Grzegorza O. ponownie przebadają biegli

Oskarżony przyznał się i opisał przebieg zdarzenia. Taką samą wersję przedstawił oraz zademonstrował podczas wizji lokalnej przeprowadzonej w jego mieszkaniu tuż po zabójstwie. Fot. Artur Getler
Oskarżony przyznał się i opisał przebieg zdarzenia. Taką samą wersję przedstawił oraz zademonstrował podczas wizji lokalnej przeprowadzonej w jego mieszkaniu tuż po zabójstwie. Fot. Artur Getler

DĘBICA, RZESZÓW. Sąd Apelacyjny ma wątpliwość co do poczytalności mężczyzny oskarżonego o zabójstwo.

Grzegorz O., 31-letni dębiczanin oskarżony o zamordowanie swojej 25-letniej narzeczonej Anny, ponownie stanie przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie. Tak zdecydował Sąd Apelacyjny w Rzeszowie, kierując sprawę do ponownego rozpatrzenia. Wątpliwości wyższej instancji budzi poczytalność Grzegorza O. w momencie popełnienia zarzucanego czynu.

Do krwawego dramatu doszło 10 lutego 2013 r. Mężczyzna w trakcie śledztwa i procesu przyznał się do winy i składał obszerne, makabryczne wyjaśnienia. Z zebranych w śledztwie dowodów wynika, iż 25-letnia Anna dwa dni przed zabójstwem zerwała trwający cztery lat związek z Grzegorzem O. Według ustaleń śledczych, związek był burzliwy i obydwojgu nie układało się najlepiej. Anna 10 lutego przyszła do jego mieszkania zabrać swoje rzeczy.

Oskarżony zaatakował kobietę w łazience zadając jej dwa uderzenia w głowę pałką do głuszenia ryb (był zapalonym wędkarzem). Następnie przyniósł z pokoju nóż, którym zadał jej 80 ciosów w różne części ciała, w tym w okolice głowy, szyi i tułowia. Sprawca zadawał ofierze ciosy także w czasie, gdy leżała ona już bezwładnie na podłodze.

Jak zeznał podczas procesu, sprawdził butem czy jeszcze żyje. Potem umył siebie i nóż, przebrał się i wyszedł z mieszkania, w którym pozostawił list pożegnalny. Mężczyzna planował samobójstwo, ostatecznie jednak nie targnął się na swoje życie i następnego dnia (11 lutego) został zatrzymany przez policję.

Obydwoje spotkali się w mieszkaniu oskarżonego, relacjonował podczas wizji lokalnej. Wypili po piwie, pokłócili się. – Była wredna, wulgarna, ciągle gadała i gadała, strasznie mnie denerwowała – zeznał Grzegorz O. Zeznał też, że kobieta miała się przyznać, że go zdradzała.

Postanowili pójść na papierosa, żeby się uspokoić. Mężczyzna zeznał, że wziął do ręki pałkę do głuszenia ryb i uderzył dziewczynę kilkakrotnie w głowę – żeby się uspokoiła i opamiętała – zeznał.

Ofiara nie przestała jednak krzyczeć. Grzegorz O. poszedł po nóż i brutalnie zamordował kobietę. Zadał jej tyle ciosów w głowę i okolice szyi, że biegli podczas oględzin mieli problem z doliczeniem się ran. Ostatecznie stwierdzili, że morderca zadał co najmniej 80 ciosów nożem.

Biegli psychiatrzy, którzy badali mężczyznę, orzekli, że w chwili popełnienia przestępstwa był on poczytalny. Na podstawie tej opinii Sąd Okręgowy w Rzeszowie skazał mężczyznę na 25 lat więzienia. Do wyroku zgłoszono apelację, która zakończyła się przed świętami uchyleniem wyroku i skierowaniem sprawy do ponownego rozpatrzenia w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie.

– Powodem uchylenia wyroku były wątpliwości co do poczytalności oskarżonego – mówi sędzia Roman Skrzypek, rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. – W opinii brakowało pełnej dokumentacji wcześniejszego leczenia psychiatrycznego, któremu poddawał się oskarżony przed popełnieniem przestępstwa.

Uchylenie wyroku oznacza, że Grzegorza O. przebada teraz nowy zespół biegłych psychiatrów, który ma wydać nowa opinię o jego poczytalności. Oskarżony znów stanie przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie.

Artur Getler

Leave a Reply

Your email address will not be published.