Gra lepsza niż wynik

W sobotę piłkarze Stali Rzeszów przegrali pierwszy mecz po restarcie rozgrywek. Fot. Stal Rzeszów

GKS KATOWICE – STAL RZESZÓW. Biało-niebiescy niebezpiecznie zbliżają się do strefy spadkowej.

Piłkarze rzeszowskiej Stali w Katowicach dwukrotnie doprowadzali do remisu, ale po trzecim ciosie, zadanym przez „GieKSę” nie zdołali już odpowiedzieć. Po sobotniej porażce beniaminek z Hetmańskiej ma już tylko 3 punkty przewagi nad strefą spadkową, a w tym tygodniu czekają go podwójne derby: Podkarpacia w środę w Stalowej Woli i Rzeszowa w niedzielę na stadionie przy ul. Wyspiańskiego.

Stal jechała na Śląska świadoma tego, jak trudne zadanie ją czeka. Przy Bukowej rzeszowianie pokazali jednak swoje atuty i z przebiegu gry na pewno nie zasłużyli na porażkę. Co więcej, na boisku to chwilami goście wiedli prym, jednak nie ustrzegli się przy tym błędów w obronie, a jak doskonale wiadomo, w piłce liczy się to, „co w sieci”. W tej statystyce niestety górą byli katowiczanie. – Dawno nie graliśmy z zespołem, który potrafiłby zepchnąć GKS do defensywy, co Stali momentami się udawało. Bardzo dobry mecz z bardzo dobrym przeciwnikiem, który wysoko zawiesił nam poprzeczkę – komplementował rzeszowian Rafał Górak, trener GKS-u. Marne to jednak pocieszanie, skoro Stal wróciła do domu na tarczy. – Byliśmy zespołem, który nie zasłużył na porażkę. Oczywiście, taka jest piłka, czasem jest trochę niesprawiedliwa. Przegrać z GKS-em na jego boisku to nie jest wstyd. Niejeden zespół tutaj już przegrał i niejeden jeszcze przegra. GKS Katowice to klasowa drużyna, jak na tę ligę i pewnie zmierza z powrotem do I ligi. Niemniej jednak postawiliśmy im bardzo duże wymagania i czujemy bardzo duży niedosyt, bo ten remis był w zasięgu ręki, choć i on tak naprawdę nikogo nie zadowalał – mówił po meczu Marcin Wołowiec, trener Stali.

Gospodarze już w 4. min mogli cieszyć się z prowadzenia, po tym jak Piotr Kurbiel po podaniu Adriana Błąda nie zmarnował sytuacji sam na sam. 10 minut później instynktem snajpera wykazał się Wojciech Reiman, który dobił piłkę odbitą od poprzeczki (strzelał Grzegorz Goncerz). A potem mieliśmy… powtórkę z rozrywki. GKS na prowadzenie wyprowadził tym razem Kacper Michalski, a późniejsza dobra gra Stali została nagrodzona wyrównującym trafieniem głową Wiktora Kłosa. Po zmianie stron przyjezdni nadal przeważali, ale znowu brakowało im szczęścia. Tak było chociażby po strzale Wojciecha Reimana w poprzeczkę. To zemściło się w samej końcówce spotkania, a konkretnie w 86. min, kiedy to gospodarze po raz trzeci objęli prowadzenie. Stal postawiła w tym momencie wszystko na jedną kartę, ale ofiarna gra katowickich defensorów nie pozwoliła na zmianę wyniku. Co więcej, prowadzenie mogli podwyższyć miejscowi, ale Adrian Błąd popełnił… błąd i posłał piłkę z rzutu karnego obok bramki Stali.

– Przez cały mecz trwała ostra wymiana ciosów i myślę, że ten mecz mógł się podobać. Niestety, przegraliśmy, ale już w środę następne spotkanie i będzie okazja, by odrobić to, co dzisiaj straciliśmy. Nasze dwa ostatnie mecze to był mecz z Widzewem i GKS Katowice, w których zdobyliśmy tylko jeden punkt. Zebraliśmy natomiast cenne doświadczenie, które musi zaowocować w następnych spotkaniach – przekonywał szkoleniowiec biało-niebieskich. Niepocieszony był również Grzegorz Goncerz, który w przeszłości (2010 – 2018) w barwach GKS-u rozegrał 190 meczów (52 gole). – Muszę powiedzieć, że serce dzisiaj mocno zabiło, choć jest to trochę inne uczucie, niż ostatnio z Podbeskidziem. Wtedy zadra w sercu jeszcze była, ale czas leczy rany. Przyjechałem ze Stalą Rzeszów ponownie na Bukową i znowu poczułem tę atmosferę. Niestety, graliśmy bez kibiców na trybunach, ale i tak bardzo miło znowu was wszystkich zobaczyć. Pierwsza połowa to dwie nasze i dwie wasze bramki, ale niestety w końcówce „GieKSa” zdobyła trzecie trafienie i do Rzeszowa wracamy bez punktów – ubolewał po meczu napastnik biało-niebieskich.

GKS KATOWICE 3
STAL RZESZÓW 2
(2-2)
1-0 Kurbiel (4.), 1-1 Reiman (14.), 2-1 Michalski (19.), 2-2 Kłos (36.), 3-2 Janiszewski (84.)

mj

Leave a Reply

Your email address will not be published.