Handel ziemią zza grobu?

Mieszkańcy Padwi Narodowej, którzy od lat walczą o sprawiedliwość, przybyli na ostatnią sesję Rady Powiatu Mieleckiego. Fot. Paweł Galek
Mieszkańcy Padwi Narodowej, którzy od lat walczą o sprawiedliwość, przybyli na ostatnią sesję Rady Powiatu Mieleckiego. Fot. Paweł Galek

PADEW NARODOWA. Czy podczas procesu scalania gruntów łamano prawo? 

Mieszkańcy Padwi Narodowej walczą o sprawiedliwość. Mówią, że stali się ofiarą złodziejskiego scalania gruntów. – Dokumenty zostały podrobione. Fałszowane były też mapy i wypisy z rejestru gruntów. W grę wchodzi korupcja – przekonuje pani Krystyna Świątek. – Oto lista osób, które niby brały w tym scaleniu. To ludzie będący zagranicą, nieletni i już… nieżyjący. Cuda… – gorzko ironizuje z kolei pan Krzysztof Piechota.

Scalanie gruntów w Padwi Narodowej rozpoczęto w 2005 r. Stało się tak z inicjatywy samych mieszkańców. Ideą było stworzenie pól uprawnych w jednej całości, m.in. poprzez ich wymianę między rolnikami. Jednak w zasadzie od samego początku realizacji projektu, który swym zasięgiem objął 1853 ha i 1,6 tys. osób, pojawiały się skargi. Ludzie narzekali m.in., że bez ich zgody zabrano im wartościową ziemię, a w zamian dostali gorszą.

„Fałszują dokumenty, niszczą akta”
Dziś, mimo upływu kilkunastu lat, jest grupa mieszkańców Padwi, która nadal walczy o sprawiedliwość. Jednym z nich jest pan Krzysztof Piechota: – Mam przy sobie dokument. To Konstytucja RP. Ona daje nam prawo dziedziczenia. Dlaczego nam go odebrano? – pyta. – Oto lista osób, które brały niby udział w scaleniu. Są tam ludzie będący zagranicą, nieletni, albo już nieżyjący. Jest też człowiek, który mieszka w zupełnie innej miejscowości, wiem o tym, bo jego niby działka należy do kogoś z mojej rodziny. Takie cuda tylko w Padwi.

– Kto został pokrzywdzony? Osoby niepełnosprawne, starsze, nieporadne, będące zagranicą. Kolesie dostali. Będziemy nadal walczyć, nie odpuścimy im tego – dodaje.

– Jest handel ziemią zza grobu – dopowiada pani Krystyna Świątek. – Są ludzie, którzy kupują i sprzedają działki, są rzeczy niedopuszczalne. Zabrano mi teren, z którego pięć działek budowlanych można by zrobić. Obszar o długości 800 m i szerokości 15 m oddano za 64 zł  sąsiadowi, bo pan starosta powiedział, że płakali i byli biedni. Gratuluję argumentów.

„Nie ustąpimy, kamienie wołać będą”
– Ponad 75 proc. wniosków o scalenie jest nieważna – przekonuje mieszkanka. – Są tam podpisane same imiona, nie ma innych danych personalnych czy adresowych, nie ma niczego. Policja do dziś szuka tych ludzi. A ich po prostu nie ma. Dokumenty są podrobione i przerabiane. To samo tyczy się map i wypisów z rejestru gruntów. W grę wchodzi korupcja, gdzie ludzie oficjalnie o tym mówią. Są niszczone akta. Od półtora roku prokuratura to rozstrzyga. My na pewno nie ustąpimy, będziemy dalej za tym chodzić, kamienie wołać będą.

Maciej Woźniak, kierownik Wydziału Gospodarki Nieruchomościami w starostwie, który jest odpowiedzialny za scalanie gruntów, nie ma sobie nic do zarzucenia: – Każdy ma swoje indywidualne odczucia, natomiast my prowadząc postępowanie scaleniowe musieliśmy się dostosować do przepisów ustawy – mówił dziennikarzom. – Skarży się grupa kilkunastu osób. Tymczasem samych tylko stron w postępowaniu było ponad 1500. Z uwagi na naturę działania, jakim jest scalanie gruntów, nigdy tak nie będzie, że wszyscy będą zadowoleni.

Paweł Galek

Leave a Reply

Your email address will not be published.