
PODKARPACIE. Jak oszukują w pubach i barach.
Upalny dzień, skwar leje się z nieba. Nic tak nie koi jak “spocony” kufel zimnego złocistego piwa. Czy jednak w kuflu znajdziemy to za co zapłaciliśmy? Niekoniecznie, właściciele mają wiele metod na oszczędzanie poprzez oszukiwanie klientów. Jak donosi Rzeczpospolita, właściciele lokali stosują dolewanie resztek po innych klientach, sprzedawanie tańszego alkoholu jako droższy i markowy, rozcieńczanie trunków wodą.
Szczególnie oszustwom sprzyja okres wakacyjny. Urzędy kontrolne odnotowują wtedy znacznie więcej skarg na restauracje i puby niż w innych miesiącach. Niedawno Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta przedstawił raport, z którego wynikało, że różnego rodzaju uchybienia stwierdzono w 79 procentach lokali gastronomicznych. Skoro restauratorzy tak często oszukują na jedzeniu, w wypadku alkoholu może być podobnie.
Chrzczenie to mit
– Rozcieńczanie piwa wodą w beczkach to mit – mówi nam pan Grzegorz jeden z byłych właścicieli rzeszowskiego pubu. – Nie da się dolać wody do hermetycznie zamkniętej beczki. Tak samo kłopotliwe jest zamontowanie dodatkowej rurki do kranu przy ladzie, która dolewała by wodę. Są znacznie łatwiejsze metody na oszukanie klienta.
Nie doleją
W wypadku piwa najłatwiej jest zawsze nie dolać piwa i spienić je. Kilka mililitrów na każdym kuflu da w konsekwencji kilkanaście lub kilkadziesiąt dodatkowych kufli nalanych z jednej beczki. Barman może też “pod ladą” dolać do piwa trochę wody, jeśli jest bardzo zimne nie rozpoznamy po smaku, że coś jest nie tak. Można jednak jeszcze łatwiej. Barman może nam nalać piwo z kraniku, na którym widnieje logo znanej marki. W rzeczywistości do tego kraniku może być podłączona beczka z tańszym piwem.
Nie tylko piwo
To samo dotyczyć może innych alkoholi. Zamawiamy lampkę drogiego wina, a dostajemy tańsze. W drinku, może być mniej wódki, albo znaleźć się może gorszy alkohol pochodzący z niższej półki. Istnieje też jeszcze jeden rodzaj “oszustwa”, który akurat w pewnym sensie działa na korzyść klienta. Podczas różnego rodzaju imprez organizowanych przez lokale np. dla pracowników firmy pracownicy pubu czy restauracji muszą pracować nieraz i do rana. Dlatego aby skrócić czas pracy przygotowują dla gości mocniejsze drinki, po to aby szybciej mieli dość i już sobie poszli.
Kto oszukuje?
– Dla porządnego lokalu takie oszustwa się nie opłacają – mówi pan Grzegorz. – Takie lokale funkcjonują dzięki renomie. Jedno oszustwo może kosztować wielu klientów. Myślę, że częściej na różne tricki pozwalają sobie właściciele lokali w miejscowościach turystycznych, gdzie jest duża rotacja klientów i opinia lokalu nie gra takiej roli.
Artur Getler



6 Responses to "Ile piwa jest w…piwie"