
STALOWA WOLA. Koniec podchodów największych zakładów zbrojeniowych. Albo zaczną ze sobą współpracować, albo znikną. HSW zachowa autonomię i nie będzie zasilać swoimi pieniędzmi kasy PHO.
Wszystko na to wskazuje. Premier ogłosił pierwszą decyzję ws. oczekiwanej od lat konsolidacji zakładów zbrojeniowych. Wszystkie, a przynajmniej największe, znajdą się w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Huta Stalowa Wola ma w niej odgrywać wiodącą rolę, ale współpracować będzie musiała z całym Polskim Holdingiem Obronnym, z którym od miesięcy toczyła cichą walkę o byt. PHO prawdopodobnie przestanie istnieć.
Zakłady zbrojeniowe muszą połączyć siły, by dać odpór zagranicznym potentatom przy przetargach. Dwa ostatnie rządy nie mogły sobie poradzić z programem konsolidacji, nawet pod związkową groźbą strajku. Związki chcą wreszcie negocjować z jednym właścicielem, a nie jak teraz z kilkoma, bo różne zakłady podlegają różnym ministerstwom.
I wilk syty i owca cała
– Powstaje Polska Grupa Zbrojeniowa, która będzie zawierała w sobie wszystkie kluczowe przedsiębiorstwa pracujące na rzecz polskiego przemysłu zbrojeniowego – powiedział premier Tusk podczas poniedziałkowej wizyty w Siemianowicach Śl. Do Wojskowych Zakładów Mechanicznych wybrał się z ministrami skarbu oraz obrony narodowej. Towarzystwo nie było przypadkowe, bowiem duża część zakładów zbrojeniowych, w tym m.in. HSW, podlega resortowi skarbu, a inne MON. W resorcie skarb powstawał program konsolidacji, który potem został przedstawiony do akceptacji MON. PGZ jest czymś w rodzaju złotego środka.
Szczegółów nowego tworu gospodarczego na razie jeszcze nie podano. Wiadomo tylko, że oprócz HSW do PGZ wejdzie 11 wojskowych przedsiębiorstw remontowo-produkcyjnych, cały Polski Holding Obronny, w którym jest m.in. nowodębski Dezamet oraz OBR Centrum Techniki Morskiej. W PGZ zatrudnienie będzie miało ponad 13 tys. osób, a łączne roczne przychody szacowane są na poziomie 6 mld. zł. Jak powiedział Włodzimierz Karpiński, minister skarbu państwa: – Jestem święcie przekonany, że interes polskiej armii i interes polskiej gospodarki tu się dobrze przecięły.
Koniec jednej wojny, ale druga trwa
Miesiące przed ogłoszeniem zrębów konsolidacji, Polski Holding Obronny, czyli dawny Bumar, chciał połknąć HSW. W tej sprawie nawet doszło do porozumienia prezesa Bumaru ze związkowcami z HSW. Później ci drudzy zorganizowali referendum, w którym prawie cała załoga opowiedziała się przeciwko łączeniu z Bumarem. Decyzja jednak należała do rządu, który jest właścicielem większości udziałów HSW. Teraz wiadomo, że nie będzie już „polsko-polskiej wojny zbrojeniowej”, jak premier Tusk określił rywalizację HSW z PHO. Nadal trwa jednak wojna o wielkie zamówienia, bo rząd na unowocześnienie armii w ciągu najbliższej dekady chce wydać 130 mld. zł i o to w konsolidacji chodzi, żeby te pieniądze nie wyciekły na zewnątrz.
Jerzy Mielniczuk


