SIATKÓWKA. LSK. Developres SkyRes w 63 minuty rozprawił się z beniaminkiem z Warszawy.
Developres SkyRes Rzeszów pokonał beniaminka Wisłę Warszawa 3-0. Ekipa ze stolicy do Rzeszowa przyjechała w mocno okrojonym, sześcioosobowym składzie, z czego cztery siatkarki to były nominalne środkowe, a dwie przyjmujące.
Wisła zmaga się zarówno z kłopotami finansowymi, jak i kadrowymi. Na początku stycznia rozwiązała umowy z trzema zawodniczkami: Katarzyną Olczyk, Aleksandrą Lipską i Nikolle Correą. Po przerwie świątecznej z ojczyzny nie wróciła zaś druga z Brazylijek, Joyce Silva. W składzie jest wciąż jedna rozgrywająca Elena Nowgorodczenko. Ukrainka nie może jednak grać z uwagi na blokadę nałożoną przez Międzynarodową Federację Piłki Siatkowej (FIVB). Kara wstrzymująca możliwość korzystania z zagranicznych siatkarek to efekt ciągnącego się wciąż sporu między klubem z Warszawy a jego byłą zawodniczką Mirjaną Duric-Bergendorff. – Sytuacja wymagała, że musiałyśmy zagrać mecz w Rzeszowie nawet w takim składzie, ponieważ poprzedni w Łodzi oddany był walkowerem i gdybyśmy poddały drugi, to automatycznie klub zostałby wycofany z rozgrywek. Zrobiłyśmy to, żeby ratować zespół – mówi środkowa Katarzyna Urbanowicz, która w Rzeszowie zagrała na pozycji rozgrywającej. – Z konieczności to był mój debiut na tej pozycji, a wyszło jak wyszło. Mam nadzieję, że w kolejnym meczu Elena Nowgorodczenko będzie już grała, a ja wrócę na środek – mówi Urbanowicz, której zespół, choć zagrał w mocno eksperymentalnym składzie, nie ma co się wstydzić występu w hali na Podpromiu. – Nie wiem nawet czy nie były gorsze wyniki gdy grałyśmy normalnym składem w I rundzie. Nie było najgorzej, starałyśmy się jak mogłyśmy grać razem i pomagać sobie nawzajem. Wcześniej trenowałyśmy w takim zestawieniu tylko chwilę – dodaje Katarzyna Urbanowicz. Z kolei ekipa Developresu dzień przed meczem w godzinach wieczornych dopiero zakończyła podróż z Włoch, gdzie w czwartek rozegrała mecz Pucharu CEV. W tej sytuacji trener Stephane Antiga dokonał kilku zmian w zespole dając odpocząć podstawowym zawodniczkom. – Ciężko było przewidzieć czego się można było spodziewać po rywalkach i przez to ta koncentracja, wbrew pozorom, musiała być dużo większa. To trudna sytuacja i w zasadzie wszystko mogło się wydarzyć. Wisła mogła też przecież do nas nie przyjechać i do ostatniej chwili czekałyśmy jak to się wszystko potoczy – mówi wybrana MVP, środkowa Gabriela Polańska. W tak mocno okrojonym składzie siatkarki ze stolicy niewiele mogły zdziałać w hali na Podpromiu. Rzeszowianki nie miały żadnych problemów z przeciwniczkami, które spisywały się tak jak można było od nich oczekiwać – praktycznie grały tylko skrzydłami.
DEVELOPRES Rzeszów 3
WISŁA Warszawa 0
(25:13, 25:16, 25:13)
DEVELOPRES: Kaczmar 2, Mlejnkova 16, Hawryła 8, Zaroślińska-Król 8, Grabka 8, Polańska 13 oraz Przybyła (libero), Frantti 4
WISŁA: Urbanowicz 2, Marcyniuk 3, Banasiak 1, Szymańska 6, Mikołajewska 6, Połeć 5
Sędziowali: M. Gruszyński (Opole) i A. Szydełko (Kędzierzyn-Koźle). Widzów: 1897. MVP: Gabriela Polańska.
rm


