
MIELEC, ZŁOTNIKI. To, że czwarty raz z rzędu udało się w Mielcu utrzymać ceny dostawy wody i odbioru ścieków na dotychczasowym poziomie, jest efektem przede wszystkim oszczędności, które wynikły z produkcji energii elektrycznej z biogazu na oczyszczalni ścieków.
A może być lepiej, bo Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej przymierza się do kolejnych inwestycji, które mają znacznie ograniczyć koszty funkcjonowania oczyszczalni.
– Temat suszarni osadów ściekowych na razie został odłożony – zaznacza Marek Bąbała, prezes MPGK w Mielcu. – W jej miejsce weszła hydroliza termiczna. Wpłynie ona na to, że ilość osadu, który musimy gdzieś wywieźć i za to zapłacić, będzie zdecydowanie mniejsza. Poza tym pozwoli nam to ograniczyć kwestie odorowe – argumentuje.
Dlaczego nie suszarnia? – Coraz więcej doświadczeń naszych w tym temacie stawiało nas w sytuacji chwiejnej – odpowiada Bąbała. – Nie mieliśmy pewności co do tego, która z oferowanych nam technologii jest najlepsza, a może jest jeszcze inna korzystniejsza.
pg


