TARNOBRZEG. 28 kwietnia nad Jeziorem Tarnobrzeskim zakończył się kolejny sezon morsowania. Miłośnicy mroźnych kąpieli z całego regionu imprezę zorganizowali w stylu hiszpańskim. Nie zabrakło falban, tańców, a nawet byka.
– Mentalność Hiszpanów jest bardzo zbliżona do morsowego sposobu patrzenia na świat. Wszechobecny luz, brak stresu, celowa powolność, życie chwilą. Morsy też cechuje spontaniczność, radość i żywiołowość – przekonywali organizatorzy zakończenia sezonu morsowania nad Jeziorem Tarnobrzeskim.
Sobotnia impreza udowodniła, że miłośników morsowania w regionie przebywa z każdym rokiem. Być może środowisko to przyciąga właśnie nie tylko tym, że zimą nie są straszne im mroźne kąpiele, ale podejściem do życia, umiejętnością cieszenia się z bycia razem i celebrowania chwil wolnych od pracy w bliskości z naturą.
Morsy zazwyczaj morsują od listopada do kwietnia. Tak było i tym razem, choć sobotnią kąpiel trudno już było nazwać mroźną. Termometry w Tarnobrzegu pokazywały tego dnia ponad 25 stopni i na wejście do Jeziora Tarnobrzeskiego decydowali się nie tylko mrozolubni.
W zakończeniu sezonu morsowania prócz tarnobrzeskich morsów udział wzięli także przedstawiciele klubów z: Rzeszowa, Biłgoraja, Krakowa, Mielca, Jarosławia, Lublina, Krasnegostawu i Chełma.
mrok
[print_gllr id=235878]


