Hit bez happy endu

Bartłomiej Buczek (nz. z lewej) otworzył wynik meczu w Krakowie, skąd Resovia wróciła ostatecznie bez punktów. Fot. Wit Hadło
Bartłomiej Buczek (nz. z lewej) otworzył wynik meczu w Krakowie, skąd Resovia wróciła ostatecznie bez punktów. Fot. Wit Hadło

GARBARNIA KRAKÓW – RESOVIA. Nie brakowało kontrowersji, pięknych akcji i parad bramkarskich.

Lwy z Ludwinowa znów lepsze od „pasiaków” z Rzeszowa. Szlagier kolejki nie zawiódł. Gorąco było na boisku i poza nim, a gdyby nie interwencje bramkarzy, mielibyśmy hokejowy wynik.

Połowa Rzeszowa ściskała kciuki za Resovię, połowa za… remis, który utrzymywał się aż do 78 minuty. Podział punktów byłby na rękę Stali Rzeszów. Z jakiego powodu? Tego tłumaczyć chyba nie trzeba…

Znany krakowski dziennikarz i wielki sympatyk Garbarni, Jerzy Cierpiatka, napisał, iż „Brązowi” za Winstonem Churchillem mogą powtórzyć, że warto było oddać krew, pot i łzy, aby fetować cenne zwycięstwo. Bo też resoviacy nie ustępowali mocniejszej kadrowo ekipie ani na krok. I to oni krótko po rozpoczęciu meczu objęli prowadzenie. Stało się tak po karnym, perfekcyjnie wykonanym przez Bartłomieja Buczka. Zdaniem gospodarzy, o „11” nie mogło być mowy, ponieważ Krystian Kujawa nie sfaulował Jana Pelca. Sędzia decyzji nie zmienił i rzeszowianie znaleźli się w komfortowym położeniu. Mecz nie mógł się dla nich ułożyć lepiej, ale drużyna Szymona Szydełki kiepsko radziła sobie z coraz bardziej wściekłymi atakami Garbarni. Fatalne „krycie” miało przykre dla gości następstwa: najpierw plasowanym strzałem w dłuższy róg Marcina Pietrykę pokonał Michał Kitliński, a chwilę później Tomasz Ogar z bliska, jak na treningu, umieścił piłkę w siatce. Ci, którzy pomyśleli, że to koniec emocji, grubo się zdziwili. Nie upłynęło bowiem 180 sekund, gdy rzeszowianie przeprowadzili kapitalną akcję. Po dalekim i bardzo dokładnym podaniu Pelca, Mirosław Kmiotek w pełnym biegu uderzył tuż przy słupku. Marcin Cabaj nie miał szans na reakcję. 21-letni wychowanek Resovii omal nie został bohaterem. To Kmiotek po przerwie straszył bramkarza Garbarni, a raz zmusił go do największego wysiłku. Pietryka też się nie nudził, w rzeszowskim obozie na alarm bito zwłaszcza, gdy do piłki dochodził doświadczony obrońca Krzysztof Kalemba.

Zwycięski, jak się później okazało, gol padł natomiast po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Jeszcze w końcówce goście zerwali się do ataku – ładnie z wolnego przymierzył Buczek, ale Cabaj popisał się świetną interwencją. Już w doliczonym czasie w rezerwowym bramkarzu Resovii Piotrze Lipce zagotowała się krew i sędzia ukarał go czerwoną kartką.

GARBARNIA Kraków 3
RESOVIA 2
(2-2)
0-1 Buczek (6. – karny), 1-1 Kitliński (23.), 2-1 Ogar (34.), 2-2 M. Kmiotek (37.), 3-2 Masiuda (78.)
GARBARNIA
: Cabaj – Piszczek (86. Pawłowicz), Kujawa, Kalemba, Mistrzyk, Kitliński (56. Liput), Kostrubała (64. Pietras), Masiuda, Nieśmiałowski, Ogar – Siedlarz (73. Górecki)
RESOVIA
: Pietryka – Żmuda, Domoń, Makowski, Pelc (80. Bieniasz), Kmiotek, Kaliniec, Wiejak (75. Chamera), Staszczak (58. Barszczak) – Dziedzic (70. Pałys-Rydzik), Buczek.
Sędziował
Grzegorz Pożarowszczyk (Lublin). Żółte kartki: Kujawa, Piszczek, Siedlarz – Domoń, Pietryka, Kaliniec, Żmuda. Czerwona kartka: Lipka (90. – na ławce rezerwowych). Widzów 400.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.