Gonitwa bez zadyszki

Łukasz Zagdański uprzedza bramkarza gości i trafia na 2-2. Fot. Wit Hadło

STAL RZESZÓW – MOTOR LUBLIN. Sporo emocji w meczu na szczycie.

Biało-niebiescy podzielili się punktami z Motorem Lublin, utrzymując równocześnie pozycję lidera. Przy Hetmańskiej zobaczyliśmy kawałek niezłej piłki, ale też w końcu większą grupę kibiców.

STAL Rzeszów 2
MOTOR Lublin 2
(1-1)
1-0 Płonka (21.)
1-1 Brzyski (27. – karny)
1-2 Cichocki (66.)
2-2 Zagdański (76.)
STAL
: Otczenaszenko – Nowacki (72. Sierant), Kostkowski, Basista, Jarecki (46. Kotus), Chromiński, Ligienza (90. Szeliga), Mozler (69. Reiman), Ceglarz, Zagdański, Płonka
MOTOR
: Olszewski – Michota, Ranko, Majewski, Brzyski, Dapollonio (89. Rak), Cichocki, Gałecki (91. Słotwiński), Bonin, Wołos, Nowak (82. Paluch).
Sędziował
Konrad Kolak (Nowy Sącz). Żółte kartki: Kostkowski, Kotus – Bonin, Michota. Widzów 1500.

Stal Rzeszów i Motor Lublin to – bez cienia przesady – na tę chwilę dwie najbardziej niespełnione drużyny w III lidze. Co roku główni faworyci do awansu, w czerwcu niezmiennie rozczarowani i sfrustrowani. Poza aspiracjami i marzeniami oba kluby łączy jeszcze historia najnowsza, czyli generalne wietrzenie szatni. To na razie lepsze rezultaty dało przy Hetmańskiej, ale w sobotę niewiele brakowało, by to podopieczni Roberta Góralczyka wracali do domu pełni szczęścia. – Cenimy ten punkt i wierzymy, że będzie miał istotne znaczenie w dalszym funkcjonowaniu zespołu – mówił na konferencji prasowej trener, który w Lublinie pracuje niecałe dwa tygodnie.

Nazwiska Tomasza Brzyskiego i Grzegorza Bonina rozpozna nawet od święta interesujący się polską piłką kibic. Jeszcze niedawno ekstraklasowcy, dziś piłkarze Motoru, mieli poprowadzić w Rzeszowie zespół do wygranej. Najwięcej „szumu” robił Brzyski. Nominalny obrońca momentami zamieniał się w napastnika. To z nim defensywa Stali miała najwięcej kłopotów, choć nie popisała się szczególnie przy trafieniu młodego Maksymiliana Cichockiego, który kilkukrotnie sygnalizował, że uderzy zza pola karnego. Leonid Otczenaszenko, wychowanek Motoru w bramce Stali, nie miał szans. Podobnie jak przy wcześniejszym trafieniu z rzutu karnego, który – niestety – biało-niebiescy sami sobie sprokurowali.

– Jak widać, wyzwalamy duże emocje w przeciwnikach – słusznie zauważył Janusz Niedźwiedź, opiekun rzeszowian. – Na szczęście podnieśliśmy się mimo problemów zdrowotnych. Znowu dogoniliśmy wynik, a to pokazuje, że drużyna jest coraz lepsza – dodawał. W końcu też Stal ma pożytek ze swoich napastników. Motor „ukłuli” bowiem solidarnie Tomasz Płonka (ładne trafienie piętką) i Łukasz Zagdański.

tc

[ngg_images source=”galleries” container_ids=”663″ display_type=”photocrati-nextgen_basic_thumbnails” override_thumbnail_settings=”0″ thumbnail_width=”240″ thumbnail_height=”160″ thumbnail_crop=”1″ images_per_page=”20″ number_of_columns=”0″ ajax_pagination=”0″ show_all_in_lightbox=”0″ use_imagebrowser_effect=”0″ show_slideshow_link=”1″ slideshow_link_text=”[Pokaz zdjęć]” order_by=”sortorder” order_direction=”ASC” returns=”included” maximum_entity_count=”500″]

Leave a Reply

Your email address will not be published.