
RZESZÓW, PODKARPACIE. Nauczyciele chcą godnej pracy i płacy oraz przywrócenia wcześniejszych emerytur.
Rada Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” podjęła decyzję o zaostrzeniu protestu, gdyż rząd nie zareagował na postulaty związkowców. Ci zapowiadają, że do 15 kwietnia br. wejdą w spory zbiorowe z pracodawcami. Czy to oznacza strajki na maturach?
Zapytaliśmy o to przewodniczącą Organizacji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” Pracowników Oświaty i Wychowania w Rzeszowie. – Było to rozpatrywane, żeby strajkować w czasie matur lub w czasie rozdawania świadectw, tak, żeby tych świadectw nie wydawać, ale co dokładnie będziemy robić, tego jeszcze nie wiemy. Wiemy, że 28 kwietnia br. w Warszawie odbędzie się manifestacja pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów – wyjaśnia nam Bogusława Buda.
Prezydium Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania nie wyklucza, że strajki będą odbywać się w czasie przeprowadzania egzaminów maturalnych. – Sekcja Krajowa NSZZ „Solidarność” Oświaty i Wychowania uchwaliła, że wejdziemy w spór zbiorowy z pracodawcą, co otworzy drogę do organizacji strajku. Każdy scenariusz jest możliwy, także ten dotyczący terminu strajku w czasie matur – mówi dr Dariusz Zięba, wiceprzewodniczący Sekcji Regionalnej NSZZ „Solidarność” Oświaty i Wychowania.
Jakość kształcenia spada
Związkowcy domagają się 9 proc. waloryzacji wynagrodzeń nauczycieli i innych pracowników oświaty, zaprzestania likwidacji szkół i zwolnień nauczycieli, poprawy warunków pracy oraz przywrócenia wcześniejszych emerytur dla nauczycieli. – Wizje, które realizuje Joanna Kluzik-Rostowska nam nie odpowiadają. Chcemy, żeby ministerstwo zagwarantowało dobrą jakość edukacji i godne warunki pracy dla nauczycieli – mówi Dariusz Zięba. – Nam nie chodzi o nasze przywileje, tylko o to, żebyśmy jako nauczyciele mieli stabilną sytuację, żebyśmy mogli godnie uczyć dzieci. Czy to ma sens, żeby do szkoły przychodzili sfrustrowani nauczyciele? Przecież to się odbija na dzieciach i spada jakość kształcenia – dodaje.
Wiceprzewodniczący zwraca uwagę, że nie ma roku, żeby w oświacie nie było jakichś zmian. Gimnazja, nowe egzaminy, nowe matury, zmiany w programach nauczania, rządowe podręczniki. – Takie mam wrażenie, że szkoła staje się miejscem eksperymentów na dzieciach i pracownikach, bo nie wiemy, jak będzie wyglądało kształcenie w każdym kolejnym roku szkolnym. Tu potrzebna jest stabilizacja i poczucie bezpieczeństwa – mówi Zięba.
Związkowcy zaznaczają, że niedorzeczne jest mówienie o braku pieniędzy na oświatę. Ich zdaniem, to właśnie na kształcenie przyszłych pokoleń Polaków powinny być wydawane pieniądze. – Zamiast wykorzystać niż demograficzny do stworzenia mniejszych klas i zindywidualizowania nauczania dzieci, to zwalnia się nauczycieli i zamyka szkoły. Nie wiem, czy warto tkwić w takiej marnej edukacji dzieci – podsumowuje wiceprzewodniczący Sekcji Regionalnej NSZZ „Solidarność” Oświaty i Wychowania.
Również Związek Nauczycielstwa Polskiego opracowuje swoje formy protestu.
Blanka Szlachcińska



12 Responses to "Groźba strajku na maturach"