
TOUR DE POLOGNE. Były mistrz świata najlepszy po sprinterskim finisz na III etapie
Mistrz świata z 2010 r Norweg Thor Hushovd wygrał 3. etap kolarskiego wyścigu Tour de Pologne. Etap z Krakowa do Rzeszowa (226 km) zakończył się sprinterską walką na finiszu, choć dopiero 1500 m przed metą zlikwidowana została grupka czterech kolarzy, którzy uciekali przez… 190 km.
III etap tegorocznego Tour de Pologne, który odbył się już na polskiej ziemi, nie był zbyt przyjemny dla kolarzy. Zawodnicy mieli do pokonania trasę z Krakowa do Rzeszowa, liczącą 226 km. O ile we Włoszech pogoda raczej sprzyjała wszystkim startującym, tak Polska powitała kolarzy iście jesienną aurą.
Deszczowy Matysiak
Już kilka chwil po starcie pojawiły się pierwsze krople deszczu. Po przejechaniu pięciu kilometrów zawiązała się jednak ucieczka, w skład której weszli: Aleksandr Djaczenko (ASTANA), Ricardo Mestre (Euskaltel – Euskadi), Mirko Selvaggi (Vacansoleil) i Bartłomiej Matysiak (CCC). Nie minęło kilka minut, a na trasie rozszalała się prawdziwa ulewa.
Czteroosobowa ucieczka zyskiwała przewagę nad peletonem, w której najpoważniej pracowała ekipa Saxo-Tinkoff z liderem wyścigu, Rafałem Majką na czele. Po przejechaniu 105 km, uciekinierzy mieli nad peletonem 9 minut i 40 sekund przewagi. Był to moment, w którym goniąca grupa rozpoczęła mozolne odrabianie strat.
Na 169 kilometrze, w miejscowości Strzyżów, ustawiono pierwszą na tym etapie lotną premię. Najszybszy na niej był Matysiak, który wyprzedził Mestre i Djaczenkę. Polak zgarnął również największe pule na kolejnych premiach: lotnej i górskiej (obie w Lubeni). Kolarz z grupy CCC pokazał się więc z bardzo dobrej strony na trzecim etapie TdP.
Topniejąca przewaga
Przewaga czwórki nad peletonem topniała z kilometra na kilometr. Tuż po wjeździe do Rzeszowa wynosiła ona około dwie minuty. W tym momencie na czele peletonu pracowała ekipa Sky. W Rzeszowie na kolarzy czekały trzy rundy. Na 16 km przed metą uciekinierzy mieli jeszcze około minuty i 30 sekund przewagi. Peleton nie zamierzał jednak dopuścić do zwycięstwa któregoś z czwórki zawodników. Czwórka dzielnych kolarzy broniła się praktycznie do ostatnich metrów. Trzy kilometry przed metą na rozpaczliwy zryw zdecydował się jeszcze Djaczenko. Za nim ruszyła reszta uciekinierów. Peleton miał jednak wszystko pod kontrolą. Grupa Argos-Shimano świetnie rozpędziła „pociąg”. Uciekających kolarzy na 1,5 km przed metą „wchłonął” peleton i losy etapu rozstrzygnęły się w sprinterskim finiszu z peletonu.
Tutaj walkę na mecie wygrał Norweg Thor Hushovd, minimalnie wyprzedzając Marka Renshaw’a. Na siódmej pozycji finiszował najlepszy z Polaków Michał Gołaś (Omega Pharma), a najaktywniejszym zawodnikiem został Bartłomiej Matysiak (CCC Polsat Polkowice), zwycięzca jedynej górskiej i dwóch lotnych premii na trasie z Krakowa do Rzeszowa.
Liderem pozostał Rafał Majka (Saxo-Tinkoff). Cztery sekundy do Polaka traci wicelider, Kolumbijczyk Sergio Henao, a sześć sekund Francuz Christopher Riblon.
[print_gllr id=90881]



6 Responses to "Hushovd najlepszy w Rzeszowie, Majka wciąż liderem. ZDJĘCIA"