
PODKARPACIE. – Bez „Janosikowego” nie damy rady – mówią zgodnie przedstawiciele naszych samorządów.
Bogatsze samorządy oddają część swoich dochodów tym biedniejszym – tak w skrócie wygląda mechanizm funkcjonującego w Polsce od 2004 roku tzw. podatku janosikowego. Od kilku lat jego reformy domaga się kilkadziesiąt samorządów, które muszą się dzielić z innymi, a ostatnio swoje problemy finansowe tłumaczy nim samorząd województwa mazowieckiego. Premier Tusk zapowiedział właśnie, że „kończy się era janosikowego”. A to właśnie nasz region jest jego największym beneficjentem.
Jedynym samorządem na Podkarpaciu, który dokłada do „Janosika”, jest gmina Solina (307 tys. zł) i miasto Rzeszów (1,9 mln zł). Pozostałe otrzymują całkiem znaczące w budżetach kwoty. Najwięcej dostaje samorząd województwa (101,5 mln zł), a spośród miast: Tarnobrzeg (5,5 mln zł) i Przemyśl (7,8 mln zł). Z kolei wszystkie gminy i powiaty na Podkarpaciu „Janosikowego” otrzymały łącznie około 110 mln zł. Pieniądze te idą m.in. na utrzymanie przedszkoli, szkół, a także na inwestycje.
Co będzie, jeśli zabraknie „janosikowego”? – Po prostu brakowałoby nam tych 7 mln zł, co odbiłoby się na edukacji czy inwestycjach, bo zabrakłoby nam wkładu własnego do projektów unijnych. To właśnie inwestycje tnie się jako pierwsze, gdy brakuje pieniędzy – tłumaczu rzecznik Urzędu Miejskiego w Przemyślu Witold Wołczyk. Podobnie sprawa wygląda w Tarnobrzegu. – Bez „Janosikowego” nie dalibyśmy rady – mówi Wojciech Malicki, dyrektor kancelarii prezydenta miasta.
Tych pieniędzy jednak naprawdę może wkrótce zabraknąć, bo kilka dni temu marszałek Adam Struzik (PSL) zaczął tłumaczyć dziurę w budżecie woj. mazowieckiego (dopłaca do biedniejszych regionów 659 mln zł) właśnie „Janosikowym”. Część raty w wysokości 220 mln zł Mazowsze ma pokryć z kredytu. Sprawa chyba nieprzypadkowo została odpowiednio nagłośniona, bo premier Tusk niemal natychmiast zapowiedział reformę „Janosika”: – Mam nadzieję, że w ciągu kilku tygodni będziemy mogli precyzyjnie powiedzieć, że kończy się era „Janosikowego”, ale w bezpieczny sposób dla biedniejszych jednostek samorządu terytorialnego.
Oburzony takim przedstawianiem sprawy jest podkarpacki poseł PiS Stanisław Ożóg, który w 2003 roku brał udział w opracowaniu ustawy o „Janosikowym”. – Niech Struzik nie opowiada bzdur, bo mechanizm ten uwzględnia sprawy Mazowsza. Przez 10 lat „Janosik” się sprawdzał i jest ważną częścią systemu finansowania samorządów – mówi Ożóg. Nie wierzy również w obietnice premiera, że reforma nie dotknie najbiedniejszych samorządów. – Skoro bogatsi będą płacić mniej, a biedni mają nie stracić, to skąd on weźmie te pieniądze? Czy to ma być kolejny cud Tuska? – pyta ironicznie.
Zdaniem Ożoga, w kwestii finansowania samorządów potrzebne jest rozwiązanie systemowe, a nie zmienianie tylko jednego elementu. Poseł PiS zapewnia jednak, że niekorzystna dla Podkarpacia reforma nie ma większych szans na wejście w życie, bo „podział w Sejmie w sprawie Janosikowego jest regionalny, a nie partyjny”.
Arkadiusz Rogowski


