Huta w silnej grupie zbrojeniowej

Produkowany w Stalowej Woli „Krab" na razie strzela tylko w polskich barwach. Jest coraz większa szansa, że pod flagą PGZ trafi też na wyposażenie innych wojsk. Fot. Jerzy Mielniczuk
Produkowany w Stalowej Woli „Krab” na razie strzela tylko w polskich barwach. Jest coraz większa szansa, że pod flagą PGZ trafi też na wyposażenie innych wojsk. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Na pierwszy konsolidacyjny rzut poszła największa zbrojownia z Podkarpacia. Po siedmiu latach przygotowań ruszył program łączenia sił krajowego przemysłu obronnego.

Rada Ministrów wyraziła zgodę na wniesienie akcji Huty Stalowa Wola do nowo powstałej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. To pierwszy krok na drodze konsolidacji zakładów zbrojeniowych, z którą kolejne rządy nie mogły sobie poradzić. Oprócz HSW, której większość akcji ma Ministerstwo Skarbu Państwa, do PGZ wejdzie 11 Wojskowych Przedsiębiorstw Remontowo-Produkcyjnych, podlegających Ministerstwu Obrony Narodowej. Docelowo w PGZ ma znaleźć się 30 firm i zatrudniać ona będzie ok. 15 tys. osób.

Łączenie małych firm w większe grupy kapitałowe jest zwykłą obroną przed obcym kapitałem, który chce przejąć dużą część zamówień zbrojeniowych z Polski. Ich wartość szacowana jest na 130 mld zł, a to są pieniądze, którymi nie pogardzą największe koncerny zbrojeniowe świata. – Chcemy zbudować silną grupę, która będzie mogła konkurować o kontrakty zbrojeniowe w kraju i za granicą – mówi Włodzimierz Karpiński, minister skarbu.

W Stalowej Woli bez paniki i z nadziejami
Konsolidację zbrojeniówki wymusza nie tylko obca konkurencja, ale nawet pracownicy. Zakłady tej branży podlegają kilku resortom, a to utrudnia rozmowy chociażby związkowcom. Ci straszyli rząd Tuska strajkami, jeżeli nie doprowadzi do konsolidacji. Wg związków, zakłady zbrojeniowe najlepiej było połączyć pod skrzydłami Bumaru, już istniejącej dużej grupy firm zbrojeniowych, która w ub. roku zmieniła nazwę na Polski Holding Obronny. Należy do niego m.in. Dezamet z Nowej Dęby. Rząd na marketingową zmianę nazwy nie dał się nabrać i wybrał swoją drogę konsolidacji. Spółki z byłego Bumaru na razie są poza PGZ i docelowo nie wszystkie zostaną do Grupy włączone. To efekt dość spontanicznego traktowania pieniędzy i przetargów w Bumarze, przez co niektóre spółki mają teraz poważne kłopoty.

W przypadku Huty Stalowa Wola zmiana właściciela akcji niewiele zmieni. Odległą, ale realną szansą jest to, że kiedyś będą one mogły trafić na giełdę. Prezes HSW w sprawach istotnych częściej teraz będzie jeździł do Radomia, niż do Warszawy. Siedzibę nowej grupy producenckiej ulokowano w Radomiu ze względu na zbrojeniowe tradycje Centralnego Okręgu Przemysłowego. Bardziej przemawia za tym bliskość lotniska i zbrojeniowe specjalizacje naukowe w radomskiej Politechnice. HSW ma zamówień na kilka lat i o przyszłość nie musi się martwić. Z jej zbrojowni wyjeżdżają samobieżne wyrzutnie rakiet, moździerze i armatohaubice. Paleta tych konstrukcji wkrótce poważnie się poszerzy. Jest to istotne, bo w nowym układzie gospodarczym stalowowolanie będą mogli wygrać kilka zagranicznych przetargów i jeszcze więcej zarobić.

Potężne pieniądze w nowoczesność
Rząd tworząc PGZ dał jej wymóg rocznych przychodów sięgających 5 mld. zł. Bezpośrednie zatrudnienie znajdzie w niej od 14 do 20 tys. ludzi, ale pośrednio pracę przy kontraktach zbrojeniowych będzie miało nawet trzy razy więcej. Firmy skupione w PGZ mają wspólnie modernizować swój park maszynowy. HSW tylko w ub. roku wydała kilkadziesiąt mln zł na nowe maszyny. Dla porównania, cała nowa fabryka broni Łucznik w Radomiu ma kosztować 100 mln zł.

Jerzy Mielniczuk

3 Responses to "Huta w silnej grupie zbrojeniowej"

Leave a Reply

Your email address will not be published.