Hetmańska im nie służy

Piłkarze Apklan Resovii w meczu z ROW-em nie przełamali domowej niemocy i na zwycięstwo przed własną publicznością czekają już 137 dni. Fot. Wit Hadło

APKLAN RESOVIA – ROW 1964 RYBNIK. „Pasiaki” nie wygrały 4. meczu z rzędu.

Rozgrywanie meczów na stadionie przy ul. Hetmańskiej najwyraźniej nie służy w ostatnim czasie piłkarzom Apklan Resovii. Wczoraj rzeszowski beniaminek przegrał w zaległym meczu 21. kolejki z rybnickim ROW-em i nadal pozostaje bez zwycięstwa przed własną publicznością w tym roku.

APKLAN RESOVIA 0
ROW 1964 1
(0-0)
0
1 Bojdys (54.)
APKLAN RESOVIA: Daniel – Geniec (89.Feret), Zalepa, Makowski, Mikulec, Antonik, Frankiewicz, Kaliniec (78. Domoń), Pyrdek (63. Buczek), Ogrodnik 63. Adamski) Hass
ROW 1964:
Rosa – Jaroszewski, Krotofil, Bojdys, Szkatuła, Koch (88. Polok), Wasiluk, Jary, Giełażyn (78. Spratek), Rostkowski (75. Kunat), Brychlik.
Sędziował
Damian Gawęcki (Kielce). Żółte kartki: Buczek – Giełażyn, Wasiluk, Koch, Polok. Widzów 611.

Mimo, iż przed środowym meczem ROW wyprzedzał w tabeli tylko Olimpię Elbląg, w rzeszowskim obozie wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę, że nie będzie to łatwe spotkanie. Obawy te potwierdziły boiskowe wydarzenie. Do defensywy Resovii wrócił już Bartłomiej Makowski, ale mecz tylko na ławce rezerwowych rozpoczęli kontuzjowani ostatnio Konrad Domoń i Bartłomiej Buczek (obaj pojawili się na boski w II połowie). Bez nich przed przerwą gospodarze, zresztą podobnie jak i goście nie zachwycili. Obie jedenastki głównie koncentrowały się na zabezpieczeniu tyłów, a z przodu długo brakowało im argumentów, by poważniej zagrozić bramce przeciwnika. W szeregach gospodarze szczęścia próbował m.in. Kamil Antonik, wśród gości aktywny był z kolei Przemysław Brychlik ale na przerwę obie drużyny schodziły przy bezbramkowym wyniku. Tuż po przerwie dogodną sytuację zmarnował Rafał Mikulec, który dopadł do piłki odbitej przez rybnickiego golkipera po strzale Pawła Hassa, ale uderzył na tyle lekko, że futbolówka padła łupem Kacpra Rosy. W odpowiedzi po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, zamieszanie w polu karnym Resovii i błąd jej defensywy wykorzystał Przemysław Bojdys, wyprowadzając ROW na prowadzenie, które zdołał on utrzymać do końcowego gwizdka. – Przegraliśmy kolejny mecz, którego nie powinniśmy przegrać. Już w 2. min powinna być bramka dla nas. Niedługo potem Antonik strzelał w sytuacji, w której powinien podawać. W II połowie goście grali z wiatrem i wiedzieliśmy, że będą niebezpieczni, szczególnie przy stałych fragmentach gry. Niestety kuriozalny błąd, jaki nie powinien się zdarzać na tym poziomie sprawił, że przegraliśmy – ubolewał Szymon Grabowski, opiekun „Pasiaków”. Utrata bramki najwyraźniej pobudziła jego podopiecznych do aktywniejszej gry, która – mimo kilku okazji w ostatnich dwóch kwadransach – nie miała niestety przełożenia na zmianę wyniku. – W pierwszych minutach przeważała Resovia, potem jednak przejęliśmy kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Po strzeleniu bramki oddaliśmy inicjatywę gospodarzom i graliśmy na utrzymanie wyniku – analizował środowe spotkanie Jacek Trzeciak, trener ekipy z Rybnika.

Leave a Reply

Your email address will not be published.