
PODKARPACIE, STALOWA WOLA. Jak idziesz do lasu, zabierz ze sobą telefon komórkowy. Przyda się, gdy ktoś nierozsądny wstąpi tam przed Tobą.
W większości lasów na północy województwa obowiązuje trzeci stopień zagrożenia pożarowego. Nadleśniczy mają już prawo wprowadzenia okresowych zakazów wstępu do lasu. Nie robią tego, bo wierzą w rozsądek ludzi. Ściółka leśna ma wilgotność kartki papieru. Najgorzej jest w sosnowych lasach Nadleśnictwa Rozwadów. Na razie był tylko jeden pożar, ale strażacy przy każdej takiej wzmiance radzą „odpukać w niemalowane”. Niniejszym to czynimy.
Mieszkańcom południowego Podkarpacia trudno sobie wyobrazić, że w lasach może być tak sucho. Powyżej autostrady A4 zaczynają dominować bory sosnowe, które nie zatrzymują tak wilgoci, jak lasy liściaste. Ściółka leśna na skraju Lasów Janowskich jest sucha jak papier, czyli ma wilgotność poniżej 10 proc. Suche i nasycone żywicą sosny palą się jak zapałki.
Butelka to tylko teoria. Rzeczywistość to zapałki i niedopałki
– Jest ostra posucha – mówi Zenon Puzia, nadleśniczy Nadleśnictwa Rozwadów. – Od kilku dni nie ma opadów, więc moglibyśmy wprowadzić zakazy, ale na razie nie chcemy tego robić. Zdajemy sobie sprawę, że ludzie szukają ochłody w lasach. Pozostaje nam ufać w ich rozsądek.
Leśnicy wpuszczając mieszkańców do lasów o takiej porze jak teraz, mają na uwadze jeszcze jedno. Otóż spacerowicze czy rowerzyści mają zwykle przy sobie telefony komórkowe i w przypadku pojawienia się ognia w lesie alarmują strażaków. Zdarzało się nieraz, że zawiadomienia od przypadkowych osób były szybsze od alarmu ze strony strażnika, czy dyżurującego na wieży obserwacyjnej. W Nadleśnictwie Rozwadów są takie trzy. Codziennie od świtu do nocy na wysokości kilkudziesięciu metrów dyżurują w nich pracownicy Lasów Państwowych.
Strażacy w ostatnich dniach gasili tylko jeden pożar na terenie pow. stalowowolskiego. Palił się las niedaleko Lipy. Strażacy mieli trudności z dotarciem do pożaru na terenie byłego poligonu wojskowego i zdążyło się spalić 4 ha lasu. Zdarzają się jednak mniejsze pożary na obrzeżach lasów. W poniedziałek ktoś podpalił suche siano na stalowowolskich błoniach. To było ewidentne podpalenie i oby taka głupota nie przeniosła się teraz do lasów. Co roku w krajowych lasach wybucha średnio 3,5 tys. pożarów, które trawią drzewa na obszarze ponad 5 tys. ha. W przeszło 90 proc. przypadków są to podpalenia. Wyrzucona butelka, choć zaśmieca las, tylko teoretycznie wywołuje pożar skupiając promienie słoneczne. W rzeczywistości wywołuję je zapałki w rękach nieodpowiedzialnego człowieka, albo rzucane przez niego niedopałki papierosów.
jam


