
BIESZCZADY. Na szlakach jest niebezpiecznie.
Oblodzone szlaki i silny wiatr, który potęguje uczucie zimna. Takie warunki panują obecnie w Bieszczadach. GOPR ostrzega i apeluje o rozwagę. – Warunki są bardzo trudne, a w górach jest niebezpiecznie. Z wycieczek na razie lepiej zrezygnować – radzą goprowcy.
W Bieszczadach na szczęście nie doszło do poważniejszych wypadków. Od sylwestra ratownicy wyruszali na akcje pięć razy. Dwie z nich dotyczyły poszukiwań zaginionych osób, pozostałe urazów. Jak mówią ratownicy, większość zdarzeń spowodowanych jest przez lekkomyślność turystów, którzy ignorują ostrzeżenia i lekceważą warunki panujące w górach. – Niestety, w dalszym ciągu sporo osób, które wybierają się na wędrówki po Bieszczadach, cechuje ignorancja i brak odpowiedzialności. Wychodzą, nie informując bliskich dokąd idą i o której zamierzają wrócić. Po drodze telefon się rozładowuje i bliscy, którzy przez kilka godzin nie mają z nimi kontaktu, dzwonią do GOPR-u z prośbą o wszczęcie poszukiwań. Takich sytuacji można by uniknąć, gdyby turyści pamiętali o naładowaniu baterii w telefonie przed wyjściem i poinformowali bliskich o przybliżonej godzinie powrotu. Niby tak niewiele, a wiele osób o tym ciągle zapomina – mówi Paweł Szopa, ratownik Bieszczadzkiej Grupy GOPR.
Czasem lepiej zrezygnować z wyprawy
Oprócz telefonu z naładowaną baterią, w taką pogodę w górach niezbędna jest ciepła, nieprzemakalna odzież, dobre buty, mapa, nawigacja i wysokoenergetyczna przekąska. I, co najważniejsze, rozwaga. – Czasem lepiej zrezygnować z wyprawy, bo brak rozsądku i doświadczenia może kosztować nas zdrowie, a czasem nawet życie – przestrzega ratownik.
Jest bardzo ślisko
Szlaki turystyczne są częściowo pokryte śniegiem, lokalnie oblodzone, jest bardzo ślisko. – Warunki panujące w górach są trudne. Na stokach zalega warstwa lodu, jest bardzo ślisko i o ile z wejściem na połoniny nie ma jeszcze problemu, to już zejście jest nie lada wyczynem. Nawet turysta wyposażony w profesjonalny sprzęt, jak raki, będzie miał problemy z poruszaniem, bo nie ma śniegu i raki nie mają się w co wbić. Dodatkowym problemem jest wiatr, który osiąga prędkość nawet 80 km na godzinę, co sprawia, że temperatura odczuwalna jest dużo niższa, niż kilkanaście stopni poniżej zera, które pokazują termometry – powiedział nam Paweł Szopa.
Martyna Sokołowska


