
KRAJ. Dziennikarz nie potwierdził udziału w wyborach, ale informację o jego kandydaturze komentują dziś wszyscy.
Publicysta, dziennikarz, prezenter. Nie kryje się ze swoimi poglądami i odważnie mówi, co myśli o polskim Kościele i ma w tym spore poparcie fanów. Według niedawnych doniesień Szymon Hołownia ma powalczyć o fotel prezydenta. Choć na początku jego kandydaturę traktowano jako żart, plotkę, lub co najwyżej formę promocji najnowszej książki, dziś wielu widzi w nim kandydata, który może być poważnym zagrożeniem.
Centrum Analityczne „Polityka Insight” oraz tygodnik „Wprost” jako pierwsze podały informację, że znany dziennikarz Szymon Hołownia chce wystartować w wyborach prezydenckich. Według doniesień, decyzja ma być ogłoszona już niebawem. Według domysłów, dziennikarz czeka na wygaśnięcie kontraktu z TVN i ostatni odcinek „Mam Talent”. Na początku listopada wyznał na Facebook’u, że kończy trwającą już 12 lat przygodę z reality-show. „Ten świat trzeba zmieniać. Realnie zmieniać. Nie tylko dla siebie, przede wszystkim dla tych, których bardzo kochamy” – stwierdził. Czyżby miał zamiar rozpocząć karierę w polityce? Choć na pierwszy rzut oka pomysł wydaje się szalony, wcale nie niemożliwy. Z artykułu „Polityki Insight” wynika, że nad kampanią kandydata pracują już dwa sztaby. Pierwszy zajmuje się programem i wartościami. Drugi opracowuje strategię. Siłą dziennikarza ma być sieć wolontariuszy, którzy podobno już pracują nad rozpoznawalnością i pozytywnym odbiorem Hołowni.
Na spotkaniu autorskim 13 listopada w Radomiu sam zainteresowany przyznał: – Zaskoczyły mnie pozytywne reakcje na tę pogłoskę. Proszę dać mi jeszcze chwilę czasu. Ale jestem naprawdę szczerze zaskoczony i zbudowany, jak ta pogłoska została życzliwie przyjęta. Jednocześnie podkreślił: – Nie ma we mnie zgody na wiele rzeczy, które w Polsce się dzieją. Mam przekonanie, że wiem, co można by było zrobić, bo często też o tym piszę, żeby to zaczęło wyglądać trochę inaczej, choćby jakość naszej wspólnoty.
Popularności zazdrości mu niejeden polityk
Szymon Hołownia ma 43 lata. Pochodzi z Białegostoku. Razem z rodzicami i młodszym bratem mieszkał w niewielkim mieszkaniu. Dwukrotnie był w nowicjacie w zakonie dominikanów, ale rezygnował. Ma żonę, która jest pilotem myśliwca, oficerem Sił Powietrznych RP i malutką córeczkę. Znajduje jednak czas na to, by razem ze swoją Fundacją Kasisi wspierać dzieci w Zambii.
Choć początkowo prawica ignorowała kandydaturę Hołowni, zapewne czując zagrożenie, zaczyna analizować kto i dlaczego „wystawił” znanego dziennikarza. Najnowszy sondaż Maison&Partners przeprowadzony na panelu Ariadna pokazuje, że Hołownia może odebrać głosy innym. 41 proc. badanych poparłoby Andrzeja Dudę, a 21 proc. Małgorzatę Kidawę-Błońską. Na trzecim miejscu – z wynikiem po 8 proc. poparcia – znaleźli się Władysław Kosiniak oraz Szymon Hołownia. Dalej uplasował się Robert Biedroń z poparciem rzędu 7 proc., a za nim Krzysztof Bosak z Konfederacji (2 proc.) Szymon Hołownia może odebrać Małgorzacie Kidawie-Błońskiej głosy w wyborach prezydenckich i utorować Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi drogę do drugiej tury. Ten ma natomiast większe szanse, by wygrać z Dudą, dlatego PiS coraz bardziej przygląda się dziennikarzowi.
Piotr Semka na łamach „DoRzeczy” zastanawia się też, kto może sfinansować ewentualną kampanię prezydencką Hołowni. Jako głównego kandydata wymienia Dominikę Kulczyk. Za dziennikarzem „Gazety Polskiej”, Szymonem Muchą podaje: „za panem Fajnym stoją podobno miliardy Pani mecenas. Gra będzie na wysokim poziomie”. Córka Jana Kulczyka wspiera także część charytatywnej działalności publicysty. Sugeruje też inną możliwość. „Ja obstawiam Grzegorza Hajdarowicza, który należy do koleżeńskiej paczki z Krakowa, do której należy ks. Sowa. Przypominam, że Edward Miszczak też jest z Krakowa” – mówi cytowany przez niego dziennikarz TVN. Dodając do tego grona córkę zmarłego miliardera, dziennikarz sugeruje, że „w tym kręgu szukałby ewentualnych sponsorów kampanii Szymka”.
Z pewnością niejeden polityk może mu pozazdrościć popularności. Redaktor, prezenter telewizyjny, a także autor licznych (jednych z najlepiej sprzedających się w kraju) książek związanych z religią katolicką ma ogromną rzeszę fanów. Zasłynął cytatem opublikowanym na łamach „Tygodnika Powszechnego”, w którym pisał: „Niech jak najszybciej opustoszeją te kościoły, w których Pan Jezus jest członkiem PiS-u, w których szczuje się heteroseksualistów na gejów”. To była reakcja na słowa abp Jędraszewskiego o LGBT. „Jeśli komuś wydawało się, że byliśmy już na dnie niemądrych wypowiedzi polskich biskupów – parę dni temu mógł usłyszeć pukanie do spodu w to dno” – skwitował.
Na Facebooku śledzi go kilkaset tysięcy fanów, na Instagramie – 70 tys. Jego posty komentujące aktualną sytuację w polityce, społeczeństwie, a przede wszystkim Kościele mają po kilka-kilkanaście tysięcy reakcji i udostępnień. Czy Hołownia okaże się okazać czarnym koniem najbliższych wyborów?
wk



11 Responses to "Hołownia czarnym koniem w wyborach prezydenckich?"