
SuperWywiad z profesorem Andrzejem Rozwałką, konsultantem sensacyjnych odkryć archeologicznych na ul. 3 Maja w Rzeszowie.
– Media w całym kraju obiegła informacja o odkryciu kamiennego muru oraz dobrze zachowanych szczątkach ludzkich szkieletów. Pierwsze doniesienia mówiły o średniowiecznym pochodzeniu znalezisk. Czy rzeczywiście są one aż tak stare?
– To, co już mamy, to pochówki z okresu nowożytnego i fragmenty muru z okresu wczesnonowożytnego. I w tym momencie najczęściej słyszę zawód w głosie moich rozmówców: „To one nie są ze średniowiecza?” Uważam jednak, że wykopaliska, choć nieco młodsze, nie są wcale mniej atrakcyjne, znajdują się przecież na styku obu epok. Jeśli chodzi o mur, okazało się – i to dobrze – że nie jest on średniowieczny. Znaleźliśmy notkę ze źródła pisanego, w której król Zygmunt Stary chce przeznaczyć pieniądze na budowę umocnień wokół kościoła parafialnego w Rzeszowie. Dokument pochodzi z 1509 roku, stąd mamy pewność, że odnaleziony fragment muru z całą pewnością pochodzi z początku XVI w.
– W jakim celu wybudowano go tuż przy kościele parafialnym?
– Ze względu na ciągłe najazdy tatarskie. Były one ogromnym zagrożeniem dla kościoła parafialnego, jego otoczenia, a więc szkoły i plebani. W tym samym dokumencie, o którym już wspomniałem, jest napisane, że mur miał pełnić funkcje obronne i takie też pełnił…
– Nowożytny mur to nie jedyne znalezisko rzeszowskich archeologów. Według mieszkańców, ciekawsze i bardziej tajemnicze są szczątki ludzkich ciał…
– Odkryliśmy przymurną część cmentarza, czyli warstwę zawierającą pochówki nowożytne. Możemy je datować między XVI a XVIII w. Niektórzy z pewnością zapytają, skąd w tym miejscu wzięły się groby? Należy wiedzieć, że wraz z powstaniem kościoła parafialnego powstawały także cmentarze. Mówimy tutaj przecież o mieście lokacyjnym. Zgodnie z ówczesnym planowaniem przestrzennym, każde miasto musiało mieć wydzielone miejsce dla kościoła parafialnego oraz na cmentarz przykościelny. Rzeszowianie po wybudowaniu takiego cmentarza, który de facto znajdował się na terenie obecnego placu Farnego, mieli obowiązek chować ciała zmarłych. Dopiero w XVIII w. zaczęto wyprowadzać cmentarze poza mury obronne, głównie ze względów higienicznych, a także po to, aby nie wywołać epidemii. Na skutek rozporządzenia władz austriackich, zmarłych zaczęto grzebać poza terytorium miasta. Po tych wydarzeniach powstał znany mieszkańcom Rzeszowa Stary Cmentarz przy ul. Targowej.
– Czy wśród pochówków znalazł się choć jeden nienaruszony?
– Tak, nawet kilkanaście. Na tę chwilę mamy odkryte 42 pochówki. W całości zachowały się szkielety małych dzieci do 3. roku życia, kilka osobników w wieku 25 – 30 lat oraz szkielet osoby starszej w wieku 40 – 50 lat. Jeżeli chodzi o same pochówki, to nie znaleźliśmy żadnych śladów wskazujących na to, aby w grobach znajdowało się jakieś wyposażenie. Nie mamy również pozostałości trumien, całunów, ani jakichkolwiek zabezpieczeń zmarłego. Nowożytny pochówek zmarłych charakteryzował się tym, że kopano komorę, do której wkładano zwłoki, a następnie zasypywano je ziemią. Jak ci ludzie byli ubrani, czy mieli wyposażenie poza osobiste – tego na ten moment nie jesteśmy w stanie stwierdzić. Widoczne są jednak zakłócenia w pochówkach, różne orientacje niezgodne z kanonami, wynikające z pewnego pośpiechu. Problemem był również brak miejsca. Na jedne groby wchodziły kolejne. Niestety, cmentarze nowożytne mają tę nieszczęśliwą stronę dla archeologa, że jeden grób niszczył drugi, gdyż areał przykościelnego cmentarza był bardzo skromny, jak na Rzeszów. Jedno jest pewne, wszystkie generacje pokoleń mieszkańców miasta od XVI do XVIII w. były na tym cmentarzu chowane.
– Wykopaliska to nie tylko badania archeologiczne, ale także antropologiczne. Czego na ten moment jesteśmy w stanie dowiedzieć się o naszych przodkach?
– Na razie nasza wiedza jest znacznie ograniczona. Czas badań gabinetowych jeszcze nie nadszedł, jednak w przyszłości będziemy w stanie odpowiedzieć na pytania: jak ci ludzie żyli, jak wyglądali, z jakiej przyczyny umarli, co jedli oraz jakiego byli wzrostu. Czyli praktycznie wszystko, co jest związane z pokoleniami rzeszowian.
– Czy ul. 3 Maja może skrywać coś jeszcze?
– Warto w tym momencie wspomnieć o wydobytych fragmentach naczyń ceramicznych i kolorowego szkła. Zabytki te zostały znalezione między grobami w przymurnej części cmentarza. Proszę sobie wyobrazić wygląd współczesnych cmentarzy – jeśli coś nie jest już nam potrzebne rzucamy to pod mur, gdzie przeważnie ustawiony jest kontener. Podobny obraz jawi nam się i tutaj. W wykopach widać wiele nawarstwień śmieci. Jest to zdecydowanie najmniej zadbana część cmentarna. Pod murem chowano także ludzi. Zazwyczaj były to ciała dzieci nieochrzczonych, a także obcych.
– Jakie źródła historyczne okazały się być pomocne w rozwiązaniu zagadek przeszłości?
– Mamy tylko kilka metrów odsłoniętego muru, ale doskonale znamy jego przebieg z planu Karola Henryka Wiedemanna z 1762 r. Widać na nim, jak mur skręca w miejsce wykopalisk pod kątem prostym, niestety, ten fragment został zniszczony przez studzienkę kanalizacyjną. Coraz więcej dowiadujemy się także na temat wieży farnej. Jakiś czas temu kolega, historyk sztuki, pojechał do Przemyśla i odnalazł tam sporo notatek na ten temat. Dowiedzieliśmy się, że w przeszłości wieża była znacznie niższa niż obecnie.
– Mówi się, że czas jest wrogiem archeologa. Niecałe dwa miesiące pozostały do oddania deptaka do użytku? Czy czasu na dogłębne zbadanie wykopów jest wystarczająco dużo?
– Z jednej strony gonią nas terminy inwestora, bo remont musi być skończony na Święto Paniagi. Zdajemy sobie z tego sprawę i robimy co w naszej mocy, aby wykopy zostały dogłębnie zbadane. W naszej opinii i opinii rzeszowskich konserwatorów zabytków, ta inwestycja nie jest zagrożona.
– Jest pomysł ze strony miasta, aby przykryć wykopaliska szklaną płytą po to, aby wyeksponować ślady historii Rzeszowa. Czy według Pana to dobry pomysł?
– Właśnie o to po części chodzi, aby te zabytki, wykopaliska nie wylądowały, gdzieś w muzeum, w magazynie, gdzie nikt tego nie zobaczy. Pomysł z szybą technicznie jest do wykonania, pytanie brzmi, na jaką skalę i powierzchnię. Ostatnio pojawiły się informacje, że we Włoszech przy budowie McDonalds’a odkryto rzymską drogę. Od wejścia do restauracji zamiast posadzki położono szybę, po której turyści mogą spacerować jednocześnie zwiedzając niesamowite odkrycie rzymskiego traktu. Dlaczego w Rzeszowie miałoby być inaczej?
– Jakie znaczenie dla historii miasta będą miały te odkrycia?
– Moim zdaniem, kolosalne. Odkrycia archeologiczne to nie tylko mur cmentarny. W trakcie przebudowy ukazują się również fragmenty dawnego traktu pochodzącego prawdopodobnie z XVII w., czyli z czasów, kiedy Lubomirscy mieli tutaj swój zamek. Częściowe pokazanie tych zabytków uświadomi mieszkańców, że deptak 3 Maja kiedyś wyglądał zupełnie inaczej…
Rozmawiała Agata Flak



One Response to "Historia miasta kryje się pod ziemią"