
ŻUŻEL 2LŻ. Nabycie większościowego pakietu akcji Speedway Stali Rzeszów S.A. oraz spłata zadłużenia może kosztować nowego inwestora blisko 2,5 mln zł.
4-krotny indywidualny mistrz świata, Amerykanin Greg Hancock w zadłużonej po uszy Stali Rzeszów?! Brzmi niczym scenariusz filmu science fiction, a jednak to prawda! – Złożyliśmy Gregowi ofertę, która mu się spodobała. Chce się bardzo spotkać i omówić szczegóły – takie sensacyjne informacje podaje Ireneusz Nawrocki, przyszły właściciel Speedway Stali Rzeszów S.A. Słowa inwestora z Bielska-Białej, który stanie na czele rzeszowskiej spółki żużlowej wydaje się potwierdzać sam żużlowiec. Ten wprawdzie milczy na temat ewentualnej jazdy w Rzeszowie, ale na swojej stronie internetowej poinformował, że w przyszłym sezonie nie będzie startował w PGE Ekstralidze. Zdradził również, że podpisał już kontrakt w Szwecji z Dackarną Malilla i wciąż liczy na otrzymanie „dzikiej karty”, uprawniającej go do startów w Grand Prix 2018. – Zdecydowałem, że w przyszłym roku nie będę jeździł na polskiej Ekstralidze, a skupię się na startach w Dackarnie, a jeśli dostanę „dziką kartę” w serii Speedway Grand Prix, to tam również chcę występować. Mamy duże plany na sezon 2018, które ujawnię po 31 października, ale najpierw czekam na decyzję odnośnie dzikich kart, więc trzymajcie za mnie kciuki – apeluje „Herbie”.
Nowe wyzwanie dla mistrza
47-letni żużlowiec, po tym jak z jego usług zrezygnował Get Well Toruń, był przymierzany do startów w Zielonej Górze i Tarnowie. Skąd zatem w ogóle wziął się pomysł ewentualnej jazdy w Rzeszowie? – Widzę, że nic nie da się utrzymać w tajemnicy – śmieje się Ireneusz Nawrocki, którego mimo kolejnych perturbacji (rosnące zadłużenie), związanych z przejęciem Speedway Stali Rzeszów S.A., nie opuszcza dobry humor. – Sam nie wiem, czy to dobry pomysł, bo jeśli mamy jechać w II lidze, to Hancock i jego płaca będzie na poziomie dwóch dobrych zawodników. Ale jesteśmy w stanie zaryzykować. Greg ma być częścią szerszego projektu, co go bardzo nakręciło. Na pewno będziemy się z nim spotykać i to wszystko omawiać. Na razie nie chcę więcej mówić na ten temat, żeby nie zapeszyć – informuje Nawrocki. Wyzwaniem dla Hancocka, który w swojej karierze osiągnął już wszystko, a dodatkowo teraz przechodzi rehabilitację po ciężkiej kontuzji barku, ma być wydostanie swojego byłego klubu z II-ligowej otchłani i wyprowadzenie go na szerokie wody. Dodatkowym aspektem, przemawiającym za jazdą w Rzeszowie ma być współpraca z młodymi zawodnikami, w tym m.in. z Wiktorem Lampartem – o ile oczywiście ten zdecyduje się zostać nad Wisłokiem. Młodszy brat kapitana Stali miał już w tym sezonie okazję współpracować z Hancockiem. Znalazł się nawet w jego teamie, podczas startów w finale mistrzostw świata 250 cc. Obaj panowie bardzo chwalili sobie tę współpracę i nie jest wykluczone, że będzie ona kontynuowana właśnie w Stali Rzeszów. W jej barwach Hancock startował już w 2015 r. i tamtych występów nie wspomina zbyt dobrze. Dopiero po zaciągnięciu kredytu, rzeszowski klub rozliczył się z nim i pozostałymi zawodnikami, a już później na światło dzienne wyszła „lewa” umowa, w której rzeszowscy działacze mieli się zobowiązać do znalezienia dla Hancocka sponsora na Grand Prix. Chodziło o kwotę 400 tys. zł. Oczywiście Amerykanin tych pieniędzy nigdy nie zobaczył, a w dodatku musiał się gęsto tłumaczyć przed Speedway Ekstraligą, bowiem umowa ta była sprzeczna z regulaminem. Zawodnikowi groziło nawet zawieszenie i kary finansowe ale ostatecznie skończyło się tylko na ostrzeżeniu.
Kosztowne przejęcie
Kibice w stolicy Podkarpacia mogą się zastanawiać, skąd rzeszowski klub, który ciągle zalega zawodnikom pieniądze – i to wcale nie małe – za poprzedni sezon, znajdzie fundusze na starty Hancocka? Rzecz jasna za wszystkim stoi osoba nowego inwestora, który jak sam wielokrotnie podkreślał, jeśli będzie musiał, weźmie na swoje barki całe dotychczasowe zadłużenie. Wg nieoficjalnych informacji, nabycie większościowego pakietu akcji (95 proc.) oraz spłata zadłużenia może go kosztować 2,4 mln zł! 900 tys. zł ma być przeznaczone na zaległości wobec zawodników, z kolei 1,5 mln zł będzie trzeba oddać jednemu ze sponsorów, który udzielił spółce pożyczki pod zastaw 56 proc. akcji, należących dotąd do Andrzeja Łabudzkiego, prezesa Speedway Stali Rzeszów S.A. – Powiem szczerze, że bardzo nie spodobały mi się wyniki audytu. Miało to trochę inaczej wyglądać, no ale cóż… 1 listopada otwiera się okienko transferowe i myślę, że do tego czasu będziemy już gotowi ze wszystkimi formalnościami, związanymi z przejęciem spółki. Chcemy o tym fakcie poinformować na specjalnie zwołanej konferencji prasowej, którą planujemy na przyszły tydzień – kończy Ireneusz Nawrocki.
mj



3 Responses to "Hancock w Stali Rzeszów?!"