
STALOWA WOLA. Jeszcze nigdy w historii naszego producenta uzbrojenia nie było takiej palety ofert. Rodzina naszych skorupiaków pełznie na pierwszą linie ognia.
Z kilku źródeł dowiedzieliśmy się o mającym wkrótce nastąpić podpisaniu intratnej umowy przez Hutę Stalowa Wola. – Ona może ustawić naszego producenta uzbrojenia nawet na dziesięć lat – roztacza biznesową wizję posłanka Renata Butryn. Huta puszcza wiele mówiące oko, a MON milczy. Tajemniczość godna pochwały, ale dla śledzących, nawet pobieżnie, rynek zbrojeniowy wielkiej niespodzianki nie będzie. Grunt, że będą pieniądze dla HSW. I to niemałe.
Wszystko wskazuje na to, że zaczną już się zwracać pieniądze zainwestowane przez HSW w zakup dolnośląskiej fabryki ciężarówek Jelcz-Komponenty. Kosztowała niecałe 20 mln. zł i jeszcze ćwierć tej kwoty nowy właściciel zobowiązał się wyłożyć na szybką modernizację linii produkcyjnych w Jelczu.
W wystrzałowych skorupiakach można przebierać
Pierwszym na pewno będzie nasza Marynarka Wojenna, która zakupiła od Norwegów rakiety typu NSM (zasięg ok. 150 km) i teraz będzie musiała osadzić je na kołowych podwoziach. Norwegowie kupili w ub. roku ponad 20 takich podwozi w Jelczu, a niedawno na poligonie w USA przeprowadzili próbne strzelanie. Wypadło zadowalająco i nie mamy wątpliwości, że na takich samych podwoziach zostaną zamontowane wyrzutnie do rakiet broniących naszego wybrzeża. Dojdzie do tego całkiem spora liczba wozów towarzyszących i można być pewnym, że pracujący w Jelczu dla stalowowolskiego producenta nie będą mieli przestojów przez najbliższe lata.
Pracujący nad Sanem też będą musieli być wstrzemięźliwi w braniu urlopów, bo nie tylko rakietami NSM rynek zbrojeniowy żyje. HSW pod koniec ub. dekady wygrała przetarg na opracowanie koncepcji konstrukcyjnej wyrzutni rakiet typu MLRS, o zasięgu do 300 km. Program został opatrzony kryptonimem „Homar”, a pierwszy moduł ogniowy ma być gotowy do 2015 r. Konstrukcja też zostanie osadzona na podwoziach z Jelcza. Podobnie jak całkiem nowa, lekka haubica samobieżna 155-mm „Kryl”. Gąsienicowy brat „Kryla” trafia właśnie na służbę w naszej artylerii i nazywa się „Krab”. Ciszej przy tych głośnych programach, próby strzelania przechodzi samobieżny moździerz 120-mm „Rak”, który został pokazany światu na niedawnych targach zbrojeniowych w Paryżu. Stalowowolscy zbrojeniowcy mają więc co robić, a nasza armia nie musi zamawiać sprzętu poza granicami.
Przyjedzie minister i coś będzie wiadomo
Prawdopodobnie w sierpniu Tomasz Siemoniak, minister obrony narodowej, przyjedzie do Stalowej Woli, by podpisać któryś z anonsowanych kontraktów. To dobra pora na takie gesty, bo na początku września w Kielcach zostanie otwarty Salon Przemysłu Obronnego, na którym wybrany przez naszą armię produkt „made in HSW” zostanie już oficjalnie zaprezentowany. Przy okazji wizyty ministra nad Sanem, będzie można wyjaśnić relacje na linii HSW – Bumar. Holding zbrojeniowy ma ciągle chrapkę na stalowowolską fabrykę, a ta zapiera się jak może przed zjednoczeniem. Pora przerwać ten stan niepewności.
Jerzy Mielniczuk



3 Responses to "Huta będzie mieć robotę na lata"