
Fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl
Dla wielu zapewne było zaskoczeniem, gdy na twitterowym koncie lidera Porozumienia, Jarosława Gowina, pojawił się wpis jego autorstwa o treści: „Guess who’s back…” (Zgadnijcie kto wrócił – przyp. red.). Zdanie to w istocie oznacza powrót lidera Porozumienia po dwumiesięcznej walce z depresją do zdrowia i – jak zdradził później w wywiadzie dla TVN24 – także do polityki. Cieszą się współpracownicy Gowina z Porozumienia, ale prezes PiS, Jarosław Kaczyński, nie ma powodów do radości. Gowin doskonale go zna, jak zresztą sam przyznał, jest inteligentny i nie ma powodów darzyć Kaczyńskiego i jego ekipy sympatią.
Pod koniec listopada ub.r. dość nieoczekiwanie pojawiła się informacja, że były wicepremier i lider Porozumienia trafił do szpitala. Wkrótce potwierdziła ją rzeczniczka partii, Magdalena Sroka, ale o szczegółach nie chciała mówić, podkreślała, że nie jest do tego upoważniona. Więcej, choć też niezbyt wiele, dziennikarze, a za ich pośrednictwem Polacy, dowiedzieli się od bliskiego współpracownika Gowina, Michała Wypija. Mówił on wówczas, że: – Bardzo ciężko przeszedł COVID-19 pół roku temu, ta choroba przypomina o sobie, trzeba być czujnym – wyjaśniał Wypij. – Myślę, że jeszcze kilka dobrych dni potrzebuje, żeby zebrać siły. Ale znam premiera, wiem, że to jest twardy zawodnik – zapewniał.
– Czekamy na ciebie Jarku i robimy swoje – zwrócił się via media do byłego wicepremiera. Covid covid-em, ale wiadomo było, że choroba Gowina związana jest z dolegliwościami natury innej niż somatyczna. „Newsweek” poinformował, że ekswicepremier ma objawy depresji, a jej powodem są „wielomiesięczne ataki personalne”, które pojawiły się ze strony środowisk PiS i Solidarnej Polski po tym, jak Gowin 10 sierpnia odszedł z rządu i ze Zjednoczonej Prawicy. Mowa była o tym, że dawni koalicjanci szukają na niego „haków”. – Nie jest pewnie tajemnicą, że skoordynowany atak medialny, zdrada współpracowników mogły mieć wpływ na jego stan zdrowia – mówił w listopadzie zeszłego roku pytany o to Michał Wypij.
Wraca wyrównać rachunki?
Tak więc polska scena polityczna obywać się musiała bez Jarosława Gowina, ale niezbyt długo. W miniony poniedziałek wieczorem na milczącym od niemal dwóch miesięcy twitterowym profilu byłego wicepremiera pojawił się wiele mówiący, acz krótki wpis o treści: „Guess who’s back…” jednoznacznie sugerujący, że lider Porozumienia wraca do gry. Na ów wpis natychmiast zareagował rzecznik koła parlamentarnego Porozumienia, Jan Strzeżek. – Najbliższe głosowania będą wyjątkowo ciekawe – napisał na swoim profilu rzecznik, a po kilku minutach dopisał: – Dobrze, że wróciłeś Jarku. Mamy sporo rachunków do wyrównania.
Nie ma wątpliwości, że owe „rachunki do wyrównania” Gowin i jego posłowie mają z PiS-em, a także osobiście z Jarosławem Kaczyńskim.
Więcej na temat „wielkiego powrotu” Gowina można było dowiedzieć się z wywiadu, którego lider Porozumienia udzielił na antenie TVN24 Arlecie Zalewskiej. – Pokonałem chorobę. Wracam do polityki. Czuję się silniejszy niż kiedykolwiek – zadeklarował. Miałem depresję, będącą efektem wielu miesięcy bezsenności. Z kolei brak snu był skutkiem ubocznym przechorowania COVID-19. Na to nałożyło się przepracowanie i brutalny atak PiS – wyjaśnił były wicepremier. Zapytany wprost, czy prawdziwe były pogłoski, iż chciał odebrać sobie życie, J. Gowin odpowiedział: – To są sprawy bardzo prywatne. Dla mnie najważniejsze jest to, że wygrałem z depresją.
Lider Porozumienia nie miał jednak problemu z mówieniem o tym, co działo się wobec niego i nie tylko przed atakiem choroby. – To był czas brutalnych i brudnych zagrywek. Wielu ciosów wymierzonych we mnie i moich ludzi – podkreślił były wicepremier. – Cel Kaczyńskiego był prosty: rozmontować mi partię i zbudować w Sejmie większość beze mnie. A że nie udało się tego zrobić zwykłymi metodami, sięgnęli po przekupstwo, po haki, naciski, po zastraszanie i groźby zwolnienia z pracy. Dotknęło to ludzi, którzy przyzwoicie postąpili w chwilach próby. Nie zgodzili się przedłożyć własnego interesu nad wartości
– mówił w serwisie TVN24 Gowin. Wspomniał też o tym, że w lutym zeszłego roku, kiedy to dawny kolega z Porozumienia, Adam Bielan chciał go pozbawić przewodnictwa w jego partii, zdecydował się na rozmowę z Jarosławem Kaczyńskim. – Poszedłem do niego i usłyszałem „Chyba nie sądziłeś, że puszczę ci płazem to, co zrobiłeś rok temu”. Chodziło oczywiście o wybory kopertowe – zdradził były wicepremier.
Wie dużo o prezesie PiS i jego lękach
Gowin wspomniał też o czymś, co z pewnością zaniepokoiło Kaczyńskiego. – Dobrze znam metody jego działania – powiedział. – I jego lęki – dodał. Zdaniem lidera Porozumienia, Kaczyński najbardziej boi się utraty władzy. – A właściwie tego, co jego zdaniem nastąpi potem. Czyli czasu rozliczeń, komisji śledczych, dochodzeń prokuratorskich. Dlatego jest tak zdeterminowany, żeby utrzymać władzę za wszelką cenę – zauważył Gowin. Zdradził też, że jeden z maili, który „wyciekł” ze skrzynki ministra Michała Dworczyka na pewno jest prawdziwy. Chodzi o ten traktujący o wyprowadzeniu na ulice wojska przeciwko kobietom demonstrującym w związku z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej ws. aborcji. – Potwierdzam, że tak było. Na szczęście zapobiegliśmy temu wraz z premierem Morawieckim i ministrem Dworczykiem. O ile mi wiadomo, przeciw był też premier Piotr Gliński – wyznał Gowin. Pytany o to, kto ma obecnie największy wpływ na J. Kaczyńskiego i jest z nim najbliżej, Gowin wymienił poza najbliższymi współpracownikami prezesa PiS z prezydium Komitetu Politycznego partii, Jacka Kurskiego, Adama Bielana i Macieja Łopińskiego, dodając jednak, że: – Szczególnie mocna jest pozycja prezesa TVP. Kaczyński wielokrotnie mówił mi, że bez wsparcia telewizji PiS nie wygrałby wyborów w 2019 r. W kuluarach rządowych czasem żartowano, że Kurski jest czwartym koalicjantem – zdradził Gowin.
Ma jasny plan
Jak zadeklarował były wicepremier, po swoim powrocie do polityki i Sejmu ma zamiar być „szeregowym posłem”, ale ma jasno określone cele. – Przeciwstawić się temu, co najgroźniejsze dla Polski. Po pierwsze: niszczeniu klasy średniej – zauważył. -To ludzie, którzy wystarczająco ciężko pracują, a właśnie dostali kolejny niesprawiedliwy cios, Polski Ład – stwierdził. Kolejny cel Gowina to walka z „kursem na izolację międzynarodową Polski”. – Ten kurs Jarosław Kaczyński obrał po zwycięstwie Joe Bidena w USA. A przecież dziś, gdy zagrożenie ze strony Rosji jest coraz bardziej realne, musimy odbudować sojusznicze relacje przede wszystkim z Brukselą i Waszyngtonem. Żeby to jednak zrobić, trzeba odsunąć PiS od władzy – nie owijał w bawełnę Gowin. Pytany o to, czy podejrzewa, iż mogł być inwigilowany Gowin, nie pozostawia złudzeń. – Ludzie ze służb ostrzegali mnie, że zarówno przy okazji wyborów kopertowych, jak i potem, działania i służb, i prokuratury były obliczone na szukanie haków na mnie lub moją rodzinę – powiedział wprost dodając, że jeśli tylko pojawi się możliwość sprawdzenia jego telefonu pod kątem inwigilacji Pegasusem, to z niej skorzysta.
Monika Kamińska



13 Responses to "Gowin wraca do polityki"