Grozi nam epidemia odry?

Jednym z najważniejszych powodów coraz większej liczby zachorowań jest odmawianie obowiązkowych szczepień. Fot. Wit Hadło

KRAJ, PODKARPACIE. Przez lata odra była wręcz zapomniana. W ciągu ostatnich kilku lat powróciła jednak ze wzmożoną siłą.

W 2017 r. w Polsce odnotowano 63 przypadki zachorowań na odrę, w 2018 r. już 339, a od początku bieżącego roku do 30 czerwca aż 1217. Jedna z najbardziej niebezpiecznych chorób zakaźnych przez lata pozostawała w zapomnieniu. Skąd tak drastyczny wzrost zachorowań i czy możemy już mówić o epidemii?

Odra jest wysoce zakaźną i zaraźliwą chorobą przenoszoną drogą powietrzno-kropelkową. – Choroba najczęściej rozpoczyna się okresem nieżytowym, w postaci gorączki, nieżytu błon śluzowych gardła, nosa, zapalenia spojówek, kaszlu, którym niekiedy mogą towarzyszyć zmiany na błonie śluzowej policzków tzw. plamki Koplika – tłumaczy Dorota Gibała, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej w Rzeszowie. Około 4 dnia choroby pojawia się wysypka plamisto-grudkowa, nieswędząca, obejmująca początkowo twarz a następnie rozprzestrzeniająca się na tułów i kończyny. Wsypka zwykle utrzymuje się od 3 do 7 dni i ustępuje w takiej kolejności, w jakiej się pojawiła.

Powikłania po odrze są bardzo częste. Należą do nich zapalenie płuc, ucha środkowego, mózgu i/lub opon mózgowych. Odległym następstwem przebytej odry jest podostre stwardniające zapalenie mózgu, które może wystąpić nawet kilkanaście lat po zakażeniu.

Szczepić, żeby zapobiegać

Przez lata odra była wręcz zapomniana. W ciągu ostatnich kilku lat powróciła jednak ze wzmożoną siłą. Według danych gromadzonych przez sanepid w 2017 r. w Polsce odnotowano 63 przypadki zachorowań na odrę, w 2018 r. już 339, a od początku bieżącego roku do 30 czerwca aż 1217.  Podkarpacki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny w naszym województwie w 2017 r. w ogóle nie zarejestrował takich przypadków. Rok temu chorych było 45, a od stycznia do czerwca tego roku już 26.

Zdaniem specjalistów, obserwowany od października 2018 r. wzrost liczby zachorowań jest związany z  migracją ludności z krajów, w których występuje wysoka zachorowalność na odrę.

– W Polsce przed wprowadzeniem obowiązkowych szczepień przeciwko odrze corocznie notowano 70 – 120 tys. zachorowań, a w latach epidemicznych nawet do 200 tys.  zachorowań. Jako powikłania choroby odnotowywano w tym okresie zgony – twierdzi Dorota Gibała. – Aktualnie nie możemy mówić o epidemii odry w Polsce. Natomiast obserwowany jest wyraźny wzrost liczby zachorowań, szczególnie niepokojący ze względu na rosnącą liczbę rodziców odmawiających zgody na zaszczepienie dzieci – podkreśla rzecznik WSSE w Rzeszowie.

Epidemiolodzy nie mają wątpliwości – jedyną metodą ochrony przed zachorowaniem jest podanie dwóch dawek szczepionki. – Jedna dawka szczepionki powoduje odporność u ok. 95 proc. zaszczepionych, podanie drugiej dawki szczepionki zmniejsza do minimum ryzyko zachorowania. Zgodnie z obowiązującym w Polsce Programem Szczepień Ochronnych przeciwko odrze, szczepione są dzieci w 13. miesiącu życia oraz od 2019 r. w 6. roku życia (do roku 2018 w 10 roku życia) – zaznacza Dorota Gibała.

Liczba chorych większa też na świecie

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła niedawno, że liczba zachorowań na odrę na świecie od stycznia do lipca tego roku jest prawie trzykrotnie wyższa niż w tym samym okresie roku ubiegłego i najwyższa od 2006 r. Od początku 2019 r. do końca lipca zanotowano ponad 364,8 tys. przypadków tej choroby. Najwięcej w Demokratycznej Republice Konga, na Madagaskarze i na Ukrainie. Według danych WHO duże ogniska choroby występują także w Angoli, Kamerunie, Czadzie, Nigerii, Sudanie i Sudanie Południowym, na Filipinach, w Tajlandii i Kazachstanie. Także w Stanach Zjednoczonych zarejestrowano w tym roku najwyższą od 25 lat liczbę zachorowań na odrę.

Wioletta Kruk

4 Responses to "Grozi nam epidemia odry?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.