Horror w Tunezji

Nie jedź w ciemno! Przed wyjazdem: zrób kserokopię wszystkich dokumentów, które zabierasz ze sobą za granicę i zostaw te kserokopie bliskim, zostaw rodzinie: dokładny adres, pod którym będziesz przebywać, numer telefonu, adres mailowy, imię i nazwisko (nazwę firmy, w której będziesz pracować), wszelkie informacje o pośredniku, przygotuj dane kontaktowe do polskiego konsulatu znajdującego się w kraju, do którego się udajesz, numery telefonów ewentualnych znajomych, którzy przebywają w pobliżu miejsca, w którym będziesz, numer telefonu organizacji udzielających pomocy ofiarom, uaktywnij w telefonie komórkowym usługę roaming; zabierz ze sobą dodatkowe pieniądze na ewentualny powrót do kraju oraz słownik, jeżeli zostaniesz oszukany, zostaną Ci skradzione dokumenty, padniesz ofiarą jakiegokolwiek przestępstwa zgłoś niezwłocznie ten fakt na policji, do konsulatu RP lub do innych organizacji świadczących pomoc ofiarom przestępstw. Fot. Archiwum

Poznała Tunezyjczyka w sieci. Pojechała do niego. Ten porwał ją, przetrzymywał, bił i zastraszał. Kobiecie cudem udało się
zawiadomić polską policję i powrócić do kraju. Jej historia wywołała gorącą dyskusję. Bynajmniej nie jest to dyskusja o tym,
co przeżyła Polka. To dyskusja o naiwności, bezmyślności, a nawet głupocie – z jednej strony. Z drugiej natomiast – o braku empatii Polaków, a nawet o okrucieństwie.

38- letnia Polka poznała przez Internet młodszego o 10 lat Tunezyjczyka. Nawiązała się między nimi nić sympatii. Ze strony kobiety była na tyle silna, że postanowiła pojechać na wakacje do Tunezji. Liczyła zapewne na cudowne chwile z ukochanym, ale ten porwał ją, przetrzymywał, bił, a także zamierzał wymusić okup za nią od jej bliskich. 38- latka miała jednak „czasami” dostęp do swojego telefonu z polską kartą SIM. Tam, jak donoszą ogólnopolskie media, wśród kontaktów był zapisany numer do jednego z policjantów z Zespołu do Walki z Handlem Ludźmi Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. 38-latka była bowiem kilka lat temu świadkiem w sprawie kryminalnej. Porwanej udało się napisać do wspomnianego śledczego.
Fragmenty SMS-owej korespondencji ofiary z policjantem upubliczniła policja, a po niej media: Co się stało, gdzie jesteś? – pyta policjant.- Tunezja jestem – odpowiada kobieta.- Co się stało, potrzebujesz pomocy?
– dopytuje funkcjonariusz. – Tak – odpisała 38-latka.- Możesz zadzwonić do ambasady polskiej? – pyta policjant. 38-latka zaprzecza i wyjaśnia, że ma polską kartę. Na co dostaje odpowiedź, że policjanci zadzwonią za nią. Na jakiś czas tracą z kobietą kontakt. – On mi zabiera telefon – tłumaczy Polka. Pisze też, że ma zablokowane połączenia międzynarodowe i nie ma dostępu do Internetu. – Czy ktoś ci tam grozi? Bądź bije? – pyta policjant. Kobieta: – Tak. – Czy pozwalają ci wyjść? – dopytuje funkcjonariusz. – Nie – odpowiada 38-latka. Polce udaje się wysłać policjantowi nazwę dzielnicy i imię mężczyzny, który miał ją maltretować.” – czytamy w serwisie TVN24.

Wydarzenia potoczyły się jak lawina

Policjanci ze Śląska podjęli działania, by ustalić, gdzie jest 38- latka. Nawiązali kontakt z polską ambasadą i konsulatem w Tunezji oraz zawiadomili o całej sytuacji Interpol, a ten z kolei tunezyjską policję, a ta wkrótce zatrzymała 28- letniego Tunezyjczyka, który, zdaniem służb swego kraju, miał w planach skontaktować się z z bliskimi swej ofiary, by wymusić na nich okup za nią. Dzięki współpracy policji z Fundacją La Strada, która pomaga ofiarom handlu ludźmi, 27 września 38-letniej Polce udało się wrócić do kraju. Tymczasem nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych „pilotuje” sprawę jej porwania i dręczenia w Tunezji.
Tyle „suchych” faktów podanych w tej sprawie. Przyznać trzeba, że zawierają one sporo niejasności i, czy to się komuś podoba, czy nie, mogą budzić wątpliwości. – Który porywacz zostawia swej ofierze telefon? – zastanawia się internauta o nicku Gacek. – Przecież telefon da się namierzyć, także gdy się z niego nie dzwoni – zauważa. – Kobieta miała „przypadkiem” numer telefonu do gliniarza od handlu ludźmi? – powątpiewa ktoś logujący się jako Natalia.- I do niego mogła napisać, a do rodziny, czy znajomych w Polsce nie? – dopytuje. – 38-letnia kobieta, Polka, a z tym policjantem pisze jak dziecko z I klasy podstawówki, albo słabo znający polski cudzoziemiec – stwierdza z kolei ktoś, kto w sieci „nazywa się” Orion. – Coś tu bardzo, ale to bardzo nie gra – wyrokuje.
W istocie podane informacje są dość, z braku lepszego słowa, zadziwiające. Być może policja dla dobra śledztwa nie podaje wszystkich faktów, albo też część szczegółów została zmieniona. Niestety, całość brzmi dość niefortunnie, żeby nie rzec, mało wiarygodnie. Nie to jednak jest clou prawdziwej burzy dyskusyjnej w Internecie na ten temat.
Internauci nie zostawiają na ofierze Tunezyjczyka suchej nitki! Niektóre komentarze nawiązujące do faktu, że kobieta zapałała uczuciem do młodszego o 10 lat przedstawiciela innej kultury są tak wulgarne i tak tchnące rasizmem, że nie nadają się do druku. – Zachciało się jej młodego opalonego byczka, to miała – to jeden z „delikatniejszych” wpisów na temat tej sprawy, pozostawiony przez kogoś o nicku Janusz. – Tak się kończą hehe „pamiętniki z wakacji” – dodaje ktoś „nazywający się” Ola. – Mało to w Polsce fajnych chłopaków? Poszukała sobie „księcia”- Araba, to dostała za swoje. Niech się cieszy, że nie wykorzystali jej jeszcze jego bracia, kuzyni, ojciec, dziadek i cały klan – dodaje internauta o nicku Kolo. Nie brak jednak i tych, którzy bronią kobiety. – Każdy z nas szuka miłości i ma do niej prawo! Ta kobieta też ma takie prawo. A że akurat zakochała się w Tunezyjczyku i ją skrzywdził? W Polsce też mogła trafić na drania – przekonuje w sieci internautka Ela.

„Powinna zapłacić za całą akcję”

Komentują całą sprawę także osoby, dla których wątek obyczajowy tej sytuacji jest mało ważny, za to skupiają się na lekkomyślności 38- latki. – Mogła sobie jechać do Tunezji na spotkanie z ukochanym, bo dlaczego nie. Ale na zorganizowane wczasy i zatrzymać się w hotelu, a spotkać w ludnym, neutralnym miejscu, gdzie jest dużo turystów z Europy – zauważa ktoś o nicku Kris. – Kto rozsądny odwala taki numer, jak ta kobieta? – zastanawia się. – 38 lat i taka głupota? – dodaje z kolei Piko. – Cóż się dziwić nastolatkom, skoro dorosła baba taka durna – podsumowuje. – Powinna zwrócić część kosztów całej akcji ratowania i sprowadzenia do Polski – kwituje Anna. – Za bezmyślność powinno się słono płacić! – stwierdza. – Wstyd! – Tak na tego rodzaju komentarze reaguje internautka Iza.
– Kobieta pojechała za miłością, a dostała ból, strach i rozczarowanie. Wy chcielibyście, żeby jeszcze za coś płaciła? Jesteście potworami – dodaje. – Kto się nigdy nie zakochał i nie zrobił z miłości nic lekkomyślnego, niech pierwszy rzuci kamieniem – zachęca użytkowniczka sieci o nicku Princessa. – Miłość potrafi człowiekowi w głowie zamieszać – przekonuje. – Przerzucacie winę ze sprawcy na jego ofiarę! Jeszcze tylko brakuje wpisu, że „miała za krótką spódniczkę” i sprowokowała – irytuje się internautka Viola. – Winny jest zawsze sprawca – przypomina.
Dyskusja pokazuje, jak zróżnicowane mamy społeczeństwo. Jedni zwracają uwagę na nieścisłości w tej historii, inni – tylko na jej sedno. Część Polaków jest zdania, że miłość usprawiedliwia każdą lekkomyślność. Inni z kolei są zdania, że takie zachowania, należy piętnować. Nawet będąc uskrzydlonym uczuciem należy dbać o swoje bezpieczeństwo i kochając nie zapominać o tym, że nie wszyscy są dobrzy i uczciwy…

Monika Kamińska

4 Responses to "Horror w Tunezji"

Leave a Reply

Your email address will not be published.