
Młoda dziewczyna ze łzami w oczach błaga o pomoc w nierównej walce z groźnym nowotworem. To Diana Krupniak z Ustrzyk Dolnych, która walczy z chłoniakiem śródpiersia. Dotychczasowe leczenie nie przyniosło rezultatu. Terapia ostatniej szansy została wyceniona na ponad półtora miliona złotych.
Diana ma 29 lat. urodziła się i aktualnie mieszka w Ustrzykach Dolnych. O chorobie dowiedziała się półtora roku temu. – Źle się czułam, szybko się męczyłam, miałam ucisk w gardle, zalewały mnie poty. Do tego doszła jeszcze wysypka. Lekarz, który mnie wówczas zbadał, powiedział, że to na tle nerwowym i nie mam się czym martwić – opowiada Diana.
Objawy jednak się nasilały, do tego doszedł uporczywy kaszel i duszności. – Wyczułam też guzek na szyi. Pracowałam wówczas w Rzeszowie w przychodni „Medyk”, umówiłam się na wizytę, lekarz skierował mnie na szczegółowe badania, w tym także prześwietlenie płuc i wtedy okazało się, że mam guza o wielkości 10 centymetrów w klatce piersiowej – wspomina.
29-latka trafiła do szpitala, tam padła diagnoza – chłoniak śródpiersia.
– Siedziałam na krześle i słuchałam lekarzy, ale czułam, jakby mówili o kimś innym, jakby ta choroba nie dotyczyła mnie, tylko kogoś, kto siedzi obok. Nie dopuszczałam do świadomości, że to ja jestem tak ciężko chora – opowiada 29-latka.
Samotna walka
O chorobie długo nikomu nie mówiła. – Z jednej strony nie chciałam martwić bliskich, z drugiej oszczędzić sobie dodatkowego stresu związanego z ciągłym poruszaniem tematu choroby i tego, jak się czuję – wyjaśnia. O nowotworze wiedzieli tylko rodzice i rodzeństwo. – Miałam i mam w nich ogromne wsparcie – przyznaje nasza rozmówczyni.
Diana została zakwalifikowana do leczenia, ruszyła chemioterapia. – Straciłam włosy… To było dla mnie coś strasznego… Nie chciałam na siebie patrzeć, rzadko spoglądałam na swoje odbicie w lustrze, prawie nie mam zdjęć z tamtego okresu. Rodzice kupili mi perukę, malowałam brwi, doklejałam rzęsy, dzięki temu nadal udawało mi się ukrywać chorobę – mówi.
Walka o każdy oddech
Po ośmiu cyklach okazało się, że terapia nie przynosi pożądanego efektu. pojawiły się dodatkowe guzy na krtani. – Rosną z każdym dniem, dlatego w moim przypadku tak cenny jest czas, bo ja się po prostu duszę. Czuję, jakby ktoś zaciskał mi dłonie na szyi, walczę o każdy oddech, to jest przerażające uczucie – opisuje Diana.
Zapadła decyzja o autoprzeszczepie. – Dostałam dwie kolejne chemie, później zachorowałam na koronawirusa, więc moje leczenie zostało przerwane. Po trzeciej chemii pojechałam do Gliwic na badanie PET. To taka bardzo dokładna tomografia. Kiedy przyszły wyniki, usłyszałam od lekarzy, że kolejne chemie nie mają sensu, bo nie niszczą komórek nowotworowych i że jedyną szansą dla mnie jest terapia CAR-T, która kosztuje ponad 1,6 miliona złotych… Załamałam się. Dla mnie i mojej rodziny to astronomiczna kwota, całkowicie poza naszym zasięgiem – przyznaje Diana.
Aby zebrać fundusze na kosztowne leczenie na stronie Fundacji Siepomaga ruszyła zbiórka. – Większość moich znajomych dopiero teraz dowiedziała się o mojej chorobie – przyznaje Diana.
– Szczerze mówiąc, miałam spore wątpliwości czy to się uda, czy ludzie będą chcieli wpłacać pieniądze na moje leczenie. Jest przecież tyle chorych dzieci, matek z dziećmi, które potrzebują pomocy, dlaczego ludzie mieliby wspierać akurat mnie? – mówi 29-latka.
Milion w tydzień
Okazało się, że historia Diany wzruszyła tysiące osób nie tylko z regionu, ale i całej Polski, a nawet świata. Już w pierwszy tydzień zbiórki udało się zebrać milion złotych! – To jest coś niesamowitego – wzrusza się Diana.
– W pomoc włączyło się tylu ludzi, nie tylko moich znajomych, ale także zupełnie obcych, którzy mnie nie znają. Poświęcają swój wolny czas i energię, aby mi pomóc. Organizują aukcje charytatywne, wydarzenia, wpłacają dla mnie pieniądze. Sami niewiele mają, a jeszcze się tym dzielą. Piszą do mnie, wspierają, życzą powrotu do zdrowia. W ostatnim czasie dostałam wiadomość, która mnie wyjątkowo wzruszyła: dzieci, które miały komunię, postanowiły część pieniędzy przeznaczyć na moje leczenie. To jest naprawdę coś niesamowitego – mówi wzruszona Diana.
Zbiórka na stronie siepomaga.pl trwa do 31 maja. Trzeba zebrać prawie 1,7 miliona złotych. W czwartek dzięki wsparciu ponad 19 tysięcy wpłacających na koncie było już ponad 1,2 mln zł.
Ale to nie jedyny sposób, w jaki można wesprzeć chorą 29-latkę. Na Facebooku powstała strona „Życie dla Diany – licytacje na rzecz Diany Krupniak”. Aktualnie grupa liczy już ponad siedem tysięcy osób i cały czas się rozrasta. Można tam licytować i oferować na licytację różne przedmioty i usługi. Jest sporo oryginalnego rękodzieła, biżuteria, książki, płyty, ale też domowe słodkości i przeróżne usługi. Ludzie pieką chleby i ciasta, można wylicytować pyszny obiad, weekend w hotelu ze spa, czy wycieczkę po nieznanych zakątkach Bieszczadów. Ludzie dzielą się czym mogą, aby wesprzeć Dianę w powrocie do zdrowia.
Wszystkie ręce na pokład
Mobilizują się także mieszkańcy Ustrzyk Dolnych. Już w najbliższą sobotę, 22 maja, w parku Pod Dębami odbędzie się spotkanie sportowo-rekreacyjne, z którego dochód zostanie przekazany na leczenie 29-latki. Organizatorzy przygotowali sporo atrakcji. w planie są m.in. animacje dla dzieci, gry i zabawy, pokazy ratownictwa medycznego i straży pożarnej, kiermasz rozmaitości i licytacje.
6 czerwca, w dzień urodzin Diany, na ustrzyckim rynku odbędzie się impreza charytatywna, z której cały dochód także zostanie przekazany na leczenie młodej kobiety. – Swoją pomoc zaoferowało już wielu darczyńców, których usługi, towary i inne dobra zostaną wylicytowane, a pieniądze z licytacji trafią na leczenie Diany. Między innymi będzie można wylicytować bilety na jedyny taki koncert ustrzyckiej gwiazdy polskiego punk rocka – grupy KSU. Bilety będą limitowane, a koncert odbędzie się tydzień później w Ustrzyckim Domu Kultury – informuje Bartosz Romowicz, burmistrz Ustrzyk Dolnych.
30 zł na 30. urodziny
Burmistrz Romowicz zaapelował też o dokonywanie wpłat na leczenie Diany. – Wierzę, że i tym razem damy radę! I podejmiemy wszystkie dostępne możliwości, aby pokryć koszty tej terapii! Nieustannie prowadzona jest zbiórka dostępna na portalu siepomaga. Koniecznie klikajcie w link i wyślijcie chociaż 30 zł na 30. urodziny Diany – zaapelował gospodarz Ustrzyk Dolnych.
KSU dla Diany
12 czerwca w Ustrzyckim Domu Kultury odbędzie się akustyczny koncert legendy polskiego rocka, grupy KSU, pt. „Życie dla Diany”. W imprezie, ze względu na obostrzenia, mogą wziąć udział jedynie 94 osoby. Pojedyncze lub podwójne bilety na ten niezwykły koncert można licytować na Facebooku na stronie wydarzenia „Charytatywny, akustyczny koncert KSU „Życie dla Diany”.
Liczy się każda minuta
W środę Diana była na kolejnej konsultacji w Gliwicach. Lekarze potwierdzili gotowość do rozpoczęcia leczenia, ale jest jeden warunek: 29–latka musi zebrać całą kwotę potrzebną na terapię. – To dla mnie być albo nie być. liczyć się każda minuta, bo choroba postępuje. Prowadzę wyścig z czasem, a to czy wygram, zależy od ludzi dobrej woli i ich dobrego serca. Lekarze mówią, że terapia CAR-T daje mi 70 procent szans na całkowite wyzdrowienie. mam szansę pokonać nowotwór, ale sama tego nie dokonam, dlatego chciałabym za pośrednictwem Super Nowości zaapelować do wszystkich o pomoc i wsparcie w walce z chorobą. Mam wolę walki i wiarę w to, że uda mi się pokonać nowotwór. Jedyne czego potrzebuję, to fundusze, z całą resztą sobie poradzę – zapewnia Diana.
Martyna Sokołowska
Aby wesprzeć Dianę możesz: – wpłacić dowolną kwotę poprzez stronę
www.siepomaga.pl/diana-krupniak lub poprzez tradycyjny przelew: Fundacja Siepomaga,
nr konta 44 2490 1028 3587 1000 0013 0229 tytułem „Darowizna Diana Krupniak”.



3 Responses to "Ile kosztuje życie 29-latki"