
Legalnym poszukiwaniem skarbów można się w Polsce zajmować tylko mając na to oficjalne pozwolenie. Nie jest o nie łatwo, ale gdy natrafi się na coś cennego, jest szansa na ministerialną nagrodę w wysokości nawet trzydziestokrotnego przeciętnego wynagrodzenia.
Jedni lubią wędkowanie, inni chodzą na grzyby, a jeszcze inni szukają skarbów. Poszukiwanie skarbów to nie tylko „praca” w terenie. Zanim wybierze się stanowisko, trzeba dużo czytać i rozmawiać z ludźmi, którzy mają historyczną wiedzę. Już samo to jest wciągające. Poszukiwacze mają inne spojrzenie na świat. Dukty leśne to dla nich nie tylko zwykłe ścieżki. Wyobraźnia uruchamia szósty zmysł. Dzięki niemu potrafią sobie odtworzyć wydarzenia, które miały lub mogły mieć miejsce na danym terenie i podjąć decyzję o rozpoczęciu eksploracji.
Kilka dni temu „Akcję eksplorację” zorganizowano w Koprzywnicy. Na zaproszenie MGOKIS przybyli członkowie Świętokrzyskiej Grupy Eksploracyjnej, przedstawiciele firm zajmujących się eksploracją i pasjonaci historii: Roman Szaro, Mariusz Woźniak i Szymon Wiącek oraz dzieci i rodzice.
Pieczę nad poszukującymi sprawowali wykwalifikowani poszukiwacze, w tym także saperzy, którzy udzielali rad i chętnie dzielili się swoją wiedzą i doświadczeniem. Można było samemu poszukać przedmiotów ukrytych pod ziemią i zobaczyć zbiory tych, którzy eksploracją zajmują się od lat. Dzięki przeszukaniu terenu wokół koprzywnickiego zalewu, udało się go także posprzątać z metalowych śmieci.
Bycie poszukiwaczem skarbów w Polsce nie jest łatwe. To, co dla detektorystów jest pasją, przez państwo postrzegane jest poniekąd jako grabież zabytków. 2 lata temu weszła w życie znowelizowana ustawa, która szczegółowo określa co wolno, a czego nie wolno poszukiwaczom skarbów. Według przepisów, aby prowadzić legalne poszukiwania, trzeba otrzymać na to pozwolenie. Właścicielem znalezisk jest zawsze Skarb Państwa. Legalni poszukiwacze mają więc prawo do pracy w terenie, ale znalezione eksponaty muszą oddać do miejsc, które gromadzą zabytki. Od 2018 roku prowadzenie poszukiwań bez pozwolenia nie jest już „tylko” wykroczeniem, ale przestępstwem zagrożonym grzywną, ograniczeniem lub pozbawieniem wolności do 2 lat.
– W trakcie prac nad zmianą ustawy zwracano uwagę na fakt, że mimo prowadzonych na szeroką skalę poszukiwań zabytków w Polsce, z wnioskiem o wydanie pozwolenia na prowadzenie tego typu działań występuje zaledwie około 100 osób rocznie w skali całego kraju. Poszukiwaczy skarbów w Polsce jest przy tym nawet 100 tysięcy – piszą autorzy blogu zdziennikaodkrywcy.pl
Zdaniem przedstawicieli środowiska detektorystów, karanie i zaostrzanie przepisów przynosi efekt odwrotny od zamierzonego. Nielegalnych poszukiwaczy przybywa, a handel historycznymi eksponatami kwitnie. Zmiana przepisów dotyczących poszukiwania skarbów powinna być więc gruntowna i kompleksowa. Tak, aby zabezpieczały one nie tylko nasze dobra narodowe, ale i pozwalały na legalne rozwijanie pasji eksplorerów historii.
mrok


