STAL STALOWA WOLA – STAL MIELEC. W szlagierze kolejki nie obeszło się bez kontrowersji. Miejscowi zdobyli bramkę po problematycznej „jedenastce”.
Pomocnik Damian Łanucha potwierdził, że ma nerwy ze stali – wykorzystując w przedostatniej minucie karnego, uratował gospodarzom punkt. Mielczanie nie mogli się pogodzić z remisem. – Zostaliśmy skrzywdzeni przez sędziego – złorzeczyli.
W 88 minucie Robert Sulewski starł się w polu karnym z Bartłomiejem Bartosiakiem. Sędzia Tomasz Marciniak z Płocka (brat Szymona, najlepszego polskiego arbitra, który prowadzi mecze Ligi Mistrzów, a wkrótce również Euro) wskazał na „wapno” i… się zaczęło. Gospodarze przekonywali, że podjął słuszną decyzję, goście, że wprost przeciwnie. Ci drudzy pilnowali się jednak, by nie powiedzieć zbyt dużo.
Chcecie, żebym zapłacił karę?
– Boję się sankcji – wyznał obrońca mielczan Krystian Getinger. – Mecz się odbył, jest 1-1. Dziękuję – skwitował sarkastycznie trener Janusz Białek. Ciągnięty za język przez dziennikarzy, nie wytrzymał. – Chcecie, żebym dostał kilka tysięcy zł kary?! Czy moja opinia ma tu jakieś znaczenie? – irytował się. – Trener jest zdenerwowany, ale my w Tarnobrzegu dostaliśmy dwa takie karne. W piłce nożnej to się zdarza – łagodził napięcia Andrzej Kasiak, opiekun gospodarzy. – Dla mnie karny był ewidentny. Nie wiem, o co ten szum – to z kolei Damian Łanucha.
Zabrakło wyrachowania
Zielono-czarni w ostatniej chwili uciekli spod topora, choć podkreślali, że remis jest rozstrzygnięciem sprawiedliwym. – Tydzień temu byłem zawiedziony postawą chłopaków, którzy w Tarnobrzegu nie podjęli walki. Tym razem stanęli na wysokości zadania, nie odpuszczali ani na moment, więc szacunek w ich stronę. Remis bierzemy z pokorą – komplementował zespół trener Kasiak. – Byliśmy równorzędnym rywalem dla lidera. Wiedzieliśmy, że drugi raz nie możemy zawieść kibiców. Myślę, że obejrzeli oni dobry mecz – dopowiadał „Łani”.
Janusz Białek nie zgadzał się z zarzutami, iż jego drużyna w drugiej połowie zbyt głęboko cofnęła się do obrony. Krystian Getinger: – Pierwsza część była wyrównana, pod wiatr grało się nam trudniej. Po zmianie stron stworzyliśmy znacznie więcej okazji, ale byliśmy nieskuteczni. Zabrakło cierpliwości i wyrachowania. Jestem bardzo zły, trzy punkty powinny pojechać do Mielca.
Wczorajszy dzień najmniej rozczarowujący był dla Przemysława Lecha. Wychowanek Wisły Kraków strzelił swojego pierwszego gola w barwach Stali Mielec.
STAL St. Wola 1
STAL Mielec 1
(0-0)
0-1 Lech (72.)
1-1 Łanucha (89. – karny)
STALOWA WOLA: Wietecha – Kantor (87. Mistrzyk), Wawrzyński, Bogacz, Kowalski, Bartosiak, Giel (80. Kachniarz), Łanucha, Mażysz (76. Siudak), Przezak – Płonka.
MIELEC: Libera – Sulewski, Zalepa, Bierzało, Getinger, Prejs (46. Sobczak), Lech, Żubrowski, Nowak, Cholewiak – Prokić (86. Łętocha).
Sędziował: Tomasz Marciniak (Płock). Żółta kartka: Zalepa. Widzów: 1500.
tsz
[print_gllr id=176072]


