
RZESZÓW. Za korki na ulicach stolicy Podkarpacia odpowiadają ludzie pracujący w magistracie.
Zrealizowany w ostatnich latach duży program transportowy kosztowaÅ‚ niebagatelnÄ… kwotÄ™ – ponad 330 mln zÅ‚. W jego ramach miasto wdrożyÅ‚o m.in. Zintegrowany System ZarzÄ…dzania Ruchem i Transportem Publicznym, który miaÅ‚ znacznie usprawnić ruch samochodowy w Rzeszowie. Poprawy na rzeszowskich ulicach jednak nie widać. Przeciwnie, zmorÄ… kierowców sÄ… jeszcze wiÄ™ksze korki. Teraz miasto szuka… specjalisty – inżyniera ruchu, który ma usprawnić ruch w mieÅ›cie. – Za co w takim razie biorÄ… pieniÄ…dze dotychczas zatrudnieni urzÄ™dnicy? – pytajÄ… mieszkaÅ„cy.
Częścią wykonanego w ostatnich latach projektu transportowego jest System Obszarowego Sterowania Ruchem Drogowym. Składa się on z systemu sterowania sygnalizacją świetlną, który miał w założeniu utrzymywać płynność ruchu i skrócić do minimum czas oczekiwania na skrzyżowaniach oraz systemu priorytetowania pojazdów komunikacji zbiorowej, przydzielający w pierwszej kolejności prawo przejazdu autobusom MPK.
Z obserwacji kierowców i mieszkańców wynika, że ani jedno, ani drugie założenie nie zostało spełnione. Sytuacja na ulicach znacznie się pogorszyła od października. Wystarczyło, żeby mieszkańcy Rzeszowa skończyli urlopy, przyjechało trochę studentów, część osób z powodu aury wsiadła do samochodów, a miasto znowu się zakorkowało. Sygnalizacja świetlna działa w oderwaniu od realnej sytuacji na drogach i potrzeb kierowców. Zresztą system zlikwidował tzw. zieloną falę.
– To jest chore, żeby stać kilka minut na skrzyżowaniu ulic HetmaÅ„skiej i PowstaÅ„ców Warszawy. JadÄ…c od ulicy HetmaÅ„skiej w kierunku zapory trzeba czekać bez wzglÄ™du na to, czy na starej obwodnicy jest duży ruch czy nie. Przecież Å›wiatÅ‚a miaÅ‚y reagować na liczbÄ™ samochodów i puszczać z tej strony, gdzie jest zator – mówi WiesÅ‚aw z osiedla Nowe Miasto.
Kolejnym niewypałem okazują się tablice elektroniczne, które nie spełniają zamierzonej roli. Pokazują ciągle te same komunikaty, zamiast wskazać sposób, jak objechać korek, poinformować gdzie jest wypadek. To przecież konkretnie wydane pieniądze. Tablice działają grubo ponad rok, tymczasem urzędnicy mówią rzeszowskim mediom: cały system jeszcze pachnie nowością, cały czas się go uczymy. To przecież kuriozalne!
Ulice w centrum Rzeszowa w ramach projektu nie zostały przebudowane tak, żeby udrożnić ruch. Nic dziwnego, skoro nie ukrywanym założeniem projektu było de facto utrudnienie poruszania się samochodów na rzecz komunikacji publicznej, a nie poprawa przejezdności. Z tego powodu na części ulic pasy ruchu zabrano pod niepotrzebne buspasy, zwane przez złośliwych buc-pasami, które w godzinach szczytu blokują miasto jeszcze bardziej.
Każdego dnia na ul. Dąbrowskiego, ul. Lisa- Kuli czy al. Piłsudskiego dochodzi do sytuacji, że sznur samochodów ciągnie się wzdłuż lewego pasa, a po buspasie z prawej strony przejeżdża w tym czasie tylko kilka autobusów. W dodatku spora część kierowców nie jest świadoma tego, że po buspasach nie wolno im jeździć tylko w wybranych godzinach. Nic dziwnego skoro wydzielone pasy ruchu dla komunikacji publicznej obowiązują na innych zasadach w różnych częściach miasta.
Te zbudowane w ramach unijnego projektu – na al. PiÅ‚sudskiego, na ul. Warszawskiej i Lubelskiej, al. CiepliÅ„skiego, ul. Lisa Kuli oraz DÄ…browskiego obowiÄ…zujÄ… w dni powszednie w godzinach od 6.30 do 9.30 oraz w godzinach od 14.30 do 17.30. Ale już te namalowane wczeÅ›niej na al. Sikorskiego funkcjonujÄ… w godzinach od 7 do 17. Kompletny baÅ‚agan. Duża część kierowców, zwÅ‚aszcza przyjezdnych nie zatrzymuje siÄ™ przed tablicami z opisem, kto i kiedy może jeździć buspasem. Å»eby uchronić siÄ™ przed mandatem profilaktycznie jadÄ… lewym pasem przyczyniajÄ…c siÄ™ do powstawania korków.
System Obszarowego Sterowania Ruchem Drogowym miał umożliwić sterowanie sygnalizacją świetlną w taki sposób, żeby ruch na ulicach był płynny, a kierowcy nie musieli długo czekać na skrzyżowaniach. Pasażerowie autobusów komunikacji miejskiej obserwują, że zapowiadane priorytetowanie autobusów na skrzyżowaniach wcale nie działa.
– Pojazd podjeżdża do skrzyżowania i sygnalizacja Å›wietlna nie zmienia siÄ™ na korzyść dla autobusu, a autobus dÅ‚ugo czeka na zmianÄ™ Å›wiateÅ‚ – mówi RafaÅ‚, codziennie korzystajÄ…cy z autobusów MPK.
Plany były jednak zupełnie inne. Autobusy zostały wyposażone w specjalne nadajniki, a system miał wychwycić, że do skrzyżowania zbliża się pojazd komunikacji miejskiej i włączać szybciej zielone światło. Nawet to założenie – korzystne dla komunikacji zbiorowej, a mniej dla indywidualnej –nie zostało zrealizowane.
Kierowcy majÄ… już dość fatalnej sytuacji na drogach, także w zwiÄ…zku z sposobem prowadzenie remontów ulic. – To, co siÄ™ dzieje na al. Sikorskiego i to nie tylko w godzinach szczytu, to jest istna tragedia. Trasa, którÄ… kiedyÅ› pokonywaÅ‚am w ciÄ…gu 10 minut teraz przejeżdżam od pół godziny do nawet godziny – mówi Anna. Dużo skarg otrzymujemy też od mieszkaÅ„ców ulicy Jana PawÅ‚a II, którzy narzekajÄ…, że przez źle zaplanowane przez miejskich urzÄ™dników prace przy remontach ulic, caÅ‚a poÅ‚udniowa część miasta jest sparaliżowana. – No po prostu pÅ‚akać siÄ™ chce, jak trzeba półtorej godziny do pracy dojeżdżać – mówi Monika.
Z tego wszystkiego wynika, że pieniądze na kosztowne systemy zostały zmarnowane, bo o dobrze funkcjonującym sterowaniu ruchem nie ma co mówić. Mamy raczej jego imitację. W praktyce żadnego sterowania ruchem nie ma. Za wszystko to odpowiadają jednak ludzie, którzy od dawna pracują w miejskich urzędach, powinni być fachowcami i robią to za pieniądze podatników. Niestety efektów ich pracy jakoś nie widać.
Teraz urzÄ™dnicy – wypada dosadnie powiedzieć – „udajÄ… gÅ‚upiego†i chcÄ… zatrudnić nowego zewnÄ™trznego fachowca zwanego inżynierem ruchu, który rzekomo ma w cudowny sposób znaleźć panaceum na korki w mieÅ›cie. Inżynier ruchu ma ponoć m.in. udoskonalić reagowanie systemu sterowania ruchem. – Za co w takim razie biorÄ… pieniÄ…dze dotychczas zatrudnieni urzÄ™dnicy? – pytajÄ… mieszkaÅ„cy. – Czy urzÄ™dnicy pracujÄ…cy w magistracie zwrócÄ… pieniÄ…dze, które brali dotychczas za swojÄ… pracÄ™?
Krzysztof Kuchta
NASZ KOMENTARZ
Jak do tej pory głównym „inżynierem ruchu†w Rzeszowie był prezydent Tadeusz Ferenc, który niejednokrotnie według własnego widzimisię osobiście doraźnie ingerował w ustawienia świateł na skrzyżowaniach. Jedne kazał np. wyłączać o określonych godzinach, w innych zmieniać ustawienia faz, itp.
Sygnalizowane tu i ówdzie sugestie, że raczej powinien się tym zająć odpowiedzialny specjalista, przez kilkanaście już lat rządów prezydenta Ferenca pozostawały bez echa, a pracujący w zarządzie dróg z problemami na drogach najwyraźniej sobie nie radzili.
W ostatnich latach ciężkie pieniądze z udziałem unijnej dotacji wydano na projekt, który miał zrewolucjonizować rzeszowską komunikację, nie tylko tę publiczną. Jak jednak obserwujemy, o żadnej rewolucji nie ma mowy. Za to dużo powodów do narzekania mają kierowcy, którzy stoją w korkach na buspasach, zbyt długo oczekują na zmiany świateł i generalnie widzą, że na ulicach jest gorzej niż było.
Tego nie da siÄ™ już zasÅ‚onić propagandowymi opowieÅ›ciami, że korki Å›wiadczÄ… o rozwoju miasta, wiÄ™c ratusz postanowiÅ‚ przesÅ‚onić niemiÅ‚e dla siebie fakty o sytuacji na drogach zatrudnieniem „fachowcaâ€. Czyli wÅ‚adze miasta przyznajÄ…, że ci, którzy do tej pory zajmowali siÄ™ ruchem drogowym fachowcami nie sÄ…, czy jak to mamy rozumieć?
Prawda jest taka, że za sytuację na rzeszowskich ulicach odpowiada Tadeusz Ferenc. Bo to prezydent odpowiada za pracę podległych sobie służb i urzędników. A to właśnie ci urzędnicy biorą od lat pieniądze za regulację i nadzór ruchu oraz działanie wszelkich systemów zamontowanych na rzeszowskich ulicach.
Po co więc szopka, bo inaczej się tego nie da nazwać z szukaniem inżyniera ruchu z zewnątrz? Żeby wydać kolejne pieniądze, na zatrudnienie człowieka, które i tak pójdą w błoto? A może chodzi o znalezienie kozła ofiarnego. Jak będą korki, winę zwali się najwyżej na inżyniera ruchu. Myślę, że znów mamy do czynienia z działaniem, które nie tyle ma rozwiązać problem, ale wykorzystać go do kolejnej propagandy sukcesu. A za te zabawy w stolicy innowacji nazywanej „stolicą imitacji†płacą jak zawsze podatnicy.
Krzysztof Kuchta, redaktor naczelny Super Nowości



57 Responses to "Inteligentny system sterowania ruchem to imitacja"