Huta w Grupie razem z byłym Bumarem?

Produkowany w Stalowej Woli „Krab" swą 155-milimetrową armatą będzie już teraz strzelał na chwałę całej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Dla zgody premier proponuje, by dać jej nazwę „Rosomak", od najbardziej znanego polskiego transportera opancerzonego. Fot. Jerzy Mielniczuk
Produkowany w Stalowej Woli „Krab” swą 155-milimetrową armatą będzie już teraz strzelał na chwałę całej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Dla zgody premier proponuje, by dać jej nazwę „Rosomak”, od najbardziej znanego polskiego transportera opancerzonego. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Koniec podchodów największych zakładów zbrojeniowych. Albo zaczną ze sobą współpracować, albo znikną. HSW zachowa autonomię i nie będzie zasilać swoimi pieniędzmi kasy PHO.

Wszystko na to wskazuje. Premier ogłosił pierwszą decyzję ws. oczekiwanej od lat konsolidacji zakładów zbrojeniowych. Wszystkie, a przynajmniej największe, znajdą się w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Huta Stalowa Wola ma w niej odgrywać wiodącą rolę, ale współpracować będzie musiała z całym Polskim Holdingiem Obronnym, z którym od miesięcy toczyła cichą walkę o byt. PHO prawdopodobnie przestanie istnieć.

Zakłady zbrojeniowe muszą połączyć siły, by dać odpór zagranicznym potentatom przy przetargach. Dwa ostatnie rządy nie mogły sobie poradzić z programem konsolidacji, nawet pod związkową groźbą strajku. Związki chcą wreszcie negocjować z jednym właścicielem, a nie jak teraz z kilkoma, bo różne zakłady podlegają różnym ministerstwom.

I wilk syty i owca cała
– Powstaje Polska Grupa Zbrojeniowa, która będzie zawierała w sobie wszystkie kluczowe przedsiębiorstwa pracujące na rzecz polskiego przemysłu zbrojeniowego – powiedział premier Tusk podczas poniedziałkowej wizyty w Siemianowicach Śl. Do Wojskowych Zakładów Mechanicznych wybrał się z ministrami skarbu oraz obrony narodowej. Towarzystwo nie było przypadkowe, bowiem duża część zakładów zbrojeniowych, w tym m.in. HSW, podlega resortowi skarbu, a inne MON. W resorcie skarb powstawał program konsolidacji, który potem został przedstawiony do akceptacji MON. PGZ jest czymś w rodzaju złotego środka.

Szczegółów nowego tworu gospodarczego na razie jeszcze nie podano. Wiadomo tylko, że oprócz HSW do PGZ wejdzie 11 wojskowych przedsiębiorstw remontowo-produkcyjnych, cały Polski Holding Obronny, w którym jest m.in. nowodębski Dezamet oraz OBR Centrum Techniki Morskiej. W PGZ zatrudnienie będzie miało ponad 13 tys. osób, a łączne roczne przychody szacowane są na poziomie 6 mld. zł. Jak powiedział Włodzimierz Karpiński, minister skarbu państwa: – Jestem święcie przekonany, że interes polskiej armii i interes polskiej gospodarki tu się dobrze przecięły.

Koniec jednej wojny, ale druga trwa
Miesiące przed ogłoszeniem zrębów konsolidacji, Polski Holding Obronny, czyli dawny Bumar, chciał połknąć HSW. W tej sprawie nawet doszło do porozumienia prezesa Bumaru ze związkowcami z HSW. Później ci drudzy zorganizowali referendum, w którym prawie cała załoga opowiedziała się przeciwko łączeniu z Bumarem. Decyzja jednak należała do rządu, który jest właścicielem większości udziałów HSW. Teraz wiadomo, że nie będzie już „polsko-polskiej wojny zbrojeniowej”, jak premier Tusk określił rywalizację HSW z PHO. Nadal trwa jednak wojna o wielkie zamówienia, bo rząd na unowocześnienie armii w ciągu najbliższej dekady chce wydać 130 mld. zł i o to w konsolidacji chodzi, żeby te pieniądze nie wyciekły na zewnątrz.

Jerzy Mielniczuk

Leave a Reply

Your email address will not be published.