Gol-widmo, czyli jak sędziowie ograbili stalowców

Pomocnik Stali Maksymilian Banaszewski (z prawej) mija bramkarza Zagłębia i zaraz zdobędzie wyrównującą bramkę. Fot. Stal Mielec
Pomocnik Stali Maksymilian Banaszewski (z prawej) mija bramkarza Zagłębia i zaraz zdobędzie wyrównującą bramkę. Fot. Stal Mielec

STAL MIELEC – ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC. Trener gospodarzy nie zostawił suchej nitki na osobach odpowiedzialnych za przygotowanie murawy.

Gdyby w Nice I lidze sędziom pomagał system wideoweryfikacji (VAR), nie byłoby skandalu, a sam mecz z Zagłębiem zapewne potoczyłby się inaczej. Fakty są jednak takie, że arbitrzy skrzywdzili gospodarzy, uznając gola, którego nie mieli prawa uznać.

Cała sytuacja wyglądała tak: po rzucie rożnym i „główce” zawodnika Zagłębia, piłka otarła się o głowę Rafała Grodzickiego ze Stali i zmierzała do siatki. Mielczan uratował jednak dobrze ustawiony na linii Krzysztof Kiercz, wybijając futbolówkę. Nagranie zaprezentowane przez telewizję Polsat rozwiewa wątpliwości: bramka nie powinna zostać uznana, bo piłka nie przekroczyła linii. Podpowiedzią może być samo zachowanie zawodników, których do reakcji poderwał dopiero sędziowski gwizdek. Ci z Mielca łapali się za głowy i ruszyli protestować, ci z Sosnowca utworzyli kółeczko i zaczęli się cieszyć z gola, ale jakoś bez przekonania. Euforia nastąpiła później, gdy obóz gości utwierdził się w przekonaniu, że Wojciech Krztoń jednak wskazał na środek boiska. – Cóż, sędzia ma zawsze rację – pomyśleli zapewne, lecz gdyby tak zbadać ich wariografem…

Spryt Banaszewskiego
Spiskowe teorie dziejów to domena polityków i amatorów historii, lecz prawda jest taka, że stalowcy nie mają ostatnio szczęścia do sędziów. Przed tygodniem w Opolu naszej drużynie należał się rzut karny, teraz do okulisty powinien się udać sędzia liniowy. Pomyłki drogo kosztują, Stal w meczach z Odrą i Zagłębiem wywalczyła zaledwie punkt. W sobotę wynik uratował Maksymilian Banaszewski, robiąc wreszcie użytek ze swojej niebanalnej techniki i sprytu, ogrywając w polu karnym bramkarza i obrońcę Zagłębia.

– Dobre i to, choć celowaliśmy w zwycięstwo. Z naszego stadionu nikt nie powinien wywozić punktów – stwierdził bohater wieczoru. – W pierwszej połowie mieliśmy piłkę, ale stworzyliśmy tylko jedną dobrą sytuację. W drugiej już napieraliśmy, końcówka była świetna, jednak niedosyt pozostał.

Co z tym boiskiem?
Dariusz Dudek, trener Zagłębia, również był rozczarowany. – Oczywiście szanuję remis wywalczony na tak ciężkim terenie, lecz mieliśmy okazje, by podwyższyć na 2-0 i zamknąć mecz. Nie wykorzystaliśmy tego, dostaliśmy bramkę i zaczęliśmy grać bardzo nerwowo. Mogliśmy nawet przegrać – analizował spotkanie. Sosnowiczanie przełamali niemoc, pierwszy raz od 26 sierpnia nie wrócili do domu z pustymi rękoma. O optymizm wciąż jednak ciężko, bo drużyna, która miała walczyć o najwyższe cele, błąka się w dolnych rejonach tabeli. O przejęciu klubu przez Artura Boruca i pięściarza Andrzeja Fonfarę też jakby ciszej.

Co ciekawe, szkoleniowiec Stali na konferencji prasowej o kontrowersyjnej sytuacji nawet się nie zająknął. Suchej nitki nie zostawił natomiast na osobach z miasta odpowiedzialnych za pielęgnację murawy. – Boisko zostało katastrofalnie przygotowane. Nie mogę na to patrzeć! – grzmiał Zbigniew Smółka. – Chcemy grać w piłkę, lecz na takiej płycie nie da się tego zrobić. Wszyscy w mieście musimy pracować, by można było oglądać widowiska na wysokim poziomie – wbijał szpilki gospodarzowi stadionu, którym jest MOSiR.

Do swoich piłkarzy trener pretensji nie miał. – Idziemy w dobrym kierunku, robimy postępy. Znacznie poprawiliśmy na przykład grę w ataku pozycyjnym, Krystian Getinger świetnie bił stałe fragmenty. Stajemy się drużyną, która zaczyna dominować. Czasem brakuje jednak wykończenia. Mieliśmy trzy, może nawet cztery kapitalne okazje, a wykorzystaliśmy jedną – zwracał uwagę Smółka.

STAL Mielec 1
ZAGŁĘBIE Sosnowiec 1
(0-1)
0-1 Grodzicki (30. – samob.), 1-1 Banaszewski (83.).
STAL:
Majecki – Sadzawicki (68. Swędrowski), Grodzicki, Kiercz, Leandro, M. Gancarczyk, Getinger, Janota, Banaszewski, Wroński – Dermanović (46. Marciniec).
ZAGŁĘBIE
: Kudła – Sulewski, Jędrych, Cichocki, Udovicić, Nawotka, Makowski, Nowak, Mularczyk (60. Milewski), Wrzesiński (73. Łuczak) – Sanogo (90. Lewicki).
Sędziował:
Wojciech Krztoń (Olsztyn). Żółte kartki: Kiercz, Banaszewski – Kudła, Udovicić, Makowski. Widzów 3400.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.