Gnój pod biurem posła PiS

Tak we wtorkową (20 bm.) noc wyglądało kolbuszowskie biuro posła PiS, Zbigniewa Chmielowca. Fot. Paweł Galek

Na schodach biura posła PiS, Zbigniewa Chmielowca ktoś przywiózł słomę ze zwierzęcymi odchodami. Jest to forma protestu rolników przeciwko procedowanym przez parlament ustawom. Świadczą o tym tablice, które wetknięto w łajno.

Na jednej dwóch z tablic, które wetknięto w łajno, napisano: „Jeszcze raz zagłosujesz przeciw polskiej wsi i rolnikom, to nawet nie masz co startować w kolejnych wyborach. Nikt w całym kolbuszowskim powiecie cię nie poprze” . Treść drugiej to: „Polskie rolnictwo po wprowadzeniu „Piątki Kaczyńskiego Dla Zwierząt”. Relację na żywo z miejsca tego nietypowego protestu zrobił Tomasz Buczek, lokalny polityk Konfederacji.

Dość tej hipokryzji!”

– Pan poseł na łamach prasy lokalnej mówił, że nie był za „Piątką Kaczyńskiego Dla Zwierząt” i nigdy nie był za likwidacją uboju rytualnego. Tylko, że za tym zagłosował. A wiec panie Chmielowiec, dość hipokryzji. Dość okłamywania ludzi Dlaczego tak radykalne kroki? – Dlatego, że nikt losem rolników nie chce się zainteresować. Chciałem też zaapelować do mediów o uczciwą debatę w tej sprawie – podkreślał Buczek.

Co na to parlamentarzysta? – Był obornik i już o nie ma. Zgłosiłem sprawę na policję, bo wysypano to na publicznej ulicy – mówi Zbigniew Chmielowiec. – Moim zdaniem można inaczej rozmawiać. To dotknęło nie tylko mnie, ale zdecydowaną większość posłów PiS na Podkarpaciu. Spodziewałem się więc tego. Nie wiedziałem tylko kiedy to nastąpi.

Dostałem podziękowania”

– Osoba, która w ten sposób zaprotestowała pod moim biurem, wstępnie jest zidentyfikowana, i nie jest to rolnik. A już na pewno nie prowadzi hodowli zwierząt futerkowym – ironizuje poseł. – Z tego co wiem, to zajmuje się budowlanką. Jest też antysystemowcem, który nie uznaje koronawirusa. Uważa, że nie trzeba nosić maseczki. Ale to już jego sprawa. Ten pan dzwonił do mnie, oczywiście nie oddzwoniłem do niego. Potem mnie wzywał na rozmowy. Dlatego ja go teraz wzywam, żeby on mnie przestał wzywać.

– Pan protestujący pod moim biurem mówił, że to wyraz oburzenia rolników. Nie zauważyłem tego. Z ich strony nie miałem żadnego sygnału w tej sprawie – przekonuje Chmielowiec. – Dzwonił tylko mieszkaniec gminy Niwiska, który zapytał się jak głosowałem w tej sprawie. Dostałem natomiast podziękowanie od jednej z organizacji za głosowanie przeciwko hodowli zwierząt futerkowych. Z rolnikami zawsze jestem gotów rozmawiać. Natomiast z antysystemowcami rozmawiał nie będę, bo nie bardzo wiem o czym.

Paweł Galek

7 Responses to "Gnój pod biurem posła PiS"

Leave a Reply

Your email address will not be published.