Hamakowy protest w Bieszczadach. Aktywiści przeciwko wycince drzew

To kolejny dzień „protestu hamakowego” w Bieszczadach. Aktywiści w ten sposób chcą powstrzymać wycinkę drzew w Bieszczadach. Fot. Aleksandra Kozuń

BIESZCZADY. Trwa hamakowy protest zorganizowany przez Inicjatywę Dzikie Karpaty w obronie starych bieszczadzkich lasów. Kilkanaście osób rozwiesiło hamaki w lesie na stokach góry Jaworniki w Nadleśnictwie Lutowiska uniemożliwiając kontynuację wycinki.

Aktywiści zablokowali hamakami również spychacz służący do budowy dróg zrywkowych, wykorzystywanych do ściągania z lasu ściętych pni. – Drogi zrywkowe stanowią jedno z największych zagrożeń dla Bieszczadów, przyspieszając erozję zboczy oraz osłabiając funkcję wodochronną górskich lasów, szczególnie istotną w dobie grożącej całej Polsce suszy – uważa Anna Błachno z Inicjatywy Dzikie Karpaty.

Podobny protest odbył się we wtorek na górze Stoły w Nadleśnictwie Lutowiska. Na miejscu pojawiła się straż leśna i policja. Aktywiści zostali wylegitymowani i spisani. – Mimo obecności funkcjonariuszy udało nam się skutecznie wstrzymać wycinkę w ponad stuletnim lesie bukowym – relacjonuje Anna Błachnio. Do tej pory nikt nie został ukarany mandatem.

Jak zapowiada Anna Błachno protest będzie trwał do skutku. Będzie odbywał się w różnych formach, w zależności od okoliczności. – Obserwujemy to co się dzieje i będziemy reagować adekwatnie do sytuacji – mówi.

W ten sposób członkowie Inicjatywy Dzikie Karpaty wyrażają swój sprzeciw wobec wycinki drzew w bieszczadzkich lasach i na Pogórzu Karpackim. Domagają się ochrony poszczególnych enklaw, w których rosną drzewa o wymiarach pomnikowych. 

– Protestujemy przeciwko polityce Lasów Państwowych, które wchodzą z cięciami i ciężkim sprzętem do ostatnich skrawków naturalnej Puszczy Karpackiej, tuż przy granicy Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Chcemy pokazać opinii publicznej, że wycinki w Bieszczadach toczą się na ogromną skalę, to nie jest jedno, czy dwa odosobnione miejsca – mówi Karol Kret, jeden z aktywistów Inicjatywy Dzikie Karpaty. 

Jak twierdzą aktywiści, Nadleśnictwo Lutowiska zaplanowało na okres najbliższych 10 lat wycięcie aż 865 tysięcy metrów sześciennych drewna – to kilkaset tysięcy dużych drzew, które zostaną przeznaczone do tartaku i na opał. – Tak duża skala wycinki powoduje, że w Lutowiskach tnie się więcej niż przyrasta, łamiąc podstawową zasadę zrównoważonej gospodarki leśnej. Mimo tego, Nadleśnictwo jest trwale deficytowe, tylko w okresie 2016-2018 otrzymało około 30 mln złotych dopłaty z Funduszu Leśnego – twierdzą aktywiści.

– Na wycince w Bieszczadach tracimy podwójnie. Bezpowrotnie znikają ostatnie fragmenty naturalnych lasów, wyjątkowe na skalę europejską. Po drugie, wszyscy dopłacamy do tej wycinki, bo jest ona zwyczajnie nieopłacalna. Dlatego już w 2018 roku złożyliśmy w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie dwa postulaty. Domagamy się wstrzymania wycinki starodrzewi oraz zaprzestania polowań w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego i na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. Dotychczas bez rezultatu. Dlatego zdecydowaliśmy się na blokadę, bo chcemy mieć głos w sprawie naszych lasów, a Lasy Państwowe nie chcą nas słuchać – przypomina Ola Kozuń, jedna z aktywistek.

Edward Marszałek, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie pytany przez nas o wycinkę drzew w Bieszczadach odpowiada, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem i nie mam mowy o łamaniu jakichkolwiek przepisów. – Mamy dokładnie określone limity, których absolutnie nie przekraczamy – zapewnia. – Wystarczy zajrzeć do planów urządzenia lasów, tam jest wszystko wyliczone, ile drzew przyrasta i jakie są możliwości wycinki. Wycinamy mniej niż przyrasta, więc szacunkowo drzew przybywa, także tych ponad stuletnich – zaznacza rzecznik.

– Wykonujemy swoją pracę rzetelnie, zgodnie z kanonami leśnej wiedzy – reasumuje. 

„Protestu hamakowego” nie chce komentować. – Wielokrotnie odpowiadaliśmy na postulaty aktywistów, do tej pory bez próby zrozumienia z drugiej strony – ucina krótko.

Do zapowiadanego przez aktywistów i leśników spotkania na terenie bieszczadzkich lasów do tej pory nie doszło.

Martyna Sokołowska

One Response to "Hamakowy protest w Bieszczadach. Aktywiści przeciwko wycince drzew"

Leave a Reply

Your email address will not be published.