Hospicjum opiekuje się 65 nieuleczalnie chorymi dziećmi

W podkarpackim hospicjum dla dzieci robią wszystko, by stworzyć małym pacjentom domowe warunku pobytu. Fot. Wit Hadło
W podkarpackim hospicjum dla dzieci robią wszystko, by stworzyć małym pacjentom domowe warunku pobytu. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Rozbudowa Podkarpackiego Hospicjum dla Dzieci pochłonęła 10,5 mln zł. Udało się dzięki funduszom norweskim i wsparciu darczyńców.

Rozbudowa powiększyła stacjonarne hospicjum o 14 sal chorych, czyli 28 łóżek, izbę przyjęć i gabinety zabiegowe, 2 sale operacyjne i salę pooperacyjną. Jest też świetlica z oranżerią, duża sala spotkań grupy wsparcia, sala rehabilitacyjna. – Dobudowana część zwiększyła powierzchnię hospicjum o prawie 4000 mkw. profesjonalnie wyposażonego ośrodka opieki hospicyjnej. Rozbudowa pozwoli zapewnić podopiecznym usługi na poziomie zgodnym z najwyższymi standardami krajowymi i europejskimi oraz zagwarantować chorym jak najwyższy komfort – mówi Rafał Ciupiński, szef Fundacji Podkarpackie Hospicjum dla Dzieci.

– Trafiają do nas dzieci cierpiące na nieuleczalne choroby neurologiczne, metaboliczne, genetyczne. Część to dzieci z nowotworami w progresji. Są w różnym wieku – od noworodka do 20 lat (w ich przypadku choroba zaczęła się w wieku dziecięcym) – mówi Janina Jarosz, założycielka fundacji.

Fundacja chce teraz pomóc także rodzinom, przede wszystkim przyszłym matkom, które spodziewają się urodzenia nieuleczalnie chorego lub niepełnosprawnego dziecka. Stąd pomysł na stworzenie hospicjum perinatalnego, w którym udzielana będzie pomoc psychologiczna dla kobiet w tak obciążonej ciąży. Będą one mogły liczyć tutaj na pomoc specjalistów – lekarza perinatologa oraz psychologa. Chodzi o to, by nie były pozostawione same sobie z traumą, którą przeżywają wiedząc, że urodzą nieuleczalnie chore dziecko lub dziecko, które nie przeżyje porodu.

Janina Jarosz pod ścianą pamięci, na której wiszą pamiątkowe tablice poświęcone darczyńcom, bez których pomocy hospicjum nie mogłoby funkcjonować. Fot. Anna Moraniec
Janina Jarosz pod ścianą pamięci, na której wiszą pamiątkowe tablice poświęcone darczyńcom, bez których pomocy hospicjum nie mogłoby funkcjonować. Fot. Anna Moraniec

Obecnie pod opieką mają 65 dzieci, 47 w domowej i 18 w stacjonarnej opiece
W uroczystości otwarcia hospicjum udział wzięli przedstawiciele władz samorządowych oraz przedsiębiorcy wspierający fundację, która utrzymuje się tylko z 1 proc. odpisów od podatku i wpłat darczyńców, a duża część tych środków przeznaczana jest z konieczności na bieżącą działalność hospicjum.

– Mamy kontrakt z NFZ, ale on nie pokrywa nawet połowy kosztów funkcjonowania hospicjum. Tzw. osobodzień w domowej opiece wyceniony jest na 80 zł, a rzeczywisty koszt wynosi 250 zł. Opieka stacjonarna nad dzieckiem terminalnie chorym wyceniona jest na 200 zł, a w rzeczywistości kosztuje 460-470 zł dziennie. Wykazaliśmy takie wartości ministerstwu zdrowia, które pracuje nad zmianą wycen – mówi prezes Ciupiński.

Anna Moraniec

[print_gllr id=184152]

Leave a Reply

Your email address will not be published.