Im mniej lekarzy, tym Polak zdrowszy

Anna-Moraniec1Podkarpackie to region, gdzie żyjemy najdłużej. Na przeciwległym biegunie jest województwo łódzkie. To paradoks, bo ogółem na zdrowie jednego mieszkańca Podkarpacia przypada 1300 zł, a zdrowie mieszkańca łódzkiego wyceniono na 1500.

Na 10 tys. mieszkańców naszego regionu przypada 19,6 lekarza, podczas gdy taką sama grupę łodzian leczy 24,8 medyków. Oprócz wyższych nakładów na leczenie jednego mieszkańca, większego skupienia lekarzy, mieszkańcy łódzkiego mają relatywnie krótszy czas oczekiwania na wizytę do specjalisty, lepszy dostęp do tomografu pozytronowego, więcej łóżek szpitalnych. Łódzkie wyglądałoby więc na raj dla pacjentów. A figa. Okazuje się, że liczba lekarzy, ilość przeznaczanych na zdrowie pieniędzy czy dostęp do nowoczesnego sprzętu diagnostycznego nie wpływa na kondycję mieszkańców. A statystyki są nieubłagane. Łodzianie umierają najszybciej w Polsce – średnio w wieku 70 lat i jednego miesiąca. Wysoka jest również umieralność niemowląt. O złym stanie zdrowia mieszkańców województwa świadczy też jedna z najwyższych w kraju liczba orzeczeń o niepełnosprawności na 100 tys. osób. Region cechuje wysoka umieralność z powodu chorób układu krążenia, choć opieka kardiologiczna również jest bardzo rozwinięta. Na 10 tys. mieszkańców przypadają ponad 3 łóżka kardiologiczne, podczas gdy na Podkarpaciu 2,1. Problem stanowią również nowotwory złośliwe, z powodu których umiera ponadprzeciętnie dużo osób w wieku przedprodukcyjnym i produkcyjnym – w tej grupie wartość współczynnika zgonów jest jedną z najwyższych w Polsce (ponad 200/100 tys. mieszkańców – na Podkarpaciu 169/100 tys.).

Na drugim, najzdrowszym, krańcu znajduje się Podkarpacie, gdzie żyje się najdłużej  panowie statystycznie do 73 lat i siedmiu miesięcy, czyli o prawie trzy lata dłużej niż w łódzkim. Tymczasem na Podkarpaciu brakuje lekarzy – jest ich tylko 19,6 na 10 tys. mieszkańców. W czym tkwi nasz klucz do długowieczności? Moim zdaniem, żyjemy dłużej, bo nasz styl życia jest po prostu zdrowszy. Po prostu żyjemy wolniej, bez stresu, jemy mniej przetworzone pokarmy, więcej się ruszamy, oddychamy czystszym powietrzem, jesteśmy szczęśliwsi.

Od przyszłego roku Ministerstwo Zdrowia chce, by wojewodowie sami ustalali zapotrzebowanie na lekarzy oraz usługi medyczne. Oby tylko nie odbiło się nam czkawką.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.