Gehenna dzieci miała trwać latami

Szokujące kulisy tego, co przez lata działo się w czterech ścianach małego domu w Izdebkach pod Brzozowem, wyszły na jaw po zaginięciu w listopadzie 2018 r. jednego z rodzeństwa, 12-letniego wówczas Daniela. Fot. Grzegorz Bukała / Agencja Wyborcza.pl

 

Najprawdopodobniej w grudniu poznamy decyzję prokuratora w sprawie śledztwa, które dotyczy znęcania się 40-letniego Krzysztofa S.
i 46-letniej Joanny S. nad dziesięciorgiem swoich dzieci. Chodzi o głośną sprawę z Izdebek pod Brzozowem. Mężczyzna został wcześniej skazany za molestowanie seksualne trzech swoich córek.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Toczy się z artykułu 207 kodeksu karnego i dotyczy znęcania się małżeństwa S. nad dziesięciorgiem swoich dzieci. Zarówno ojciec, jak i matka zostali pozbawieni praw rodzicielskich. Ich dzieci trafiły pod opiekę sióstr zakonnych, które prowadzą Dom Pomocy Społecznej w Starej Wsi na Podkarpaciu.
– Śledztwo jest na ostatniej prostej. Prokurator dysponuje już kompletnym materiałem dowodowym. Po przeprowadzeniu wniosków dowodowych zgłoszonych przez ojca dzieci, śledztwo zakończy się wydaniem merytorycznej decyzji w tej sprawie – powiedziała nam prokurator Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Jak poinformowała prokurator, decyzja zapadnie do końca tego roku.
Szokujące kulisy tego, co przez lata działo się w czterech ścianach małego domu w Izdebkach pod Brzozowem, wyszły na jaw po zaginięciu jednego z rodzeństwa, 12-letniego wówczas Daniela. Chłopiec przepadł 13 listopada 2018 roku. Po lekcjach poszedł do babci, która mieszka kilkaset metrów dalej po drugiej stronie drogi i ślad po nim zaginął. Przez dwie doby szukało go blisko tysiąc osób, w tym policjanci, żołnierze, strażacy, ratownicy GOPR i mieszkańcy Izdebek. Chłopca odnaleziono w lesie, siedział skulony w zaroślach kilka kilometrów od domu. Był wyziębiony, zmęczony i przestraszony.
W trakcie czynności poszukiwawczych dom chłopca odwiedziły policjantki. Uwagę jednej z nich zwróciły ślady mogące świadczyć o tym, że jedna z kilkuletnich dziewczynek mogła zostać wykorzystana seksualnie. Podejrzenie padło na ojca, a 37-letni wówczas mężczyzna został zatrzymany i trafił do aresztu. Usłyszał zarzut wykorzystania seksualnego córki. W toku prokuratorskich czynności okazało się, że mężczyzna wykorzystywał nie jedną, ale trzy swoje córki. Dziewczynki miały wówczas zaledwie kilka lat, najstarsza siedem. Krzysztof S. został prawomocnie skazany na dziewięć lat więzienia. Karę odbywa w systemie terapeutycznym w ośrodku dla sprawców przestępstw na tle seksualnym.
W toku prowadzonych czynności śledczy sprawdzali też, czy pracownicy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nozdrzcu, pod opieką którego przebywało małżeństwo S. z dziećmi, prawidłowo wywiązywali się ze swoich obowiązków. Rodzina korzystała z pomocy asystenta rodziny i pracownika socjalnego. Śledztwo toczyło się pod kątem niedopełnienia obowiązków i narażenia przez to małoletnich dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i uszczerbku na zdrowiu. Ten wątek Prokuratura Okręgowa w Lublinie ze względu na brak znamion przestępstwa zdecydowała się umorzyć, uznając jednocześnie, że ze strony kierownictwa Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej doszło do przewinień dyscyplinarnych. Jak zapowiedziała Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, prokurator o sprawie powiadomi właściwe organy.
Wątek dotyczący bezpośredniego narażenia dzieci na utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez rodziców i babcię dzieci, którzy sprawowali nad nimi opiekę, również został umorzony. Chodzi o troje dzieci, najstarszego Daniela i dwoje jego rodzeństwa, które w przeszłości miało uciekać z domu. Prokuratura nie dopatrzyła się znamion przestępstwa w zachowaniu rodziców i babci dzieci i umorzyła śledztwo w tej sprawie.
Dwunastoosobowa rodzina żyła w dramatycznych warunkach. Dwanaście osób w dwóch pokojach w małym starym domu. Małżeństwo nie pracowało, utrzymywało dom i dzieci ze świadczeń. Od 2013 roku mieli ograniczone prawa rodzicielskie. Ojciec był wcześniej karany za kradzieże i jazdę pod wpływem alkoholu. Sąsiedzi relacjonowali, że często pił i bił swoje dzieci. Nieporadna matka nie była w stanie przeciwstawić się mężowi. Ich dramat miał trwać latami.

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.