Inauguracja palce lizać!

Fot. Bogdan Myśliwiec
Fot. Bogdan Myśliwiec

TAURON BASKET LIGA. Siarka rozpoczęła sezon od zwycięstwa nad utytułowanym rywalem.

Po emocjonującym i stojącym na dobrym poziomie spotkaniu, po dramatycznej końcówce tarnobrzeżanie pokonali najbardziej utytułowany zespół w Polsce. Losy zwycięstwa ekipy trenera Zbigniewa Pyszniaka ważyły się do ostatnich sekund.

Początek spotkania był bardzo wyrównany, chociaż to Śląsk częściej potrafił zdobyć przewagę. Po rzutach wolnych Witalija Kowalenki wrocławianie prowadzili 10:7. Wtedy serię sześciu punktów z rzędu zanotowała Siarka, a dobrze spisywał się Zach Robbins. Zespół trenera Mihailo Uvalina mógł jednak liczyć na Amerykanów – dzięki akcjom Jarvisa Williamsa i Brandona Heatha wygrał pierwszą kwartę.

Niecelny rzut rozpaczy
W drugiej części spotkania dzięki dwóm trójkom Jakuba Zalewskiego na prowadzenie wyszli ponownie gospodarze. Spotkanie zdecydowanie się wyrównało. Ponownie skuteczny był Robbins, który odpowiadał na trafienia Rashada Maddena. Na przerwę Siarka zeszła z trzypunktową zaliczka. W III kwarcie wrocławianie odrobili straty i do samego końca trwała zacięta walka kosz za kosz. Na 41 sekund przed zakończeniem meczu, po trafieniu Heatha goście wygrywali 74:73. Gospodarze odpowiedzieli punktami Daniela Walla. Na 4 sekundy przed końcem ponownie kapitan Siarki miał szanse na punkty, stojąc na linii rzutów wolnych, ale nie trafił ani jednego. Na szczęście dla gospodarzy rzut rozpaczy za trzy Kamila Chanasa okazał się niecelny.

Dzielili się piłką
– Mój zespół pokazał dużą wolę walki. Mieliśmy dwa przestoje, szczególnie w końcówce IV kwarty. Śląsk miał cztery faule na koncie i należało to wykorzystać. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy i pokazaliśmy, że naszą siłą jest zespołowość, a nie indywidualności – mówi trener Siarki, Zbigniew Pyszniak, a rozgrywający Eugene Harris dodaje. – Dzieliliśmy się piłką i to dało efekt w postaci wygranej. Przez cały mecz zagraliśmy bardzo dobrze i tylko te dwie ostatnie minuty w końcówce były słabe w naszym wykonaniu, ale na szczęście nie wpłynęło to na wynik – mówi Amerykanin.

W kiepskich nastrojach z Tarnobrzega wyjeżdżali wrocławianie, którzy mają w tym sezonie medalowe aspiracje. – Przez cały mecz graliśmy pod presją i w końcówce była szansa, żeby ją przełamać, ale kilka głupich błędów na to nam nie pozwoliło. Rywale mieli więcej sił i zostawili więcej potu na boisku i zasłużenie wygrali – mówił serbski szkoleniowiec Śląska, Mihailo Uvalin. Inaczej też inaugurację w Tarnobrzegu wyobrażał sobie kapitan ekipy z Wrocławia Kamil Chanas. – Szkoda tego meczu, bo mieliśmy w nim swoje szanse.

SIARKA Tarnobrzeg 75
ŚLĄSK Wrocław 74

(17:21, 22:15, 22:23, 14:15)
SIARKA: Młynarski 15 (3×3, 5 zb., 3 p), Harris 14 (3×3), Bell 13 (6 a), Wall 10 (6 zb.), Robbins 10 (14 zb., 8 b) oraz Zalewski 9 (3×3), Patoka 4, Paul.
ŚLĄSK: Williams 15 (10 zb., 5 a, 3 b), Madden 15 (1×3, 9 zb., 5 a), Chanas 11 (3×3), Kowalenko 11 (5 zb.), Jankowski 9 (3×3) oraz Heath 11 (4 s), Sutton 2, N. Kulon, Jarmakowicz, Stawiak.
Sędziowali: J. Calik, D. Lenczkowski, R. Zieliński. Widzów: 700.

[print_gllr id=163014]

Leave a Reply

Your email address will not be published.