PODKARPACIE. Roczne utrzymanie administracji w naszym województwie kosztuje podatników 786 milionów złotych.
Jeśli spytalibyśmy przypadkowego przechodnia na ulicy o to, ile kosztuje utrzymanie władzy, to na pewno otrzymalibyśmy odpowiedź – za dużo. Postanowiliśmy sprawdzić, ile to tak naprawdę jest? Po przekopaniu oświadczeń majątkowych i roczników statystycznych otrzymaliśmy odpowiedź, która przeszła oczekiwania.
Według rocznika statystycznego, podkarpacka sfera budżetowa rocznie przeznacza na pensje swoich pracowników aż 3 miliardy złotych. Do tego dochodzi 0,5 miliarda na dodatki do pensji i nagrody. Jednak te astronomiczne kwoty to wartość wynagrodzeń nie tylko urzędników, ale również nauczycieli, policjantów, lekarzy. Dla porównania można dodać, że pensje i dodatki pracowników budżetówki to łącznie 3,5 mld zł, a wydatki administracji na inwestycje w naszym województwie to tylko 2,5 mld zł.
Na Podkarpaciu pracuje łącznie 21 tys. urzędników różnego szczebla od wojewódzkiego po gminne oraz urzędników organów wojewódzkich instytucji rządowych. Nie ma w tej chwili danych pozwalających określić, ile kosztują pensje tej małej armii. Jednak roczne utrzymane tej administracji kosztuje 786 milionów złotych, to niemal 0,8 mld zł.
Równocześnie wydatki z samorządowych budżetów na ochronę zdrowia na Podkarpaciu wynoszą 199 mln zł, na bezpieczeństwo i ochronę przeciwpożarową samorządy wydają łącznie 189 mln zł.
Na Podkarpaciu mamy 25 starostw powiatowych, które zatrudniają 3672 osoby. Średnie zarobki w starostwach to 3403 zł, a szefowie, czyli starości, inkasują nawet po 12 tys. zł miesięcznie. W 160 gminach miejskich i wiejskich zatrudnionych jest prawie 9 tys. urzędników, którzy średnio co miesiąc zarabiają 3410 zł brutto. Natomiast szefowie gmin wybierani w wyborach nie muszą narzekać. Średnio burmistrzowie co miesiąc wzbogacaj się o 10 – 12 tys. zł brutto. Z kolei wójtowie inkasują 8 – 10 tys. zł. Prezydenci miast mogą tu czuć się pokrzywdzeni, bo “gołej pensji” wraz z dodatkiem funkcyjnym i dodatkiem za staż pracy mają około 12 tys. złotych brutto miesięcznie.
Na takie miesięczne pensje większość zatrudnionych w normalnych przedsiębiorstwach prywatnych pracuje pół roku. Inni co najwyżej mogą sobie pomarzyć, bo już 161 tys. z nas to zarejestrowani bezrobotni.
***
Koszt utrzymania biurokracji jest niebotyczny, ale czy możemy czuć się lepiej tylko dlatego, że urzędnicy są i przekładają papiery? Obywatel może czuć się, mówiąc językiem ulicy, wydymany. Bo kiedy wybiera się do urzędu, to musi wziąć dzień wolny, bo urzędnicy pracują do 15 lub 16, czyli w godzinach, kiedy ich klienci zasuwają na ich utrzymanie w normalnych firmach. Kiedy już przyjdzie do urzędu, z otwartymi ramionami witany nie jest. A on, tzn. obywatel, ma obowiązek „na kasie” uśmiechać się do każdego klienta. Ale zostawmy uśmiechy…
Urzędnicze osiągnięciach w dziedzinie inwestycji, tworzeniu nowych miejsc pracy, budowy dróg, zapewnienia opieki zdrowotnej, bezpłatnej edukacji i bezpieczeństwa też pomińmy.
Przejdźmy do jednej podstawowej sprawy. To urzędnicy dużo kosztują, a kto płaci? Ja płacę, Pan płaci, Pani płaci… i najbardziej mnie irytuje, że urzędnicy i w ogóle większość tzw. budżetówki nieczęsto o tym pamięta. A my płacimy i chcemy wymagać.
Artur Getler




13 Responses to "Ile kosztuje nas władza?"