„Genialnie” działające sygnalizatory w Rzeszowie

Grzegorz AntonKilka dni temu, wieczorem jechałem ul. Lubelską w Rzeszowie. Konkretnie chodzi mi o dwa skrzyżowania, przez które przejeżdżałem. Pierwsze to skrzyżowanie Lubelskiej z Maczka, a drugie Lubelskiej ze Staromiejską. Działanie sygnalizatorów w tych miejscach to jakiś koszmar.

Kilku kierowców, w tym ja, zostało zatrzymanych przez czerwone światło. Kierowcy, jak i piesi, którzy mieli zielone światło, także nie jechali, ani nie przechodzili przez przejście. Dlaczego? Bo ich tam zwyczajnie… nie było. I tak ja i kilku kierowców sobie staliśmy i staliśmy na tych światłach w oczekiwaniu na nie wiadomo co. Takich miejsc w Rzeszowie można wskazać więcej. Kto tym steruje? Nie wiem i jednocześnie mało mnie to interesuje. Ma dobrze działać, a działa źle, a wręcz gorzej z roku na rok. Tym bardziej jest to odczuwalne, że tych sygnalizatorów na przestrzeni ostatnich lat przybywa coraz więcej. Właśnie się dowiedziałem, że mają powstać trzy nowe sygnalizatory na alei Rejtana. Przy tak wspaniale działających sygnalizatorach ja te w Rzeszowie, gdy na jednych światłach kierowca rusza, a kilkaset metrów dalej tuż przed nosem zapala mu się czerwone światło, jazda przez Rzeszów będzie jeszcze „ciekawsza”. Może geniusze i spece z urzędu miasta postawiliby sygnalizatory na każdym, podkreślam – na każdym skrzyżowaniu w Rzeszowie? A tak poważnie, proponuję prezydentowi i podległym mu urzędnikom przejechać się przez miasto np. o godzinie 19, czy w jakiś wolny dzień. Kilka lat temu narzekałem, że w Rzeszowie nie działa prawidłowo zielona fala lub nie ma jej wcale, ale z miła chęcią wróciłbym do tych czasów, kiedy na trasie z Baranówki do Pobitna zatrzymywałem się na dwóch skrzyżowaniach, a nie jak dzisiaj – na każdym.

Nie wystarczy wydawać pieniądze unijne, żeby było, że coś się robi i budować jakieś cuda na kiju. Na początek należy pomyśleć o ułatwieniu życia mieszkańcom, kierowcom i to często małymi środkami. Zawsze powtarzam, że wystarczy czasem postawić jakiś znak, zdjąć jakiś zakaz, zrobić ulice jednokierunkową, zmienić działanie sygnalizacji świetlnej i jeździłoby się super. Tylko to przecież za mało spektakularne jak na stolice imitacji. O przepraszam – stolicę innowacji.

Redaktor Grzegorz Anton

17 Responses to "„Genialnie” działające sygnalizatory w Rzeszowie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.