Gigantyczna afera w podkarpackiej policji

W akcji na osiedlu Krakowska Południe w Rzeszowie brało udział kilkudziesięciu agentów ABW, którzy dokonali zatrzymania wysoko postawionego oficera rzeszowskiego CBŚP. Fot. Archiwum policji
Funkcjonariusze ABW zatrzymali w sobotę dwóch wysoko postawionych oficerów policji. Fot. Archiwum policji

RZESZÓW. Krakowska prokuratura prowadzi śledztwo m.in. w sprawie łapówek, agencji towarzyskich i handlu ludźmi. Główni bohaterowie i to ci negatywni, to według prokuratury…, policjanci.

– Ta sprawa jest tak nieprawdopodobna, że wielu z nas do dzisiaj nie może uwierzyć, że dzieje się to naprawdę – mówi nam jeden z oficerów policji. W sobotę, 27 lutego, funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali m.in. dwóch szefów elitarnego rzeszowskiego zarządu Centralnego Biura Śledczego Policji. Kilka dni później jeden z nich trafił za kraty. Śledztwo, które prowadzi krakowska Prokuratura Okręgowa, dotyczy łapówek, czerpania korzyści majątkowych z uprawiania prostytucji przez inne osoby oraz handlu ludźmi. Takiej sprawy dotyczącej tak ważnych policjantów nie było jeszcze nigdy na Podkarpaciu.

Cała akcja funkcjonariuszy ABW musiała rozpocząć się w tym samym czasie. Doszło do niej w sobotę, 27 lutego, około godziny 20. W realizacji, w której brali udział m.in. agenci ze słynnego wydziału antyterrorystycznego tzw. piątki, uczestniczyło kilkudziesięciu funkcjonariuszy. Jednocześnie weszli do mieszkania na osiedlu Krakowska Południe w Rzeszowie, do domu w Głogowie Młp., do night clubu na osiedlu Budziwój w Rzeszowie, a także do siedziby CBŚP, które mieści się w budynku Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. O ile w Głogowie Młp. i siedzibie policji akcja przebiegła spokojnie, to do mieszkania mł. insp. Daniela Ś., na co dzień będącego zastępcą szefa rzeszowskiego CBŚP, oraz lokalu w Budziwoju agenci wchodzili, jak to mówią w swoim żargonie, „na ostro”.

Zniszczyli drzwi i zamki
W Budziwoju agenci zablokowali drogę na Tyczyn i dokonali wielu zniszczeń w samym night clubie – głównie drzwi, po czym zatrzymali dwóch mężczyzn. Z naszych informacji wynika, że dwóch braci Ukraińców, Jewgienija R. i Aleksieja R. W tym samym czasie w oddalonym o 14 km od tego miejsca bloku na osiedlu Krakowska Południe, na klatce schodowej agenci uzbrojeni w broń długą krzyczeli: – Otwieraj, otwieraj drzwi! Drzwi nie zostały otworzone przez Daniela Ś., dlatego agenci uszkodzili zamki. Cała akcja w domu trwała blisko 5 godzin i zakończyła się około godziny 1 w nocy. Na klatce schodowej było jak w ulu, co chwilę agenci z zaciągniętymi kominiarkami na twarz wchodzili i wychodzili z klatki schodowej. Z mieszkania oficera wynosili różne paczki i dokumenty do służbowych samochodów. W czasie kilkugodzinnej akcji przed blok dwukrotnie podjeżdżała karetka pogotowia. Mieszkańcy myśleli, że doszło do najazdu jakichś bandytów i początkowo co chwila dzwonili ze strachem do dyżurnego policji.

Z kolei w siedzibie rzeszowskiego CBŚP agenci ABW przeszukiwali, ale już w spokojnej atmosferze, pokoje zatrzymanych mł. insp Daniela Ś. oraz szefa zarządu insp. Krzysztofa B. Wbrew doniesieniom medialnym, nie wchodzili jednak do magazynu broni.

Pi¹tym zatrzymanym w sobotę został Jerzy M., biznesmen działający pod Rzeszowem w branży hotelarskiej. Wszyscy zostali przewiezieni do krakowskiej Prokuratury Okręgowej, gdzie w poniedziałek usłyszeli zarzuty i to tak poważne, że wielu policjantów i prokuratorów z Rzeszowa przecierało oczy ze zdumienia, nie mogąc uwierzyć w to, co się stało.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że gdy zatrzymani byli przesłuchiwani, agenci ABW odwiedzili w poniedziałek jeden z hoteli pod Rzeszowem należący do zatrzymanego w sobotę Ukraińca. Hotel, a właściwie tylko 2 pokoje z 34 zostały dokładnie przeszukane. Funkcjonariusze ściągali ze ścian obrazy, szukając sejfów i skrytek, przeszukiwali meble, szukali kamer i nagrań z wnętrz hotelu. – Ciekawie będzie, jak ABW dotarła do nagrań z ukrytych kamer, a na nagraniach znane na Podkarpaciu osoby, głowy rodzin w towarzystwie panienek. Myślę, że niektórzy to mają od kilku dni problemy ze spaniem – mówi z uśmiechem jeden z rzeszowskich policjantów.

Po przesłuchaniach naczelnik rzeszowskiego CBŚP Krzysztof B. usłyszał zarzuty nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Jego zastępca – Daniel Ś. – usłyszał zarzuty związane z przyjmowaniem korzyści majątkowej oraz związane z pomocnictwem innym osobom w czerpaniu korzyści majątkowych z prostytucji oraz pomocnictwem innym osobom do nakłaniania lub ułatwiania uprawiania prostytucji przez kobiety – także w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Aleksiej R. usłyszał zarzut handlu ludźmi, czerpania korzyści majątkowych z prostytucji innych osób oraz wręczania łapówek policjantom. Jego brat, Jewgienij R., również oskarżony jest o wręczanie łapówek funkcjonariuszom. Podobnie zresztą, jak biznesmen prowadzący jeden z hoteli pod Rzeszowem.

Pierwsze informacje cztery lata temu
Okazuje się, że Daniel Ś. był już w 2012 roku publicznie – na jednym z serwisów społecznościowych – oskarżony przez znanego rzeszowskiego boksera o przyjmowanie pieniędzy od właścicieli agencji towarzyskich z Podkarpacia. Wówczas sprawą zainteresowały się media nie tylko w naszym regionie, ale i w całej Polsce. Według boksera, Daniel Ś. miał brać kasę od Ukraińców (zatrzymanych w sobotę) za tzw. parasol ochronny nad kilkoma agencjami towarzyskimi m.in. z Rzeszowa, okolic Rzeszowa, Jasła i Stalowej Woli. Agencje miały, według wpisu pięściarza z 2012 r., zatrudniać w ciągu kilkunastu lat mnóstwo Ukrainek i Polek. Wpisy zbulwersowały policjantów, którzy chcieli, żeby sportowiec odpowiedział za – jak uważali – pomówienia. Prokuratura Rejonowa dla Miasta Rzeszów odmówiła wówczas wszczęcia postępowania w tej sprawie. Cztery lata temu były już rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji Mariusz Sokołowski mówił Super Nowościom o Danielu Ś.: – To świetny policjant, ma na koncie dużo rozwiązanych spraw i dlatego jest pomawiany.

Policjanci i prokuratorzy, z którymi rozmawialiśmy, obecnie wypowiadają się w podobnym tonie. Mówią o Danielu Ś., że jest świetnym i lubianym policjantem i bardzo mu zależało na dopadnięciu znanego rzeszowskiego boksera, który w końcu trafił za kraty. I to wówczas pojawiły się wpisy pięściarza. Bokser twierdził, że był niewinny, a jego sprawa została zmanipulowana poprzez różne układy, natomiast bracia z Ukrainy mieli pozostać bezkarni. Obecnie w mediach pojawiły się spekulacje o tym, że bokser, który kilka miesięcy temu trafił w ciężkim stanie do szpitala, został dotkliwie pobity i to pobicie miało związek z krakowskim śledztwem. Rzeszowscy policjanci kwitują te rewelacje uśmiechami. – Bzdury. Nie został pobity i nikt mu nie wyrządził żadnej krzywdy. Trafił tam z zupełnie innego powodu, który nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek przestępstwem.

Wyjazdy do Budziwoja
We wtorek zapadły decyzje w krakowskim sądzie co do aresztowań czwórki zatrzymanych mężczyzn. Piąty z zatrzymanych, Jerzy M., został zwolniony za poręczeniem majątkowym w wysokości 15 tys. zł.

Dwa posiedzenia aresztowe trwały blisko 9 godzin. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zgodził się na areszt, do 26 maja dla Aleksieja R. i Jewgienija R. oraz dla policjanta Daniela Ś. Natomiast nie zgodził się, i to było dużym szokiem dla prokuratorów, na areszt dla naczelnika rzeszowskiego CBŚP, a uzasadnienie swojej decyzji objął klauzulą ściśle tajne.

– W czwartek w związku z dokonaniem analizy uzasadnienia postanowienia sądu o nieuwzględnieniu wniosku prokuratora o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania wobec naczelnika rzeszowskiego CBŚP prokuratorzy prowadzący postępowanie sporządzają zażalenie na to postanowienie – mówi prokurator Hnatko.

Rozmawiający z nami policjanci nie kryją, że w rzeszowskim zarządzie CBŚP niektórzy oficerowie jeździli do night clubu mieszczącego się na osiedlu Budziwój w Rzeszowie. – Zwykle pijani nie mogli sami prowadzić, więc byli zawożeni przez podwładnych. Co innego jednak pobawić się z dziewczynkami, a co innego brać w łapę – mówi nam jeden z oficerów policji.

Funkcjonariusze mówili nam, że w zarządzie elitarnej jednostki policji doszło do prawdziwego trzęsienia ziemi, a niektórzy policjanci z rzeszowskiego CBŚP od soboty wyglądają dosłownie jak cień człowieka. Kilku z tych, którzy m.in. wozili oficerów do lokalu w Budziwoju, dostało już wezwania na przesłuchania do prokuratury.

– Sprawa jest rozwojowa i nie wykluczamy kolejnych zatrzymań – mówi prokurator Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Nie chcę jednak zdradzić, od kiedy prowadzą śledztwo i co zainicjowało rozpoczęcie postępowania. – Być może powiemy o tym, ale obecnie dla dobra sprawy nie możemy – dodaje prokurator Hnatko.

Co mówią nieoficjalnie sami policjanci? – Podejrzewamy, i myślę, że się nie mylimy, że to słynna sprawa rzeszowskiego boksera, który cztery lata temu wylądował w więzieniu i twierdził, że Ś. bierze łapówki. Owszem, to było cztery lata temu, ale powiedzmy, że wówczas nie było prawdopodobnie dobrej woli pewnych osób w prokuraturze, żeby coś zrobić. Dostała to krakowska prokuratura, nieuwikłana w podkarpackie układy i jest efekt. Choć w dalszym ciągu podkreślamy, że Daniel Ś. to naprawdę świetny gość i dopóki nie usłyszymy prawomocnego wyroku, to nie uwierzymy w jego winę – mówią.

Zapytaliśmy także o naczelnika. – Krzysztofa B. od pewnego czasu mało kto lubił w CBŚP przez różne jego bezsensowne decyzje np. dotyczące realizacji, ale co innego uważać go za mówiąc dosłownie ch…, a co innego podejrzewać go o branie łapówek. W jego przypadku także nie mieści nam się w głowie, że brał w łapę. Jeśli jednak, podkreślam jeśli, rzeczywiście obaj robili to, o co oskarża ich prokuratura, to są dla mnie skończonymi idiotami. Trafią do więzienia, stracą pracę z dobrą pensją, odbiorą im emeryturę, będą skończeni. Cały czas jednak myślę, że to jakaś koszmarna pomyłka i oczyszczą ich z zarzutów – mówi nam jeden z oficerów policji, który doskonale zna obydwu zatrzymanych naczelników.

Obaj oficerowie zostali zawieszeni w czynnościach służbowych. Będą m.in. otrzymywać 50 proc. ostatnio należnego uposażenia.

Grzegorz Anton

19 Responses to "Gigantyczna afera w podkarpackiej policji"

Leave a Reply

Your email address will not be published.