
KOLBUSZOWA. Niszczone są zarówno budynki publiczne, jak i prywatne.
Stłuczone szyby, porysowane ściany i walające się na ziemi sterty śmieci – tak wygląda rzeczywistość (nie tylko) w Kolbuszowej. Niszczone są zarówno budynki publiczne, jak i prywatne.
Największą plagą są pseudo-graficiarze. Cierpi na tym miasto. Nie lepiej jest w innych miejscowościach, zwłaszcza położonych przy drodze krajowej nr 9, czyli w: Widełce, Kolbuszowej Górnej, Kupnie czy Kolbuszowej Dolnej.
Grzegorz Dzimiera, komendant Straży Miejskiej w Kolbuszowej nie kryje, że problem wandali jest dość poważny. – Dotyczy on przede wszystkim przystanków autobusowych – mówi. – Z tego tytułu gmina ponosi konkretne straty. Na szczęście część z nich pokrywa ubezpieczyciel. Są miejscowości, gdzie te szyby są rozbijane kilka razy w roku – alarmuje.
Jeśli chodzi o samą Kolbuszową, to zdaniem szefa Straży Miejskiej, problem nie jest aż tak poważny: – W ub.r. sytuacja wyglądała tu całkiem nieźle. Nie mieliśmy poważniejszych aktów wandalizmu na placach zabaw, nie było też tylu malowań i napisów jak w poprzednich latach. A wiec wygląda na to, że sytuacja została opanowana. Najgorzej jest w miejscowościach położonych przy drodze krajowej nr 9, czyli w Widełce, Kolbuszowej Górnej czy Kupnie.
Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Kolbuszowej komendant Dzimiera zapowiedział, że na wakacjach szczególnie wzmocni działania przeciwko wandalom: – Być może spróbujemy wejść we współpracę z policją – dodał.
Paweł Galek



One Response to "Idą na wojnę z wandalami"