Gramy o wysokie cele

Fot. Sebastian Maślanka/Facebook PTG Sokół Łańcut

– Udanie zadebiutował pan w barwach Rawlplug Sokoła…
– Myślę, że mecz mógł się lepiej potoczyć z naszej strony. Wygrana tylko sześcioma punktami, a zespół z Pelplina cały czas był na styku, walczył. Czuję się w zespole dobrze, pracuję już z chłopakami tydzień. Bardzo fajnie mnie przyjęli i z bardzo pozytywną energią wyszedłem.
– Najtrudniejszy moment w konfrontacji z Decką mieliście po przerwie, gdzie rywal szybko odskoczył na dziewięć oczek, ale wasza odpowiedź była piorunująca, gdzie wygraliście ten fragment meczu 20:1.
– Chwała dla nas, że wróciliśmy do tego meczu, bo już byliśmy na granicy tych dziesięciu punktów, ale nie daliśmy za wygraną. Wyciągnęliśmy to na swoją korzyść i nie zaprzepaściliśmy szansy na zwycięstwo.
– Mimo że w nowym otoczeniu jest pan od kilku dni, widać było, że szybko zaaklimatyzował się pan w zespole.
– Plusem jest to, że z większością chłopaków ja się znam od dłuższego czasu. Myślę, że się lubimy, co na pewno odgrywa dużą rolę w atmosferze.
– Ta decyzja o zmianie barw z mistrza Polski zespołu Arged BMSlam Stal Ostrów Wielkopolski na Rawlplug Sokół Łańcut była trudną dla pana?
– Szczerze mówiąc to nie, ale pierwotnie nie było planów na zmianę klubu z Ostrowa. Sytuacja na tyle w klubie się zmieniła, że otrzymałem ofertę z Łańcuta i stwierdziłem, że warto spróbować. W końcu to jest lider I-ligi, który chce rywalizować o wysokie cele i na tym mi najbardziej zależy, żeby grać o coś ważnego. Umowa z zespołem z Ostrowa została rozwiązana za porozumiem stron i podpisałem kontrakt do końca sezonu w Łańcucie.
– Przychodząc do mistrza Polski ekipy Arged BMSlam Stal Ostrów Wielkopolski, pewnie miał pan jakieś tam swoje oczekiwania, ale tych minut na parkiecie było bardzo mało…
– Przyznam szczerze, że nie oczekiwałem jakiejś dużej ilości minut. Bardziej postawiłem na pracę indywidualną. Nauczyłem się funkcjonować w systemie ekstraklasowym pod okiem dobrego trenera Igora Milicića. Niestety, przytrafiła mi się kontuzja na początku sezonu, która mnie wykluczyła na trzy miesiące i dopiero na początku grudnia wróciłem. Miło wspominam ten czas, bo poznałem bardzo dużo pozytywnych ludzi, z którymi cały czas utrzymuję kontakt. Dalej współpracuję z trenerem od przygotowania fizycznego, z którym myślę, że wykonuję bardzo dobrą pracę.
Rozmawiał Rafał Myśliwiec

Leave a Reply

Your email address will not be published.