Gehenna czekających na rozwód

TARNOBRZEG. Kilkutygodniowa przerwa w orzekaniu, może wydłużyć czas oczekiwania na rozprawy rozwodowe nawet o kilka miesięcy.

W Sądzie Okręgowym w Tarnobrzegu zaplanowano w kwietniu zaledwie kilka spraw. Nie ma wśród nich spraw rozwodowych. Wszyscy, którzy liczyli, że uda im się rozwiązać małżeństwo jeszcze przed wakacjami, muszą uzbroić się w cierpliwość. W niektórych domach sytuacja jest naprawdę trudna.

Kwietniowe rozprawy zostały w całości odwołane w Sądzie Rejonowym i niemal w 100 procentach w Sądzie Okręgowym w Tarnobrzegu. Co do tych spraw, które planowano na maj, nie ma jeszcze żadnych wytycznych. Już ponad trzy tygodnie jest zamknięte Biuro Podawcze, Krajowy Rejestr Sądowy, Krajowy Rejestr Karny oraz kasa. Biuro Interesanta udziela informacji wyłącznie telefonicznie oraz drogą mailową. Interesanci nie mają wstępu do budynku. Prawo takie ma tylko policja, poczta i inne służby. Część pracowników wykonuje obowiązki zdalnie, część przychodzi do pracy i wykonuje bieżącą pracę biurową. 

Zawieszenie orzekania wydłuży o kilka miesięcy czas oczekiwanie stron spraw. Trzeba się liczyć, że na niektóre decyzje sądu, strony będą musiały poczekać nawet kilka miesięcy dłużej. Do nowych terminów będą się przecież musieli dopasować adwokaci stron, pełnomocnicy i biegli, a kalendarze tych wypełnione są na wiele miesięcy w przód.

Jeszcze przed rozpoczęciem epidemii koronawirusa, na wyznaczenie sprawy rozwodowej przez Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu, trzeba było czekać średnio nawet pół roku. Biorąc pod uwagę przestój w orzekaniu, jakie obecnie ma miejsce, ci którzy liczyli, że rozwiążą małżeństwa jeszcze w tym roku, będą musieli uzbroić się w cierpliwość. – Gdy składałam pozew rozwodowy w styczniu, dowiedziałam się, że wolne terminy to nie wcześniej niż maj, czerwiec. Maj mamy już za miesiąc, a sąd nie pracuje od połowy marca. Moja sprawa na pewno zostanie przesunięta – martwi się 43-letnia Anna z Tarnobrzega. – Mąż wyprowadził się już z domu wcześniej, więc chociaż tyle dobrze, że nie musimy teraz siedzieć na tej kwarantannie razem. Formalności i kwestie ustalenia alimentów, niestety się jednak wydłużą i to mnie bardzo martwi. Gdybym miała teraz siedzieć z mężem w jednym mieszkaniu na kwarantannie, to byłaby gehenna – dodaje.

Wg statystyk z ostatnich lat, Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu odnotowuje rocznie wpływ około 900 spraw rozwodowych. Z danych GUS wynika natomiast, że małżonkowie rozwodzą się najczęściej z powodu niezgodności charakterów (ponad 40 proc. rozwodów), zdrady lub trwałego związku uczuciowego z inną osobą (ponad 21 proc.). Na trzecim miejscu wśród deklarowanych przyczyn jest alkoholizm (17 proc.). Wszystkie te powody stanowią ogromny problem, a jeśli już małżonkowie zdecydowali się, że chcą się rozstać, trudno sobie nawet wyobrazić, w jaki trudnej są obecnie sytuacji, zmuszeni przez obostrzenia żyć ze sobą pod jednym dachem. 

mrok

Leave a Reply

Your email address will not be published.