
IZDEBKI, POWIAT BRZOZOWSKI. Bieda, przemoc, molestowanie. Czy służby odpowiedzą za zaniedbanie obowiązków?
Czy osoby sprawujące opiekę nad wielodzietną rodziną z Izdebek, w której dochodziło do przemocy i molestowania dzieci, usłyszą zarzuty? Przekonamy się wkrótce – śledztwo w tej sprawie jest na ostatniej prostej.
Chodzi o szokującą sprawę z Izdebek, która ujrzała światło dzienne w listopadzie 2018 roku. 12-letni wówczas Daniel, najstarszy syn państwa S., uciekł z domu. Zmarzniętego chłopaka po dwóch dobach znaleźli w lezie nieopodal domu ratownicy Bieszczadzkiej Grupy GOPR.
W trakcie poszukiwań chłopca policjantki z miejscowej komendy odwiedziły jego dom rodzinny. Nabrały podejrzeń, że 6-letnia wówczas siostra chłopca mogła być krzywdzona przez ojca, 37-letniego Krzysztof S. Mężczyzna został zatrzymany i postawiono mu zarzut dopuszczenia się innej czynności seksualnej wobec dziecka. W toku śledztwa wyszły na jaw nowe okoliczności świadczące o tym, że również dwie inne córki Krzysztofa S. mogły być przez niego wykorzystywane seksualnie. Z nieoficjalnych informacji wynika, że dziewczynki miały wtedy po kilka lat. Wówczas prokuratura uzupełniła 38-latkowi zarzuty i ostatecznie oskarżyła go o molestowanie seksualne trzech swoich córek. Jak ustalili śledczy, miało to trwać od kwietnia do listopada 2018 roku i w stosunku do każdej z dziewczynek wydarzyć się co najmniej kilka razy.
W trakcie śledztwa Krzysztof S. nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów. Zdaniem biegłych psychiatrów i seksuologa, kiedy molestował córki, miał zdolność rozpoznania znaczenia swoich czynów i kierowania swoim postępowaniem.
Proces w tej sprawie toczy się przed Sądem Okręgowym w Brzozowie. Mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia.
Służby poniosą odpowiedzialność?
Małżeństwo z dziesięciorgiem dzieci było pod opieką Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nozdrzcu, rodzina korzystała z pomocy asystenta rodziny i pracownika socjalnego. Miała też kuratora sądowego. W domu państwa S. regularnie bywał także dzielnicowy. Wiadomo, że 37-letni Krzysztof S. nadużywał alkoholu i stosował wobec dzieci przemoc, a rodzina objęta była procedurą Niebieskiej Karty.
Prokuratura sprawdza, czy osoby i instytucje, które opiekowały się rodziną prawidłowo wywiązywały się ze swoich obowiązków. To osoby wątek śledztwa, które jak informuje Agnieszka Kępka, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie, jest już na ostatniej prostej. – Śledztwo toczy się pod kątem niedopełnienia obowiązków przez pracowników opieki społecznej i narażenia przez to małoletnich dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i uszczerbku na zdrowiu – informuje rzecznik i dodaje. – Musieliśmy jeszcze raz przesłuchać świadków, czynności dobiegają już końca, wkrótce śledztwo zostanie zakończone. Nie zdradza jednak żadnych szczegółów dotyczących sprawy.

Raport obnażył skalę zaniedbań
Wiemy, że kontrola działalności Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nozdrzcu wobec rodziny S., przeprowadzona na zlecenie wojewody podkarpackiej, ujawniła wiele nieprawidłowości do jakich miało dochodzić ze strony pracowników ośrodka.
Okres kontroli objął lata 2015 do grudnia 2018 roku, kiedy rodzina była pod opieką ośrodka. Zakres kontroli obejmował działania wspierające i pomocowe oraz efektywność tej pomocy, w zakresie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, ustawy o pomocy społecznej i ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.
Ustaleń dokonano w oparciu o analizę dokumentacji oraz ustne informacje i pisemne oświadczenia przekazane przez kierownik GOPS w Nozdrzcu oraz pracowników GOPS – asystenta rodziny, pracownika socjalnego i przewodniczącego zespołu interdyscyplinarnego, oraz analizy dokumentacji zabezpieczonej przez Prokuraturę Rejonową w Brzozowie. W wyniku przeprowadzonych czynności kontrolnych działalność GOPS oceniono negatywnie.
Zawinił czynnik ludzki?
Autorzy raportu kontrolujący ośrodek dopatrzyli się szeregu nieprawidłowości w postępowaniu asystenta rodziny i pracownika socjalnego, którzy opiekowali się rodziną S. oraz kierownik GOPS. W dokumencie czytamy m.in., że „kontakty pracownika socjalnego z rodziną nie były zbyt częste”, „pomoc nie była udzielana kompleksowo i regularnie”, a „działania zaradcze nie były adekwatne do sytuacji”.
Zdaniem ekspertów „zabrakło wnikliwej analizy funkcjonowania rodziny i podjęcia zdecydowanych działań interwencyjnych” oraz współpracy z różnymi instytucjami i podmiotami.
W podsumowaniu raportu czytamy, że „przyczyną wskazanych nieprawidłowości jest brak całościowej analizy problemów rodziny oraz niewłaściwe stosowanie przepisów prawa, za które odpowiada kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej i asystent rodziny”.
Bieda, przemoc, molestowanie
Dwunastoosobowa rodzina żyła w dramatycznych warunkach. 37-letni mężczyzna i jego 43-letnia żona oraz ich 10. Dzieci, wszyscy w dwóch pokojach w małym starym domu. Małżeństwo nie pracowało, utrzymywało dom i dzieci ze świadczeń. Od 2013 roku mieli ograniczone prawa rodzicielskie. Ojciec był wcześniej karany za kradzieże i jazdę pod wpływem alkoholu. Często pił i bił swoje dzieci. Nieporadna matka nie była w stanie przeciwstawić się mężowi. Ich dramat miał trwać latami.
Wszystkie dzieci odebrane rodzicom i przebywają w placówkach opiekuńczych. Matka zapowiada, że będzie walczyć o ich odzyskanie.
Martyna Sokołowska



One Response to "Gehenna dzieci trwała latami"