RESOVIA – POLONIA PRZEMYŚL. „Pasiaki” wygrały tylko trzy z siedmiu meczów na własnym boisku.
– Jest duży niedosyt, Resovia u siebie powinna zwyciężać – utyskiwał trener Artur Łuczyk, który przez 2 tygodnie będzie zastępował Dariusza Jęczkowskiego. Ten rozpoczął bowiem staż w słynnej Benfice Lizbona.
W niedzielnym meczu zabrakło nie tylko szkoleniowca „pasiaków”. Grze kolegów z trybun przyglądali się liderzy defensywy. Piotr Szkolnik pauzował za kartki, a Mirosław Baran na czwartkowych zajęciach naciągnął mięsień. W klubie nie ma już napastnika Damiana Rusieckiego, który przestał się pojawiać na treningach i został przez zarząd sekcji zawieszony. Łuczyk musiał więc poprzestawiać klocki; na bokach obrony pojawili się Tomasz Ciećko i Sebastian Fedan, na stoperze Konrad Domoń, przed nim natomiast rzadko grający dotychczas Łukasz Świst. Polonistów miał straszyć Mateusz Jurczak.
– W jakimś stopniu eksperymenty rzutowały na naszą postawę, ale nie można się tym tłumaczyć. Z takim składem powinniśmy jednak sięgnąć po trzy punkty – nie owijał w bawełnę trener Łuczyk. – W pierwszej połowie za często graliśmy długą, górną piłką. W drugiej było lepiej, ale mogliśmy się jednak częściej utrzymywać przy piłce. Chłopakom brakowało nieco cierpliwości.
Prostopadłych zagrań próbował zwłaszcza Przemysław Pyrdek. W 56 minucie po takiej akcji w doskonałej sytuacji znalazł się Jurczak. Z pojedynku zwycięsko wyszedł jednak Piotr Krzanowski. Przed przerwą obronił on mocne uderzenie Pyrdka i generalnie przyciągał futbolówkę jak magnes.
– Od tego w tej drużynie jestem – komentował z uśmiechem bramkarz „Barcelonki”. Rzeszowianie niemal całą drugą połowę spędzili na połowie beniaminka, lecz bili głową w mur. Prawie dwumetrowy „Krzanek” wyłapał niezliczoną ilość dośrodkowań. – Nie uparliśmy się, żeby tak grać. Po prostu w polu karnym Polonii było tak ciasno, że każda próba kombinacyjnej akcji kończyła się niepowodzeniem. Próbowaliśmy różnych rozwiązań, niestety, nie udało się. Jesteśmy rozczarowani, to kolejna strata punktów na naszym boisku – żałował Fedan, który założył kapitańską opaskę i był najbardziej walecznym zawodnikiem Resovii.
– Jesteśmy zadowoleni. Punkt zdobyty na tym stadionie to duża sprawa – skwitował Paweł Załoga, szkoleniowiec Polonii, dla której był to dopiero drugi remis.
RESOVIA 0
POLONIA Przemyśl 0
RESOVIA: Pietryka – Ciećko, Domoń, Żmuda, Fedan – Adamski, Ł. Świst, Kaliniec, Pyrdek, Słoma (68. Bieniasz) – Jurczak (77. Pałys-Rydzik).
POLONIA: Krzanowski – Kocój, Kuźniar, Suchockij, Jaroch (68. Barszczak) – Kalawski (73. Tur), Tabisz (61. Sedlaczek), Kazek, M. Świst, Wanat – Gosa.
Sędziował: Artur Szelc (Krosno). Żółte kartki: Słoma – Gosa, Tabisz. Widzów: 500.
Tomasz Szeliga
[print_gllr id=163373]


