ZUS czy OFE? OFE czy ZUS? Tym pytaniem atakuje się od kilku dni Polaków, chociaż tak naprawdę mamy dziś możliwość odkładania w II filarze zaledwie jedną siódmą część składki emerytalnej, czyli jakieś 3 proc. zarobków. To bardzo wymowny dowód na to, jak spektakularną porażką kończy się reforma emerytalna z 1999 roku i jak perfidnie okłamano na niej naród. Miały być emerytury pod palmami, dostanie życie, świadczenia na poziomie zachodnich emerytur itp., a już dziś wiadomo, że może nie wystarczyć nawet „do pierwszego”.
Czytam i słyszę gdzieniegdzie, że kilkanaście lat temu Polacy uwierzyli w OFE, że sami podjęli taką decyzję, że wybrali zachodnie standardy. Ale to kłamstwa! Polacy, a przynajmniej z tego co pamiętam, większość Polaków wyśmiewała reklamy obiecujące złote góry, a do II filaru zapisywali się tylko dlatego, że albo musieli (urodzeni po 1968 roku) albo alternatywą był jedynie, tak jak zresztą i dzisiaj, renomowany ZUS. Państwowe emerytury zawsze były w Polsce głodowe (no chyba, że ktoś „pracował” w SB), więc łatwo było złożyć podpis pod druczkiem, na którym olbrzymie pieniądze zarabiały tylko towarzystwa emerytalne i ich akwizytorzy.
Kłamstwem jest również to, że system OFE to zachodnie rozwiązanie, stosowane powszechnie w Unii Europejskiej. Otóż OFE jako pierwsze zaczęły działać właśnie w Europie Środkowej m.in. w Polsce i na Węgrzech, gdzie wskutek kilkudziesięciu lat komunizmu ludzie mają, niestety, małe pojęcie o mechanizmach rynkowych, dzięki czemu łatwiej narzucić im skrajnie niekorzystne (anty)reformy. A na zachodzie filar kapitałowy nie jest przymusowy, lecz dobrowolny.
Dzisiejszy wybór między OFE a ZUS jest niczym wybór między dżumą a cholerą. Kto miał na OFE zarobić ten już zarobił, a teraz do tego grona dołącza premier Donald Tusk, który z naszych piętnastoletnich składek emerytalnych sfinansuje sobie kiełbasę wyborczą w najbliższych dwóch latach (i właśnie dlatego zostaję na razie w OFE). Zwykli Polacy zostali na OFE perfidnie oszukani i obecnie nadzieje na godne życie mogą lokować nie w OFE, nie w ZUS, a tylko w swoich dzieciach.
Co na to polityczno-finansjerskie elity, które przez 15 lat wyciągnęły od Polaków ponad 300 mld zł? Ano, zapewne nie inaczej, jak w tytule tego felietonu…
Arkadiusz Rogowski


