
6 sierpnia 1945 roku amerykański bombowiec B-29 wzniósł się w niebo mając na pokładzie najpotężniejszą broń użytą kiedykolwiek przez człowieka – bombę atomową. Poleciał z nią nad miasto Hiroszima, w którym przebywało wtedy prawie 400 tys ludzi. Ładunek, który zawierał 64 kg wzbogaconego uranu, wybuchł 580 metrów nad szpitalem Shima, gdy tłumy mieszkańców zmierzały do pracy. Piękny, słoneczny dzień zamienił się w piekło na ziemi.
Była godzina 8:16 i 2 sekundy. W ciągu następnej niecałej sekundy potężna fala uderzeniowa zmiotła prawie wszystkie budynki, a ponad 78 tysięcy osób… wyparowało. Po niektórych zostały tylko cienie, widoczne do dziś ciemniejsze sylwetki na jasnych płaszczyznach kamiennych ścian i schodów. Inni żyli jeszcze jakiś czas, lecz nie wyglądali już jak ludzie – z kości zwisały im strasznie poparzone płaty ciała i skóry. Wkrótce umierali. W następnych miesiącach i latach w wyniku napromieniowania promieniami neutronowymi i gamma zginęły kolejne tysiące. Na tym nie skończyły się cierpienia mieszkańców. Powstała już po wojnie amerykańska Komisja Ofiar Bomby Atomowej przesłuchiwała ocalałych traktując jak szczury laboratoryjne. Mierzono im blizny, określano stopnie napromieniowania, lecz nie zapewniano żadnego leczenia. Ludzie, bojąc się napromieniowania, traktowali ofiary jak trędowatych i unikali wszelkiego kontaktu. Do dziś, wśród nielicznych już ocalałych oraz ich potomków występują spowodowane wybuchem atomowym deformacje płodów, choroby układu krążenia oraz nowotwory.
Jak feniks z popiołów
Hiroszima prędko podniosła się ze zgliszczy, w czym jest duża zasługa japońskich władz, które w 1949 roku ogłosiły ją Miastem Pokoju, wydały ustawę o odbudowie i życie powróciło tu ze zdwojoną siłą. Wybudowano nowe domy, wytyczono szerokie aleje, powstały szkoły i wyższe uczelnie. Od przeszłości nikt tu jednak nie ucieka, czego symbolem jest…
Park Pamięci i Pokoju
Teren ten znajduje się w centrum miasta, w okolicy, nad którą bezpośrednio wybuchła bomba atomowa. Najbardziej znanym jego elementem jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO Kopuła Bomby Atomowej, jedyny budynek (z 1915 roku) w centrum, który częściowo ocalał po wybuchu. Nazwana również Pomnikiem Pokoju do dziś jest świadectwem olbrzymiej tragedii. Niedaleko niej, po drugiej stronie rzeki znajduje się Dzwon Pokoju, w który może uderzyć każdy miłujący pokój. Nieopodal płonie też Płomień Pokoju. Ten zgaśnie, gdy na świecie zostanie zlikwidowana broń atomowa.
Kopiec Pamięci Bomby Atomowej to niewielki pagórek, który zawiera skremowane prochy niezidentyfikowanych 70 tys. ofiar wybuchu.
Olbrzymie wrażenie na zwiedzających robi pobliskie Muzeum Pokoju, które posiada wiele zdjęć i eksponatów obrazujących skutki bombardowania.
Jednak Hiroszima to nie tylko wspomnienie cierpienia. Na pełnych energii, mających europejski charakter ulicach, w licznych barach i knajpkach przebywa mnóstwo studentów, młodych małżeństw i obcokrajowców. Jest tam też jeszcze wiele ciekawych miejsc.

Z samurajskiej przeszłości
Jednym z takich skarbów narodowych jest zamek Hiroszima. Wybudowano go w latach 1591-1599 w stylu japońskich zamków nizinnych. Łatwo się do niego dostać, a z głównej wieży roztacza się przepiękny widok na całą Hiroszimę, która funkcjonowała początkowo jako niewielkie miasto przyzamkowe. Pierwszym właścicielem był zarządca okolicznej prowincji Terumoto Mori, jednak po bitwie pod Sekigaharą w 1600 roku, która była jednym z najważniejszych starć w historii Japonii, stracił on władzę, a zamek przypadł współpracującej z nowym siogunem Tokugawą Ieyasu rodzinie Asano. Wybudowała ona na terenie zamku 88 obronnych baszt yagura, jednak do dzisiaj zachowały się tylko dwie baszty: Hirayagura i Taikoyagura. W 1989 roku zostały one odrestaurowane i można je dzisiaj zwiedzać od wewnątrz. Zamek pozostawał w rękach rodziny Asano przez przez 12 pokoleń aż do upadku systemu feudalnego w Japonii. Następnie został przejęty przez rząd, stał się siedzibą wojsk cesarskich i główną kwaterą dowodzenia w wojnie japońsko-chińskiej w latach 1894-1894. Po wybuchu bomby atomowej budynek uległ całkowitemu zniszczeniu, jednak w latach 1957–1958 został odbudowany i obecnie można go zwiedzać i podziwiać historyczne artefakty z samurajskiej przeszłości.
200-letni miłorząb
Ciekawym miejscem jest założony w 1620 roku Ogród Miniaturowych Krajobrazów Shukkei-en, będący tradycyjnym ogrodem japońskim. Ponieważ znajduje się jedynie 1,2 km od centrum wybuchu wojny, w wyniku eksplozji został zupelnie zniszczony. Ocalało tylko jedno drzewo – mający ponad 200 lat miłorząb ginkgo, o czym informuje odpowiednia tabliczka. W 1951 roku ogród został odnowiony i udostępniony zwiedzającym. Z samej Hiroszimy można wybrać sie statkiem na leżącą nieopodal wyspę Itsukushima, gdzie znajduje się wpisany na listę swiatowego dziedzictwa UNESCO kompleks świątyń Miyajima z pływającą gigantyczną czerwoną bramą tori.

Tramwajowe królestwo
W wielu miastach Japonii jazda metrem to najwygodniejszy sposób poruszania się, lecz w Hiroszimie królują tramwaje. Miasto leży bowiem w delcie rzeki, grunt pod nim jest niestabilny i budowa metra byłaby kłopotliwa i kosztowna. Torowiska tramwajowe były w Hiroszimie jeszcze przed wojną i choć po wybuchu bomby atomowej wiele rzeczy uległo zniszczeniu, to one zostały. Gdy w latach 80. wiele linii tramwajowych w Japonii zlikwidowano, a ruch pasażerski przeniesiono pod ziemię, Hiroszima wykupiła wiele ówczesnych tramwajów i większość z nich jeździ do dziś. zachowano po kilka składów z każdej dekady od wojny i jest to dziś prawdziwie interaktywne muzeum tramwajów miejskich. Są one trochę szersze od naszych, więc jazda nimi jest wygodniejsza. Kursują nawet trzy wagony o numerach 651,652 i 653, które przeżyły wybuch atomowy.
Bilety na tramwaj w Hiroszimie, niezależnie od linii i odległości zawsze kosztują 180 jenów, jednak nie ma tam żadnych biletomatów ani samych biletów. Opłatę uiszcza się wrzucając odliczoną sumę do puszki, będącej odpowiednikiem naszego kasownika. U konduktora można zaś dowiedzieć się, jak działa ten system i rozmienić grubsze pieniądze na drobniaki, choć miejscowi robią to przy samej puszce na opłatę. Bo puszki mają dwie części. Jedna rozmienia pieniądze, a do drugiej należy wrzucić odliczoną kwotę. Nikt jednak nie sprawdza, czy zapłaciliśmy, a jeśli tak, to ile. W Japonii się nie oszukuje…
Wit Hadło



3 Responses to "Hiroszima – miasto, które nadal żyje"