała potwierdzić ich niewiedzę o zaistniałej kradzieży. Mężczyźni zostali zatrzymani. Podczas przesłuchania, 28-latek oraz jego 20-letni kompan przyznali się do kradzieży volkswagena. Wskazali także miejsce, w którym ukryli samochód. Częściowo zdekompletowany pojazd zaparkowany był na łące, nieopodal lasu. Przestępczy plan zakładał, że samochód zostanie jak najszybciej zdemontowany, a pozyskane w ten sposób części, miały być sprzedawane.

– Procederem kradzieży samochodów zajmują się głównie grupy przestępcze. Najczęściej auta giną z osiedlowych parkingów, czy prywatnych posesji. Doświadczenie pokazuje, że najskuteczniejsze są zabezpieczenia nie będące seryjnym alarmem, to np. odcięcie zapłonu, pompy paliwa. Warto także pamiętać, że każdy dodatkowy element zabezpieczenia wymaga dłuższego zaangażowania, by go przełamać, co może w rezultacie złodzieja zniechęcić – radzi nadkom. Marta Tabasz-Rygiel z KWP w Rzeszowie.

Małgorzata Rokoszewska

Leave a Reply

Your email address will not be published.